czwartek, 7 maja 2015

Doggy Book TAG

Rzadko pojawiają się u mnie jakiekolwiek tagi. Niektórzy blogerzy nieco z nimi przesadzają, a dla mnie zawsze najważniejsze są recenzje. A to... naprawdę mi się spodobało, głównie jeśli chodzi o przypasowanie poszczególnych psów do pytań. Za nominację dziękuję Kolorowej Kratce. Sama nominuję każdego, komu się spodoba :)



1. Jamnik, czyli książka, która niemiłosiernie mi się dłużyła

Było takich trochę, ale te najnudniejsze porzucałam w trakcie. Jednak na tytuł najnudniejszej z pewnością zasłużył zbiór esei Stąd do starożytności, czyli moja lektura na historię. Żałuję dnia, kiedy podjęłam się jej przeczytania.


2. Chart, czyli książka z pędzącą akcją

Takie zdarzają się dosyć często i z pewnością zaliczę do nich ostatnio przeczytaną przeze mnie Scarlet Marissy Meyer. Ponad 450 stron w jeden dzień nawet mnie przeraża ;)


3. Rottweiler, czyli książka z dużą ilością agresji

Prawdę mówiąc, nie potrafię podać tytułu takiej książki. Agresja... Nie kręcą mnie chyba takie tematy. Ale jeśli chodzi o przemoc, to dwa pierwsze skojarzenia to Achaja Ziemiańskiego, a drugie - Lśniące dziewczyny Lauren Beukes.


4. Chihuahua, czyli najcieńsza książka, którą przeczytałam

Hmm... Nie licząc nowelek do szkoły, to będą to chyba różnego rodzaju dramaty (nie, nie takie obyczajowe ani melodramaty, tylko sztuki :)) np. Skąpiec. Cienki też był Oskar i Pani Róża.


5. Bernardyn, czyli najgrubsza książka, jaką przeczytaliśmy

[W oryginale był dog, ale wolę bernardyny ;)] Nie licząc zbiorczych wydań serii, czyli Igrzysk Śmierci i Ziemiomorza, to będzie to chyba Starcie królów Martina - 1019 s. :3


6. Dalmatyńczyk, czyli książka z mnóstwem różnych wątków

Chyba najtrudniejsze pytanie. Najwięcej wątków mają chyba jednak młodzieżówki, których narratorami jest więcej bohaterów. Czyli Olimpijscy Herosi Ricka Riordana (recenzja ostatniego tomu) - sama się w tym wszystkim gubiłam -_-


7. Basset, czyli najbardziej wzruszająca książka

Świetnie dobrana rasa ;) A co do wzruszeń... Złośliwy recenzent o kamiennym sercu miałby się czymś wzruszyć?! Książki rzadko wywołują u mnie tego typu emocje. Pamiętam, że ostatnio ledwo udało mi się powstrzymać przy Gwiazd naszych wina - za to na filmie ryczałam strasznie ;)


8. K9 lub Szarik, czyli najlepsza ekranizacja książki

Z pewnością Atlas Chmur (recenzja książki). Książka miała swoje wady, ale reżyser zrobił z tego istne cudo. Rzadki przypadek, gdy ekranizacja przewyższa oryginał.


9. York, czyli przesłodzona książka

Znowu chwila zastanowienia... Chyba Mechaniczna księżniczka. Książka była całkiem niezła, ale za to na koniec autorka musiała koniecznie wszystkich ze sobą pożenić... No błagam!


10. Kundelek, czyli książka, która nie jest zbyt popularna, ale mnie zachwyciła

Genezis. Powieść znaleziona w koszu z tanią książką w Matrasie. Totalnie rozłożyła mnie na łopatki. Z resztą sami musicie się przekonać.

Marre

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za wykonanie mojego tagu

    OdpowiedzUsuń
  2. 450 w jeden dzień to faktycznie zawrotna prędkość :P.
    "Oskara i panią Różę" mam w planach :).
    Riordana uwielbiam ^^.
    Ja tam przy książkach czy filmach w ogóle nie płaczę, jakoś nie lubię pokazywać emocji xd.
    http://cityofdreamingbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że udało Ci sie odpowiedzieć mimo tego nieporozumienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to dla nas bohaterów? :D A tak bardziej serio (ale wciąż nie serio) - grunt to pewność siebie i wiara, że to nie pomyłka i jednak chodziło o ciebie ;)

      Usuń
  4. Świetny tag i ciekawe odpowiedzi :D

    OdpowiedzUsuń