środa, 10 września 2014

[76] NIEZWYKŁA BIOGRAFIA TWÓRCY ŚRÓDZIEMIA, na którym wydawca się nie zna

Autor: Colin Duriez
Tytuł: "Tolkien. Niezwykła biografia twórcy Śródziemia"
Oryg. tytuł: "J. R. R. Tolkien: the making of a legend"
Wydawnictwo: Św. Stanisława BM
Tłumaczenie: Monika Sowińska-Mann
Stron: 343
I wydanie: 2013 (PL - 2013)
Gatunek: biografia
Ocena: 5/10








Tolkien. Niezwykła biografia twórcy Śródziemia to kolejna książka związana z Mistrzem, którą przeczytałam w ramach projektu gimnazjalnego. Wybrałam ją nie tylko, że była jedną z dwóch dostępnych w Empiku (chociaż to prawda), ale dlatego, że obiecywano mi opowiedzieć o elementach chrześcijańskich w jego twórczości, za czego gwarancję uznałam patronat "Gościa Niedzielnego" i wydawnictwo. Hmm... Trochę się zawiodłam.

Powodem mojego rozczarowania jest to, o czym wspomniałam w kolejnym przydługim tytule. Korekta... nawet nie leży i nie kwiczy. Jej nie ma, pomimo dwóch nazwisk widniejących pod tym nagłówkiem w stopce redakcyjnej. Nie wspomnę tu o licznych powtórzeniach i literówkach, ALE O BŁĘDACH RZECZOWYCH DOTYCZĄCYCH TREŚCI KSIĄŻEK (Spokojnie, oddychaj głęboko; wdech-wydech, wdech-wydech). Z ciężkim zgrzytaniem zębów przeżyłabym nieznajomość tematu przez tłumaczkę, ale korektorkę... Przykłady? Nieodmienianie imion (m.in. Tuor), Upadek Gondolina, Thorin Oekenshield i nie tylko.

A teraz zacznijmy wytykać błędy autora w tej kwestii. Meliana jest elfką (chociaż to też może wina tłumaczki) itp. A najgorsze są streszczenia. Bo przecież żadna porządna biografia pisarza nie może się obyć bez streszczenia jego dzieł, do których będziemy się odnosić. Śmiem twierdzić, że to dotyczące "Władcy Pierścieni" może konkurować z tym ze strony sciaga.pl. A że uogólnimy kilka spraw przy okazji, przekłamując kilka ważnych detali. Po co się rozdrabniać?!

Uff... Nawet nie wiecie, jaka to ulga przelać wszystkie swoje bóle na papier. Jednak nie można pisać tylko o minusach. Chociaż znalazłabym jeszcze jeden. Autor popełnił błąd, który moim zdaniem powinien być karalny w biografiach. Rozdrabnianie się. Jeśli uznał, że jakaś konkretna sytuacja na wakacjach miała wpływ (większy lub mniejszy) na twórczość Tolkiena, to opisywał ją tak dokładnie, że nie omijał opisów przyrody.To duży kontrast z fragmentami, gdy cały rok opisano w kilku zdaniach.

A miałam pisać o plusach :P Więc jakie one są? Książkę czyta się bardzo dobrze i szybko. Czcionka na oko to gdzieś czternastka, a więc gigant, co miało dla mnie duże znaczenie, gdy wracałam zmęczona ze szkoły. Dowiedziałam się z niej kilku ciekawych faktów. Ani polecam, ani odradzam.

Marre



Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 136+2,5=38,5

12 komentarzy:

  1. Pisanie biografii Tolkiena jest tak powszechne, że zdarzają się gnioty. Niestety. Szkoda czasu na tę książkę, lepiej przeczytać lepszą biografię - na jaką Mistrz nad Mistrzami zasłużył :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też sobie odpuszczę, tyle błędów...nie ma sensu czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, dawaj jakieś soczyste przykłady niekompetencji. Publika żąda krwi!:D

    A tak w ogóle to ciekawa jestem, jak wyglądały te chrześcijańskie motywy. Tolkien w 'Listach" raczej mocno odżegnywał się od doszukiwania się jakichkolwiek nawiązań religijnych w swojej twórczości. Mało tego, okazywał dezaprobatę łopatologicznym nawiązaniom kolegi Lewisa. Ciekawe, co na to autor biografii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolkien, w którymś z listów, bodajże 323 potwierdza przypuszczenia, jakoby Galadriela miała wiele wspólnego z maryjnym wzorcem :D Na ogół odcinał się od tego typu rozumowania, jednak jak widać zdarzały się wyjątki ;D

      Usuń
    2. Zazwyczaj wypisuję sobie różne tego rodzaju perełki, ale tutaj jakoś tego nie robiłam. A ich "siła" tkwi w tym przypadku w ilości.

      Autor podkreśla przede wszystkim uwagę, z jaką Tolkien pilnował zgodności swojej mitologii z doktrynami katolickimi. Ja sama zazwyczaj przytaczam początek Muzyki Ainurów (nie pamiętam prawidłowej elfickiej nazwy), czyli wstępu do Silmarillionu. Kiedy zaczyna się to czytać, to pierwsza reakcja brzmi (poza drobnymi wyjątkami) "skąd ja to znam?" :)

      Usuń
    3. Kamil: "Listów" niestety nie czytałam z braków funduszy (a mogłam je kupić zamiast tej biografii :P A o tym porównaniu Galadrieli do Maryi nie słyszałam, ale to ciekawe :)

      Usuń
  4. Wybrałaś najgorszą biografię z możliwych ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nie, nie, na pewno sobie odpuszczę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda. A już miałam na nią prawie ochotę... Poszukam innej biografii o tym pisarzu...

    OdpowiedzUsuń