wtorek, 7 lipca 2015

[145] TORADORA! 1-6. Moja pierwsza recenzja mangi

Scenariusz: Yuyuku Takemiya
Ilustracje: Zekkyō
Projekt postaci: Yasu

Tytuł: "Toradora! #1-#6"
Oryg. tytuł: jw.
Seria: "Toradora!"
Wydawnictwo: Studio JG
Tłumaczenie: Paulina Ślusarczyk

Stron: 196 | 180 | 164 | 164 | 159 | 159
I wydanie: 2007 [PL- 2013]
Gatunek: dla młodzieży
Ocena: 7/10





Ryuji Takasu zaczyna naukę w drugiej klasie liceum. Trafia do klasy z obiektem swoich uczuć, Minori. Jednak jest zbyt nieśmiały, by do niej zagadać, a na domiar złego pierwszego dnia naraża się Taidze Aisace, "Tyciemu Tygrysowi" i postrachowi szkoły. Ale kiedy przez przypadek pozna jej sekret, da to początek jednej z najdziwniejszych przyjaźni oraz masie kłopotów...

Tak, to jest jedna z tych rzeczy, których o mnie mogliście nie wiedzieć. Bo się nie złożyło. W zeszłe lato "spróbowałam" pierwszy mang i bardzo mi się spodobało. Potem miałam jednak kryzys recenzencki i tak się złożyło, że niczego nie zrecenzowałam. Teraz jednak znów są wakacje, a ja znów dostałam dostęp do półki przyjaciółki, a wkrótce może i jej kuzynki [trzymajcie kciuki!].

Do Toradory! z początku podchodziłam ostrożnie. No bo temat jak temat. O życiu szkolnym napisano [i narysowano] już chyba stanowczo zbyt wiele. Wzięłam więc zaledwie jeden tom i wieczorem się za niego wzięłam. A zaraz po skończonej lekturze napisałam do przyjaciółki, że następnego dnia po śniadaniu przychodzę po resztę. Bo się zakochałam.

Toradora! to nie jest może najambitniejsza manga wszech czasów, ale czyta się ją naprawdę świetnie. Najmocniejszym elementem są z pewnością charakterystyczni bohaterowie. Mimo że nieco przejaskrawieni, to jakimś cudem bardzo dobrze wpasowali się w tę historię. Moje serce zdobyła oczywiście Taiga [pewnie dlatego, że mamy ze sobą przerażająco dużo wspólnego...], ale cała reszta też bardzo mi się spodobała.

Zaskoczył mnie też język. Niby jest prosty, młodzieżowy, ale mam wrażenie, że w tłumaczeniu zyskał bardzo wiele: nawiązania do przysłów, powiedzonek czy nawet polskich piosenek. Jako że w dotychczas czytanych przeze mnie mangach warstwa ta nie wyróżniała się zbyt pozytywnie, to Toradora! pod tym względem naprawdę mnie zaskoczyła.

Kreska jest bardzo przyjemna dla oka, aczkolwiek nie podobały mi się "wykropkowane" szarości.

Całość jest niezwykle zabawna i urocza. Pomimo pewnej cukierkowości świetnie ilustruje problemy nastolatków. Nie mogłam się oderwać. Na uwagę zasługuje też fakt, że poszczególne tomy są bardzo równe [nie licząc 3., który nieco mnie irytował, ale to wyjątek potwierdzający regułę ;)]. Polecam.

Marre

PS. Nie mogę się doczekać tłumaczenia kolejnej części, bo akcja szóstej urwała się w samym środku wydarzeń i... Czemu autorzy nam to robią?!...


To wszystkie wydane dotychczas po polsku tomy :)

9 komentarzy:

  1. Jak dotąd widziałam jedynie anime, ale na mangę również bym się pokusiła :3 Historia bardzo mi przypadła do gustu, uwielbiam głównych bohaterów i te z lekka zagmatwane wątki romantyczne ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze możesz podszkolić swój angielski i przeczytać następne tomy online, przetłumaczone z japońskiego na język Szekspira. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale i bez tego za dużo czasu spędzam wlepiona w ekran. A kiedy już wszystko ogarnę, znajdę jeszcze inne ciekawe mangi... To będzie mój koniec ;D

      Usuń
  3. Gdybym tak mogła złapać tę mangę w bibliotece... :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dotychczas na mojej drodze stawało tylko anime, ale może i na mangę kiedyś przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anime oglądałam z prawdziwą przyjemnością, jednak za mangę się na razie nie zabieram. Gdybym miała od kogo pożyczyć - z wielką chęcią, a tak mam sporo innych serii, które chciałabym mieć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak chodziłem do liceum to panowała moda na mangę. Kursy rysowania itd. Jak do tej pory jakoś nie miałem okazji sięgnąć, może kiedyś. Mam chyba za dużo książek do przeczytania więc na razie pewnie skupie się na moich brakach w literaturze :D

    http://zapomnianypokoj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moda trwa nadal, ale zaczyna się właściwie już pod koniec podstawówki :)

      Ja otaku [miłośnik mang i anime] nie jestem, ale to miłe przerywniki, zwłaszcza że na "normalne" komiksy mnie nie stać :\ I mogę je czytać "między kolejką", bo jedną, jak obliczyłam [nie pytaj się, czemu to robiłam], czyta się od 45 min. do 1 h :) Cztery tomy "Toradory!" przerobiłam w jeden dzień, a zajmowałam się też 1000 innych rzeczy ;)

      Usuń