sobota, 8 marca 2014

[12] Carlos Ruiz Zafón - WIĘZIEŃ NIEBA

Autor: Carlos Ruiz Zafón
Tytuł: "Więzień Nieba"
Oryg. tytuł: "El Prisionero del Cielo"
Część 3. serii
Wydawnictwo: MUZA
Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodan Casas
Rok wydania: 2011 (PL - 2012)
Stron: 416
Gatunek: obyczajowe, historyczne
Ocena: 8/10






Od dłuższego czasu czekałam na tę książkę w bibliotece, starannie pielęgnując wspomnienie o "Cieniu Wiatru". Teraz mam ją w swoich łapkach.

Ciąg dalszy historii Daniela Sempere, bohatera "Cienia Wiatru". Minęły dwa lata od tamtych wydarzeń. Fermin Romero de Torres ma niedługo ożenić się ze swoją ukochaną Bernardą, lecz wydaje się, że coś go dręczy. Tymczasem pomimo okresu świątecznego interesy w księgarni "Sempere i synowie" idą dużo gorzej niż zwykle. Do czasu, gdy odwiedza ją tajemniczy człowiek, dawny znajomy Fermina. Za jego sprawą mężczyzna musi ponownie zmierzyć się ze swoją przeszłością, w tajemniczy sposób związaną z samym Danielem. Historia ta może jeszcze wiele zmienić w życiu ich obojga.

Z początku książka bardzo mnie zawiodła i zirytowała. Już po kilku stronach wiedziałam, że odnajdę tu atmosfery "Cienia...". Bo i nie jest to książka o dojrzewaniu, tylko raczej o podejmowaniu ważnych decyzji. W całej swojej fabule wydaje się być bardziej zwyczajna. Choć dla mnie tak naprawdę zaczyna się dopiero z początkiem opowieści Fermina.

Pragnę wierzyć, że historię tę autor stworzył w oparciu o prawdziwe zeznania z tamtych lat. Bo większa część książki traktuje właśnie o okrucieństwach reżimu generała Franco, których ofiarą również stał się bohater. Ukazuje również trochę codzienny tragizm powojennej biedy i sytuacji nieustawicznego oskarżenia ludzi o powiązania z komunistami i im podobnymi. Dla mnie najbardziej przerażająca była scena w szpitalu z chorą Isabellą.

Istnieje tam również mnóstwo pobocznych wątków, m.in. naczelnika Mauricia Vallsa, który jest tutaj jedną z najbardziej charakterystycznych postaci, jakich wiele było w tamtych czasach i wiele jest dzisiaj. Zafón świetnie kreuje swoich bohaterów, sprawiając, że nie sposób ich ze sobą pomylić, a jednocześnie wciąż nam czymś zaskoczyć (wieczór kawalerski Fermina i Sempere senior). Jego historie są jak wyjęte z życia i zachwycają swoją drobiazgowością.

Mimo że "Więzień Nieba" jest trochę słabszy od "Cienia Wiatru" ze względu na samą fabułą, to niezmiernie mi się podobał i dołącza do grona moich ulubionych książek. Bardzo polecam każdemu i zaczynam polować na "Grę Anioła".

Marre

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz