sobota, 12 lipca 2014

[59] ZOO CITY - Z Leniwcem na plecach

Autor: Lauren Beukes
Tytuł: "Zoo City"
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Stron: 379
I wydanie: 2010 (PL - 2012)
Gatunek: urban fantasy, thriller
Ocena: 8/10









Johannesburg. Zanimalizowana Zinzi December dźwiga na plecach Leniwca, parając się znajdowaniem zaginionych rzeczy i przekrętami internetowymi. Jej życie staje jednak do góry nogami, gdy spotyka Maltańczyka i Marabuta, którzy oferują jej zlecenie nie do odrzucenia. Zinzi zanurzy się w odmętach show-biznesu, szamańskich obrzędów mutti, swojego Poprzedniego Życie, a wszędzie towarzyszyć jej będą tajemnicze morderstwa zoolusów.

Moim pierwszym spotkaniem z twórczością Lauren Beukes były jej "Lśniące dziewczyny" (moja recenzja TUTAJ). To było coś! Zachwycona, sięgnęłam po jej wcześniejszą powieść "Zoo City". I nie zawiodłam się, choć otrzymałam coś zupełnie innego.

źródło: laurenbeukes.com
śliczna okładka
(nie wiem, co to za język, ale na podstawie
poziomu zrozumiałości języka wnioskuję,
że węgierski ;))
Zacznę nietypowo, bo od okładki. A ona jest nieprawdopodobna! Porównując okładkę "Zoo City" z okładką leżącego obok "Pendragona" (czeka w kolejce!) nie mogłam uwierzyć, że obie książki wydało to samo wydawnictwo. Graficzny czarno-biały miszmasz idealnie moim zdaniem oddaje atmosferę powieści.

Golf to dżentelmeńska wersja polowania z pałkami na foki, tyle że nie taka zabawna.

A jest ona, powiedzmy "charakterystyczna". To pierwsza czytana przeze mnie powieść, której akcja dzieje się w Republice Południowej Afryki. Mamy więc szamańskie obrzędy, rytualne morderstwa, wojny gangów, przekręty internetowe na globalną skalę, przekręty show-biznesu, dziennikarstwo śledcze i dzielnice biedoty (to tylko takie moje pierwsze myśli). Taka mieszanka tylko w Johannesburgu. (Nie to, nie jest reklama biura podróży). A wszystko opisane niezwykle barwnym i niezwykle charakterystycznym językiem/stylem Lauren Beukes.

Uśmiech odskakuje Emmanuelowi od twarzy jak kopnięty szczeniak, odbija się od chodnika i turla do rynsztoka, z cichym, żałosnym skowytem.

Ten styl można albo lubić, albo nienawidzić. Gdy przeczytałam jedno z jej porównań i zaczęłam się ryć na cały dom, rodzice powiedzieli, żebym im to przeczytała, a ich mina po tym była dziwna. Z resztą nie pierwszy raz. (Ów cytat powyżej.) To jest po prostu inne i to mi się podoba najbardziej.

źródło: cititorsf.ro
Za urban fantasy nie przepadam od czasu mojej mało chwalebnej fascynacji romansami paranormalnymi, ale tu ten wątek jest naprawdę świetny. Czuć tu silne inspiracje wierzeniami afrykańskimi, co wydaje mi się miłą odmianą po zatrzęsieniu wszelkiego rodzaju celtyckich druidów itp. Sam pomysł na zanimalizowanych i ich rolę w społeczeństwie też bardzo mi się spodobał. Plus za niewyjaśnienie ich pochodzenie i zostawienie sporego pola dla domysłów czytelników.

Zdziwił mnie wątek miłosny, ale znów zostałam mile zaskoczona. Na początku książki partner Zinzi, uchodźca Benoit, dowiaduje się, że jego zaginiona rodzina jednak żyje, a Zinzi... się wścieka. Główna bohaterka jest przyjemnie egoistyczna, elastyczna moralnie (będzie żyła zgodnie z prawem, ale najpierw spłaci długi) i ogólnie interesująca. Bardzo przypadła mi do gustu, tak samo jak jej Leniwiec, którego pokochałam od opisu na okładce. Scena, gdy gryzie byłego Zinzi w uchu - bezcenne.


Pisanie o celebrytach jest jak umieranie od operacji plastycznej nosa, która skończyła się gangreną.


Chciałabym jeszcze wspomnieć o wtrętach w obcych języków. Chociaż normalnie ich nie cierpię, bo są bezsensowne i głupie, to tutaj tylko dopełniają obrazu całości. Ich użycie było ryzykowne, ale jakże udane!

Ogółem powieść jest świetna! Ocena jest trochę niższa od tej "Lśniących dziewczyn" z powodu słabszego wątku thrillerowego. Jej literatura jednak nadal stoi na bardzo wysokim poziomie. Polecam fanom niekonwencjonalnego urban fantasy i dziwnych mieszanek thrilleropodobnych.

Marre

PS. Teraz ze zniecierpliwieniem czekam na tłumaczenie debiutanckiej powieści Lauren Beukes "Moxyland"!



źródło: www.fortressofsolitude.co.za


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę
Dystopia 2014
Historia z trupem
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 95+2=97cm

7 komentarzy:

  1. Zaintrygowałaś mnie. Na pewno sięgnę po tę książkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że za szybko ją skreśliłam i warto zapoznać się z tą lekturą

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi naprawdę świetnie, ale w takim razie zabiorę się najpierw za "Lśniące dziewczyny". :D
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, mnie książka nie podobała się aż tak bardzo, choć momentami nie mogłam powstrzymać uśmiechu, bo humor również mi pasował. :) Nie chwyciła jednak historia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi tam się nasza polska okładka podoba bardzo :) Bardziej niż ta dzisna zielonawa z leniwcem na plecach tej kobiety...

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jakiś czas temu. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń