niedziela, 7 sierpnia 2016

Urlop


Jak w nagłówku. Idę na urlop. Na urlop od bloga.

Wszystko zaczęło się w połowie lipca. Wróć. Wszystko zaczęło się na wiosnę, kiedy wokół zrobiło się zielono, a mi w głowie zaświtała myśl, że może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady zakopać się klasyce. Ale myśl została szybko pokonana i jak gdyby nigdy nic kontynuowałam swoje. 

Potem przyszło lato. A ja pisałam sobie jakąś recenzję. I w którymś momencie zrozumiałam, że mnie to nie jara. Że się męczę. Że lubię pisać tego bloga, ale sama czynność mi przeszkadza. Zdałam sobie sprawę, ile czasu to pochłania. A moje teksty stawały się coraz dłuższe, co nie jest dla mnie wadą samą w sobie, ale wymaga pewnego poświęcenia. To pisanie natomiast zawsze było jakoś przy okazji, jako podsumowanie analizy książki. Potrzebowałam tego. I w tym momencie przestałam.

Jednocześnie sądziłam, że ciężko będzie się odzwyczaić od regularnego blogowania. I zasmuciło mnie, że gdy pierwszy raz z premedytacją niczego nie napisałam, to dało mi to olbrzymią satysfakcję. Poczucie lekkości i niezależności. Jak, nie przymierzając, wagary. Zrozumiałam wtedy, że potrzebuję przerwy.

To nawet nie jest znudzenie. Jakieś zajęcie może ci się znudzić po pół roku, ale nie po dwóch i pół. I po to ten urlop. Nie sądzę, że już tu nigdy nie wrócę. To by było do mnie niepodobne. Prawdopodobnie za kilka miesięcy mi się zacni i wszystko będzie niemal po staremu (dlatego nie wyrzucajcie bloga z obserwowanych, nie unlikujcie fanpage'a - nie chcę potem Was ganiać przez pół Internetu). Bo w tym wszystkim nie jest najgorsza sama zmiana przyzwyczajeń, tylko porzucenie czegoś, co było twoim oczkiem w głowie przez taki długi czas. Więc cóż.

Jednocześnie nie porzucam książek. O nie. Prawdopodobnie nie przeżyję też bez podsumowania jakiejś w kilku słowach. Jeśli ciekawią Was moje wybory literackie, klikajcie tutaj. Na LC jestem codziennie. Zapraszajcie do znajomych. (Przy czym przyjmuję do nich osoby, 1) z którymi rozmawiałam/pisałam, 2) o zbieżnych z moim gustami i podobnym stopniem krytyczności. Ale jak odrzucę, to zawsze pozostaje obserwacja). Stamtąd się nie ruszam.

No i... do zobaczenia. Bo że się spotkamy, to nie wątpię.

Marre

PS. Przez kilka dni będę jeszcze odpowiadać na komentarze tutaj i FB oraz na maile, więc jeśli ktoś ma sprawę, to niech się streszcza ;)

PS2. A w ramach wyzwalania się nie zrobię tej znienawidzonej redakcji i korekty. BUAHAHAHAHA!

środa, 3 sierpnia 2016

MIĘDZY NOWOŚCIAMI - sierpień 2016


W tym miesiącu nieco spóźnione z powodu wyjazdu, ale są. Zapowiedzi. I to nie byle jakie. Odkąd pamiętam, miesiące letnie nie były zbyt dobre pod względem nowości. W tym roku jest inaczej. Karnawał świetnych premier trwa. Tym razem wybrałam dla Was dziewięć, ale i tak jeszcze kilka innych by się znalazło. Rozpieszcza nas przede wszystkim wydawnictwo Czarne, bo na ową dziewiątkę aż pięć smakołyczków pochodzi właśnie od nich. Pozostałe wydawnictwa są reprezentowane po jednej pozycji. Sama tego nie wymyśliłam.

wtorek, 2 sierpnia 2016

LIPIEC 2016 - podsumowanie


Lipiec nie należał do wybitnych pod względem czytelniczych. Głównie z powodów ilościowych, bo jakościowo bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zawiodła końcówka. Wyjechałam na dni sześć, wzięłam ze sobą "Mistrza i Małgorzatę" o grubości 546 stron, a słońce zgasło mi w niedzielę na stronie 412 (a ja minus 10 dioptrii mieć nie chcę, lubię moją szóstkę). Ale i tak na szczęście minimum wyrobiłam. Aczkolwiek od wakacji wymagam więcej ;)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Taki mały, smutny stosik 07/2016 - PRZYTUL GO!


(Post miał się ukazać kilka dni temu pod moją nieobecność, ale Blogger coś odwalił. Więc macie teraz).

To będzie zabawny stosik, bo piszę go 22.07, a ukaże się (szperu, szperu) 27. I wówczas przynajmniej jedna książka będzie już przeczytana itd. Ale nie walczę z tym, bo stwierdziłam, że cała sytuacja jest co najwyżej zabawna. A więc proszę (od góry):

Trochę fajnych, trudnych słówek, czyli słowniczek do "Tajemnicy domu Helclów"


(Post miał się ukazać kilka dni temu pod moją nieobecność, ale Blogger coś odwalił. Więc macie teraz).

Recenzja "Tajemnicy domu Helclów" jeszcze nie ukazała się, ale już mogę wam powiedzieć, że książka ta zachwyciła mnie na wielu polach, a jednym z nich jest język. Również dlatego, że autorka/autorzy użyli masy archaizmów, które równocześnie nie wydają się wepchnięte na siłę. A artykuł ten ma głównie na celu przybliżyć wam niektóre ciekawe słówka.

niedziela, 24 lipca 2016

Ian Tregillis - MECHANICZNY | Zegarmistrzowie kłamią

Po prawej grafika z oryginalnej okładki. Mimo wszystko wolę polską szatę graficzną. Nawet z podwójnym "y" na stronie tytułowej. (źródło: io9.gizmodo.com)

Kiedyś zdarzyło mi się zrecenzować sam pierwszy rozdział powieści. I żeby było jasne, nie miałam problemu z pisaniem o nim, ale czytaniem go. Gdyż zwyczajnie napisano/przetłumaczono go tak, żeby czytelnika odrzucić, i do tego doprawiono całą masą bzdur. Co zabawne to również był steampunk i również miał w tytule coś "mechanicznego". (Smakowite szczegóły tutaj). Nic więc dziwnego, że brnąc przez początek "Mechanicznego", nie mogłam się pozbyć tak okropnych skojarzeń. Na szczęście później było już tylko lepiej. Znacznie lepiej.

czwartek, 21 lipca 2016

Jane Austen - ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA | Grunt to właściwe podejście do lektury

Kadr po prawej z ekranizacji z 1995 roku. Nie mogę doczekać się seansu^^
źródło: rosiepowell2000.typepad.com

Zauważyłam, że "Rozważna i romantyczna" to chyba najbardziej krytykowana powieść Jane Austen. Jednak mnie ona w ogóle nie zawiodła i prawdę mówiąc nie rozumiem połowy argumentów "na nie". Bo przeczytawszy "Dumę i uprzedzenie" (recenzja tutaj), wiedziałam, czego się po tej książce spodziewać. I nie zawiodłam się.

wtorek, 19 lipca 2016

Maja Lunde - HISTORIA PSZCZÓŁ | Co z tą wiatropylnością albo czemu zawiodła mnie wcale niezła książka

Ta grafika po prawej jest ge-nial-na. W ogóle okładka jest świetna. Wyrzuciłabym jedynie to określenie "powieść", bo mnie niezmiennie wkurza.

Tyle razy powtarzam sobie, żeby nie kupować książek, na punkcie których w Internecie panuje szał, bo zbyt często zostaję ukarana za łatwowierność. Ale trzymanie się tego postanowienia wychodzi mi raczej średnio. Tak też było z "Historią pszczół". I ona również mnie zawiodła. Choć raczej w nietypowy sposób.

niedziela, 17 lipca 2016

David Mitchell - WIDMOPIS | "Akt wspominania jest aktem widmopisania".


Lubię Davida Mitchella. Jest coś w jego prozie, co mnie absolutnie do siebie przekonuje (chociaż wciąż nie zdiagnozowałam owego "czegoś"). "Widmopis" to jego debiutancka powieść. Zaczęłam ją czytać w marcu zeszłego roku, ale zepsuł mi się czytnik i jakoś do lektury nie wróciłam. Przekonała mnie do tego dopiero jego najnowsza (i najlepsza z dotąd przeze mnie przeczytanych) książka, czyli "Czasomierze" (recenzja tutaj, ale ostrzegam: długa). Więc kupiłam. I zaczęłam od początku. I nie żałuję.

czwartek, 14 lipca 2016

Tomasz Węcki - WTAJEMNICZENIE | Przyjemne urban fantasy o nieprzyjemnych rzeczach


"Wtajemniczenie" to debiutancka (mikro)powieść Tomasza Węckiego znanego z bloga Spisek Pisarzy. Książkę za darmo ściągnięcie w dowolnym formacie tutaj lub kupicie wersję papierową. Prawdę mówiąc bałam się tej lektury, bo choć ufałam Tomkowi, to jednak "Wtajemniczenie" nie przeszło tradycyjnej ścieżki wydawniczej (pozdrawiam przy okazji wszystkich "walczących", więcej tu). Dodatkowo zmartwiła mnie literówka w blurbie... ale to chyba jedyna w całej książce. Na szczęście.

wtorek, 12 lipca 2016

Kōbō Abe - KOBIETA Z WYDM | Broniąc się przed piaskiem

kadr po prawej: 1001plus.blogspot.com
Przez chwilę zastanawiałam się, czy recenzować tę książkę, bo ciężko mi o niej powiedzieć coś więcej niż "dziwna, ale dobra". Jednak stwierdziłam, że jeśli opublikowanie recenzji oznacza, że ktoś po "Kobietę z wydm" sięgnie, to chętnie się nieco pogimnastykuję. Bo to pozycja naprawdę warta uwagi.

niedziela, 10 lipca 2016

Eric-Emmanuel Schmitt - HISTORIE MIŁOSNE | Jak nie pisać o miłości


Dotąd Erica-Emmanuela Schmitta czytałam tylko raz. Był to oczywiście "Oskar i pani Róźa", moja lektura i naprawdę genialna pozycja. Później niby widziałam w bibliotece sporo jego książek, ale jakoś nie wypożyczyłam żadnej. Kiedy już zdecydowałam się to zrobić, nie wiedziałam, co wybrać. Skończyło się na "Historiach miłosnych", bo 1) uwielbiam opowiadania, 2) opowiadania najlepiej obrazują umiejętności pisarza, 3) lubię, gdy autorzy tzw. literatury ambitnej piszą o miłości. Tylko, że pomyliłam się w kwestii ostatniej. Proza Erica-Emmanuela Schmitta nie jest ambitna. Choćby nie wiem, jak się starał.

piątek, 8 lipca 2016

Anne Tyler - NA SZPULCE NIEBIESKIEJ NICI | "Każda rodzina myśli, że jest wyjątkowa".

zdjęcie po prawej: theconversation.com


Po "Na szpulce niebieskiej nici" nie sięgnęłabym pewnie gdyby nie okładka (niech utopią się ci, którzy twierdzą, że nie jest ona ważna) oraz informacja o nominacji do nagrody Bookera. Bo sam opis... nie powala. Nie zapowiada niczego niezwykłego. Bo i nie jest to książka niezwykła. Jej siła tkwi w zwyczajności.

środa, 6 lipca 2016

Jürgen Thorwald - STULECIE CHIRURGÓW | Wielkie zmiany małych ludzi

grafika po prawej: biusante.parisdescartes.fr


We wstępie tradycyjne czepianko, czyli tym razem wyrażenie żalu, że w nowym, jakże pięknym, wydaniu książki Thorwalda tak skrzętnie ukryto wzmiankę o tym, iż książka powstała na podstawie notatek dziadka autora, H. St. Hartmanna. (Zresztą w starszym nie było chyba lepiej). Trochę tak głupio, bo gdyby nie dziadek, książki tej by nie było. To on podróżował po Europie i Stanach, zbierając skrzętnie informacje oraz opowieści świadków przełomowych dla medycyny wydarzeń. Z drugiej strony to jego wnuk nadał całej opowieści tę magiczną formę. Wspólnie stworzyli coś fantastycznego, a wyróżniono tylko jednego. Ups.

poniedziałek, 4 lipca 2016

MIĘDZY KADRAMI - czerwiec 2016


Myślałam, że nie skończę tego posta. Ale skończyłam! I żyję! Nawet redakcja była! Gdy będę robiła przegląd lipcowy, to chyba będę musiała pominąć niektóre filmy, bo inaczej się nie da. Wyjątkowo dużo zeszłorocznych premier wpadło, kanały filmowe chyba mnie zbytnio rozpieszczają. Smacznego!

niedziela, 3 lipca 2016

STOSIK czerwcowy


Uczę się na błędach i wracam to stosików comiesięcznych, bo te rzadsze stają się przerażające. Sądziłam, że nie pojawi się tu zbyt wiele książek, ale moje zbiory pozytywnie mnie zaskoczyły.

sobota, 2 lipca 2016

CZERWIEC 2016 - podsumowanie


Ten miesiąc był naprawdę udany. Pod każdym względem. Choć nic na to nie wskazywało. Początek miesiąca pod względem czytania miałam tragiczny, dopiero po wystawieniu ocen ruszyłam z kopyta i jakimś cudem przekroczyłam te 4000 stron (a naprawdę nic na to nie wskazywało). Same książki też okazały się bardzo dobre. Z naciskiem na bardzo dobre. Nie ma niczego naprawdę wybitnego, ale i słabsze rzeczy tylko dwie się pojawiły. Aż tak dziwne, że ukochany "Widmopis" znalazł na trzecim od końca miejscu.

czwartek, 30 czerwca 2016

MIĘDZY NOWOŚCIAMI: lipiec 2016



Niby zaczął się sezon ogórkowy, ale zapowiada się on zaskakująco dobrze na rynku książki. W tym miesiącu znajdziemy kilka prawdziwych perełek.

wtorek, 28 czerwca 2016

Oliver Bowden - ASSASSIN'S CREED. CZARNA BANDERA | Hop-siup i sprawie, czyli jak zabić klimat

Sądziłam, że wybór odpowiedniej grafiki zajmie mi trochę... ale nie, to musiała być Hawana <3
kadr: assassinscreed.wikia.com


Grafomania to według Wikipedii patologiczny przymus pisania utworów literackich. Zwykło się tak określać każdą źle napisaną, a mimo to wydaną książkę. Dla mnie grafomanem jest jednak autor, który potrafi pisać, robi to nawet sprawnie, ale bez najmniejszego polotu. Piszący beznamiętnie. To dla mnie największy grzech. I takim grzesznikiem jest Oliver Bowden.

niedziela, 26 czerwca 2016

Joanne M. Harris - EWANGELIA WEDŁUG LOKIEGO | Nic nowego pod słońcem

Ilustracja po prawej to fragment oryginalnej okładki. Dużo ładniejszej od polskiej.


Ostatnio zauważyłam, że ilekroć zabieram się za lekturę w zamyśle lekką i odprężającą, to niemal zawsze srogo się zawodzę. Jakby bardziej wyrobiony czytelnik nie miał prawa do relaksu przy książce.

piątek, 24 czerwca 2016

Swietłana Aleksijewicz - CZASY SECONDHAND | O zmianach niezauważających szarego człowieka

zdjęcie z puczu moskiewskiego 1991, źródło: oldmos.ru
Ukończywszy "Czarnobylską modlitwę" od razu zapragnęłam poznać inne książki Swietłany Aleksijewicz. Padło na "Czasy second-hand". Lekturę bardzo różną od poprzedniej, bo dwa razy grubszą i skupiającą się wokół zupełnie innego typu wydarzeń. Ale niemal równie świetną.

wtorek, 21 czerwca 2016

Leonie Swann - SPRAWIEDLIWOŚĆ OWIEC | Niewykorzystany potencjał, czyli gdyby owce ruszyły się z miejsca

zdjęcie po prawej: context.time.com

Z góry mówię, że zawiodłam się na tej książce. Autorka stworzyła wspaniały pomysł na fabułę. Co więcej, pomysł inspirujący, pomysł, który od razu wywołuje w głowie czytelnika myśl pt. To musi być dobre. Pomysł, który uruchamia wyobraźnię i rozczarowuje przy bliższym poznaniu.

niedziela, 19 czerwca 2016

Charles Dickens - MALEŃKA DORRIT | Pomiędzy chciwością a wdzięcznością

Jest też film. Z przyjemnością obejrzę :) zdjęcie po prawej: janeaustenfilmclub.blogspot.com

Najpierw szybka informacja: to nie jest pełna wersja. Pełną wersję znajdziecie tutaj po angielsku i jest ona kilka razy dłuższa od recenzowanej (dla porównania w polskiej znajdziemy odpowiednio 17 i 15 rozdziałów). Gdy to zrozumiałam, najpierw się zdenerwowałam (oj, i to mocno), a potem napisałam do wydawnictwa. I w tym miejscu dziękuję za szczerą odpowiedź. Ktoś nie sprawdził i wziął wcześniejsze tłumaczenie. Dobra. Nie zamierzam jednak nikogo z Was oszukiwać i dlatego lojalnie uprzedzam.

piątek, 17 czerwca 2016

100 tys. wyświetleń albo co mi dało blogowanie


10 czerwca na blogu stuknęło 100 tys. wyświetleń. Nie jest to może wynik oszałamiający jak na ponad dwa lata, ale nikt mi nie zabroni być z niego dumną. A jeszcze biorąc pod uwagę, że wszelkie jubileusze zwykłam przegapiać, to tym bardziej wypadało coś przygotować.

środa, 15 czerwca 2016

Andrzej Ziemiański - ZAPACH SZKŁA | Przeczytałam i co z tego?

Ta okładka jest tak brzydka, że dla równowagi musiałam wstawić coś lepszego. Po prawej ilustracje do najnowszego, przepięknego wydania Zapachu szkła, autorstwa Pawła Zaręby. Źródło: wywrota.pl

Na początek trzy fakty:
1.Zbiór opowiadań Andrzeja Ziemiańskiego pt. "Zapach szkła" (wyd. 2004) zakończyłam czytać w godzinach popołudniowych dnia 8 maja* b.r.
2. Do pisania tej recenzji zasiadam 14 czerwca b.r. kilka minut po godzinie siódmej wieczorem.
3. Za dużo to ja z lektury nie pamiętam.

niedziela, 12 czerwca 2016

"Kod Leonarda da Vinci" dla młodzieży, czyli o szacunku dla młodszego czytelnika

stopnerwicy.eu
Pod koniec maja w Internecie pojawiła się informacja o tym, że Dan Brown zamierza na nowo napisać "Kod Leonarda da Vinci". Ale napisać w pewien szczególny sposób. Pod kątem młodzieży. Nowa wersja ma być skierowana do grupy wiekowej 13+. Gdy o tym przeczytałam, nie wiedziałam, czy śmiać się czy płakać. Ale ostatecznie wzruszyłam ramionami i nawet nie zostawiłam komentarza (ja!). I wówczas zaczął się wykluwać ten tekst. Bo obok smutku i rozbawienia pojawiła się złość. Spora złość.

piątek, 10 czerwca 2016

Neil Gaiman - KSIĘGA CMENTARNA | Tak mi dobrze, tak mi rób, czyli jak pisać dla dzieci i młodzieży

obrazek po prawej: imprnt.com
Do Księgi cmentarnej podchodziłam ze sporą rezerwą. Autor kilka razy zachwycił mnie swoją twórczością, ale nie potrafię zapomnieć, jak zraziłam się do niego na kilka lat przy pierwszym naszym spotkaniu. A była to właśnie książka dla młodszego czytelnika, czyli Koralina. Nie, nie spodobała mi się. Właściwie ciężko mi po upływie czasu powiedzieć, co aż tak mnie zniechęciło, ale dowiedziałam się jednego: to nie moja bajka. Jednak opis Księgi cmentarnej brzmiał tak wspaniale, że nie mogłam się powstrzymać. I nie żałuję.

Kiedy małemu dziecku udaje się uciec przed mordercą zamierzającym zabić całą rodzinę, kto mógłby przypuszczać, że schronienia udzieli mu miejscowy cmentarz? Wychowany przez zamieszkujące go duchy, zjawy i widma, Nik musi uczyć się życia od umarłych. Ale wciąż grozi mu niebezpieczeństwo, bo morderca nie ustaje w wysiłkach, żeby dokończyć swoje zadanie...
źródło opisu: okładka

wtorek, 7 czerwca 2016

Zbyt duży stosik 03/2016


No dobrze, książków niby nigdy nie za dużo. Ale mam wrażenie, że przez te dwa miesiące narosło ich trochę więcej niż zwykle... Fakt ów maskuje jednak to, że oprócz pewnej ilości książek w naszym domu przybył również... regał. Na całą ścianę, głębokości półtorej przeciętnej książki i skromnej wysokości trzech metrów. Z tego powodu część kolekcji moich rodziców, która w dziwnych zawirowaniach dziejowych wylądowała u mnie w pokoju, poszła sobie won. A ja tak wszystko przemyślnie poustawiałam, że już żadnych dziur nie ma... Meh.

No ale dobra. Poukładałam to w trzy przyzwoitsze stosiki i stolik się nie zarwał. Nie jest źle.

sobota, 4 czerwca 2016

MIĘDZY KADRAMI - maj 2016


Zgodnie z zapowiedzią pojawia się krótki przegląd filmowy. Kadry, większość opisów, a także skala ocen (nieco inna niż zazwyczaj) pochodzą z Filmwebu. Smacznego.

czwartek, 2 czerwca 2016

MAJ 2016 - podsumowanie

źródło: zpopk.pl
Maj pracowitym miesiącem był. Pod każdym względem. W długi weekend (ten pierwszy) założyłam fan page (jeśli ktoś jeszcze nie polubił, to migusiem niech klika tutaj), przed czym dość długo się wzbraniałam, od kiedy pierwszy umarł śmiercią naturalną. Ale ten akurat ma się całkiem nieźle, a i ja z jego istnienia jestem bardzo zadowolona. Wszystko, byle śledzenie bloga było dla Was jak najłatwiejsze.

Udało mi się również wreszcie wypuścić felieton, a konkretnie zbiór rad dotyczących problemów z pisaniem recenzji (klik). Mam nadzieję, że teraz będę publikowała tego typu teksty częściej (na kolejny mam już świetny pomysł). Tym razem nie zapomniałam też o Niedzieli z fan artami, w której pojawiła się pewna Alicja... (klik). A jeszcze co do planów - zamierzam powrócić do comiesięcznych przeglądów filmowych zawierających moje krótkie opinie na temat obejrzanych przeze mnie obrazów. Zainspirowało mnie do tego moje konto na filmwebie i fakt, że w końcu mogę ogarnąć, co ostatnio oglądałam ;)

Co do statystyk - nie było aż tak źle jak w końcówce kwietnia, ale poziomu z jego początku jeszcze nie osiągnęliśmy. "Drobne" zaległości w recenzjach tylko mnie cieszą, bo mam kilka grubasków w kolejce. Aha i zbliżamy się do 100 tys. wyświetleń. Już zaczynam planować :P

wtorek, 31 maja 2016

MIĘDZY NOWOŚCIAMI: czerwiec 2016


Stwierdzam, że czerwiec jest wzorowym miesiącem i za każdym razem powinno tak być. Mnóstwo intrygujących pozycji, które mogę Wam zaprezentować, oraz żadnego must have, na który mogłabym się zrujnować. Mogę skupić się na zaległościach :) Tym razem wspomnę osobno o kilku książkach, a mianowicie:

  • "Big Red Tequila", ponieważ to pierwsza powieści Riordana dla dorosłych na polskim rynku. Niby z autorem zerwałam, ale z ciekawości może sięgnę. Koniec wzmianki.
  • "Czar Chanel", bo to niby autobiografia, a autor jakoś Coco na imię nie ma (ale książkę bym schrupała).
  • Nowa Cherezińska. Kurczę, z tego, co ogarnęłam z rozmowy z nią na zeszłorocznym Zjeździe Wikingów (gorąco polecam!), to następna książka, powinna już należeć do Odrodzonego królestwa. Jak nie, to umrę (albo zamorduję).
  • Sporo pozycji podróżniczych tym razem. Jakoś tak wyszło.

Coś dla Was?

Marre

niedziela, 29 maja 2016

James McBride - PTAK DOBREGO BOGA | Cybulką być albo o tym, że dobre też może się przejeść

obraz po prawej: kids.britannica.com
W 1857 roku ważą się losy stanu Kansas, rozdartego między zwolennikami niewolnictwa a jego przeciwnikami. Mały Henry Shackleford zrządzeniem losu zostaje wciągnięty w oko tego cyklonu. Porwany przez znanego abolicjonistę Johna Browna, włączony do jego armii obdartusów i głodomorów walczących z niewolnictwem, próbuje uniknąć śmierci przebrany za dziewczynę. (Co w zasadzie nie wydarzyłoby się, gdyby nie zjadł pewnej włochatej cybulki... Czujecie ten klimat?).
na podstawie opisu z okładki

czwartek, 26 maja 2016

LISTY NIEZAPOMNIANE. TOM II | Więcej korespondencji wartej uwagi

zdjęcie po prawej: pixabay.com
Drugi tom Listów niezapomnianych to kolejny bogaty i inspirujący zbiór korespondencji, który przypomina nam, jak wiele z tego, co ważne w naszym życiu, uwieczniamy w listach.

Odkryj:
~ list Toma Clancy’ego, opowiadającego o swoim życiu po sukcesie "Polowania na czerwony październik";
~ porównanie Aldousa Huxleya wizji z "Roku 1984" z tymi w "Nowym wspaniałym świecie", zaadresowane do George'a Orwella;
~ list wyśmiewający wszystkie grzeczne pisemne odmowy;
~ odpowiedź Davida Bowiego na pierwszy list od fanki z Ameryki;
~ list Karola Wojtyły do kuzynki Lusi wysłany zaraz po wyborze na papieża;
~ podziękowanie od urodzenia głuchej Helen Keller za transmisję radiową koncertu Nowojorskiej Orkiestry Symfonicznej, który "wysłuchała" przy pomocy dotyku;
~ list Marge Simpson do pierwszej damy Barbary Bush, która stwierdziła, że Simpsonowie to „najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziała”;
~ odpowiedź Albusa Dumbledore’a na podanie o pracę na stanowisku profesora Obrony Przed Czarną Magią w Hogwarcie…

I naprawdę wiele innych.

Na podstawie opisu z okładki

poniedziałek, 23 maja 2016

Audrey Niffenegger - ZAKLĘCI W CZASIE | Żona podróżnika w czasie

kadr po prawej: moviecitynews.com
Gwoli wstępu pozwolę sobie zwrócić uwagę na tytuł tej recenzji. Żona podróżnika w czasie to dokładne tłumaczenie anglojęzycznego tytułu, które zostało niestety użyte tylko w jednym wydaniu. A szkoda, bo brzmi dużo gustowniej. Choć z drugiej strony, sugerowałoby to może coś lepszego niż to, czym powieść jest w rzeczywistości.

Clare, urocza studentka sztuk pięknych i Henry, niekonwencjonalny bibliotekarz, spotkali się po raz pierwszy, gdy ona miała sześć lat, a on trzydzieści sześć. Kiedy Clare skończyła dwadzieścia trzy, a Henry trzydzieści jeden - zostali małżeństwem. Choć wydaje się to niemożliwe, jednak jest prawdziwe. Henry bowiem to jedna z pierwszych osób na świecie, u których wykryto rzadkie zaburzenie genetyczne: od czasu do czasu jego biologiczny zegar uruchamia się na nowo i Henry przemieszcza się w czasie. Znika nieoczekiwanie, pozostawiając po sobie tylko stosik ubrań. Nigdy nie wie, gdzie się znajdzie i jaka będzie otaczająca go rzeczywistość. Odmierzając swoją miłość kolejnymi spotkaniami, oboje za wszelką cenę próbują wieść normalne życie. Ale czy może liczyć na normalność człowiek, który jest niewolnikiem własnego ciała, a przede wszystkim nagłych podróży w czasie...
opis: okładka

sobota, 21 maja 2016

T. Pratchett + S. Baxter - DŁUGA ZIEMIA | Nie lekceważ ziemniaka albo historia dziwnego duetu

grafika po prawej: youtube.com
Ostatnio mam szczęście trafiać na książki o średnich ocenach, które bardzo pozytywnie mnie zaskakują. Długa Ziemia właśnie do takich się zalicza.

Rok 2030. Piętnaście lat wcześniej ktoś umieścił w sieci schemat krokera. I tego samego dnia tysiące dzieci zniknęły. Przekroczyły do sąsiedniej Ziemi. Jednej z nieskończenie wielu. Zdezorientowane, w wielu przypadkach wróciły do domu tylko dzięki pomocy trzynastoletniego wówczas Joshuy. Ten fakt oraz pewien jego talent sprawiają, że zostaje wybrany przez Lobsanga, komputer, któremu udało się sądownie udowodnić swoje człowieczeństwo, do zaplanowanej z rozmachem misji badawczej. Mają się zapuścić tak daleko w Długą Ziemię, jak jeszcze nikt nigdy nie zdołał. Tylko co tam znajdą?

wtorek, 17 maja 2016

Paolo Sorrentino - MŁODOŚĆ | O książce, która była filmem

kadr po prawej: bostonglobe.com
(Zacznę od przeprosin za rozsiewanie pornografii po internetach, czyli od kwestii wydania. Dotąd sądziłam, że wszyscy już uzgodnili, iż wtryniać w zamysł grafika się nie będą, o ile okładka nie zgwałci nikomu oczu swą estetyką i będzie nadawała się do czytania w miejscach publicznych. Młodość jest tak uroczą książeczką, że aż chcę się ją włożyć do torebki. No ale w szkole se nie poczytam. I tą smutną konstatacją chciałabym zakończyć temat).

Długo wahałam się, czy sięgnąć po Młodość. Kilka razy oglądałam ją w bibliotece i odkładałam z powrotem na półkę. Filmu nie widziałam i choć gatunek jak najbardziej mieści się w kręgu moich zainteresowań, to jakoś mnie przesadnie do niego nie ciągnęło. Odrzucał mnie również termin zbeletryzowany scenariusz. Książki na podstawie filmów są ble z definicji, ale żeby tak w ogóle scenariusz żywcem? Wykraczało to poza moje możliwości pojmowania. I choć tak jest nadal, to wiem, że chcę więcej takich cudeniek.

sobota, 14 maja 2016

Kathryn Stockett - SŁUŻĄCE | Jak pisać o segregacji rasowej

kadr po prawej: collider.com
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Przyznaję: najpierw obejrzałam film. A później jeszcze kilka razy. No zakochałam się po prostu. Ale o książce dowiedziałam się dopiero po fakcie! Uwierzcie!... I pewnie dotąd poprzestałabym na tym, gdyby nie tknęło mnie sprawdzić, czy książka nie znalazła się w mojej bibliotece. I była... Długo bałam się, że Służące nie spełnią moich oczekiwań. (Znacie to uczucie, gdy książka leży na stosiku, a wy nie sięgacie po nią, bo lękacie się rozczarowania?). Bo liczyłam na bardzo wiele. Ale nieoczekiwanie zostałam całkowicie zaspokojona i oryginał okazał się odpowiednio lepszy od ekranizacji. Diabelnie bliski ideału.

Akcja "Służących" rozgrywa się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku na amerykańskim Południu. W czasach, gdy Martin Luter King walczył o zniesienie segregacji rasowej. Skeeter, córka plantatora bawełny, wraca po studiach do rodzinnego miasteczka. I postanawia napisać książkę o czarnoskórych kobietach pracujących w domach białych rodzin. Dwie służące, Aibileen i Molly, zgadzają się opowiedzieć jej o swoich doświadczeniach. Wbrew pozorom zadanie, którego podjęły się bohaterki, okazuje się bardzo ryzykowne. Jednak odwaga i determinacja trzech kobiet zapoczątkuje nieodwracalną zmianę w ich własnym życiu oraz w życiu mieszkańców miasta.
źródło opisu: merlin.pl

środa, 11 maja 2016

między postami: Gdy masz problem z pisaniem recenzji


Początkowo miał to być zbiór rad dotyczących blokady twórczej. Jednak gdzieś około piątej (nie w tej kolejności), stał się zbiorem rad dotyczących blogowania i recenzowania w ogóle. Jako istota wyjątkowo leniwa oraz wygodnicka, a przy tym nieco inteligentna, nie ustaję w próbach, by jeszcze bardziej ułatwić sobie życie. Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami kilkoma trickami, które przydadzą się nie tylko w godzinę próby (czyt. gigantycznego lenia), ale i na co dzień.

niedziela, 8 maja 2016

Niedziela z fan artami #11: ALICJA W KRAINIE CZARÓW


W zeszłym miesiącu nawaliłam na całej linii, bo zupełnie zapomniałam o Niedzieli. Tym razem się udało, mimo niesprzyjających okoliczności. (Po czterech godzinach, gdy kawa nie chce pomóc, nawet przeglądanie DA wydaje się wymagającym intelektualnie zajęciem). I voila! Dziś zapraszam was do Krainy Czarów.

Przy Wiedźminie irytowałam się, że gra kompletnie skaziła nasze wyobrażenia postaci. Sądziłam, że z Alicją (moja nierecenzja tutaj) będzie ponownie. A się pomyliłam. Owszem znalazłam wiele prac mocno inspirujących się (lub zwyczajnie zdzierających, zazwyczaj nie najładniej) poszczególnymi filmami, ale również sporo niezależnych lub czerpiących ze wszystkiego po trochu. Alicja w ogólnym odbiorze jest juz chyba trochę jak baśń - przedstawiano ją na tyle sposobów, że nie kojarzy się z niczym konkretnym. I w sumie dobrze, bo dzięki temu pojawiają się zarówno dzieła urocze, szalone i mroczne.

Smacznego. (I czekam na kolejne propozycje, bo wcześniejsze się ździebko zużyły, a nie chcę iść w sztampę typu HP i HG).

Marre

piątek, 6 maja 2016

David Mitchell - CZASOMIERZE | Niezwykle mądra książka

grafika po prawej: dailymotion.com
Ach, jak długo dane mi było rozkoszować się tą książką. Zwykle narzekam na opasłe tomiska, bo nie mogę ich nigdzie ze sobą zabrać, ale tym razem fakt, że mogłam czytać co najwyżej po 20-30 stron przed snem, okazał się zbawieniem (dzień, kiedy jak wzięłam, to przeczytałam stron 200, przemilczmy). Delektowałam się kilka tygodni. I choć Czasomierze nie są pozbawione wad, to zalety je po prostu miażdżą.

Powieść przedstawia historię życia Holly Sykes. To ona jest główną bohaterką i spaja wszystkie wydarzenia oraz wątki. Książkę podzielono na sześć części, ale tylko pierwsza i ostatnia widziane są z punktu widzenia Holly. Akcja rozpoczyna się w 1984 roku, gdy ucieka ona z domu, a pewna staruszka w zamian za kubek herbaty prosi ją o "schronienie". Na zawsze zmienia to życie dziewczyny i prowadzi do niesamowitych zdarzeń, które przeplatają się z szarą codziennością.

wtorek, 3 maja 2016

Octave Mirbeau - DZIENNIK PANNY SŁUŻĄCEJ | Krytyczny obraz epoki

kadr po prawej: filmpl.pl
Celestyna, służąca z Paryża, przyjeżdża na służbę na prowincję. Podczas pobytu u państwa Lanlaire’ów prowadzi dziennik, w którym pisze o tym, co jej się przytrafia i wspomina pracę w innych domach. Opisuje swoje romanse, dawnych kochanków, śmieszne i tragiczne historie, umizgi ekscentrycznych pracodawców. Pojawia się modny pisarz, obłudny mieszczuch, działacz dobroczynny, zubożały hrabia ożeniony z bogatą parweniuszką, stary fetyszysta czy zblazowany młodzieniec. Celestyna ma niezwykle ostre pióro i znakomity dar obserwacji. I nie zna litości w zdradzaniu tajemnic swoich chlebodawczyń oraz przywar swoich panów zafascynowanych jej urodą.

U Lanlaire'ów Celestyna poznaje Józefa – służącego, tyrana, stręczyciela i sadystę. Boi się go, ale jest także nim zafascynowana. Pewnego dnia w lesie zostaje znaleziona zgwałcona i zamordowana dziewczyna – Klarcia. Celestyna domyśla się, kto to mógł zrobić… Tylko czy jej to będzie przeszkadzało?

źródło opisu: wydawnictwo

poniedziałek, 2 maja 2016

Zapraszam na fanpage!


Dzisiaj krótka notka, bo korzystając z odrobiny wolnego (czyt. cały Boży tydzień), zrobiłam to, co od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, czyli ponownie założyłam fanpage'a. Pierwszy post już się pojawił, bardzo sztywny, ale to przejściowe. Większość rzeczy będę dopiero ogarniać (odsyłacz z bloga w pierwszej kolejności), ale już możecie wchodzić i lajkować. Postaram się go nie zaniedbać jak poprzedniego. Częstujcie się!

Marre

niedziela, 1 maja 2016

KWIECIEŃ 2016 - podsumowanie

tło: tapetus.pl
Hm. W poprzednich miesiącach cieszyłam się z bardzo ładnych statystyk, ale kwiecień pod tym względem mocno odstaje. Właściwie tylko dwie recenzje trzymają poziom wyświetleń z wcześniejszego okresu. Próbowałam jakoś to zanalizować, lecz wszystko to nie ma o tyle sensu, że pojawiały się tu książki najróżniejszych rodzajów. No cóż, pozostaje mi tylko założyć, że nie mieliście czasu i liczyć na maj.

piątek, 29 kwietnia 2016

MIĘDZY NOWOŚCIAMI - maj 2016


Tegoroczny maj to prawdziwy róg obfitości. No dobra, taki wysyp nowości pojawia się chyba co roku na wiosnę, ale nie zmienia to faktu, że każdorazowo przeżywam to źle. No ale jak inaczej bym miała, skoro tylko tutaj zgromadziłam książek na ponad miesiąc czytania (w moim tempie). I jak tu nie płakać?

wtorek, 26 kwietnia 2016

Haruki Murakami - NORWEGIAN WOOD | Życie to nie bilans zysków i strat

Matko, oni to zekranizowali! <3
kadr po prawej: finnkino.fi

Nasza normalność polega na tym, że zdajemy sobie sprawę z własnej nienormalności.

Murakami jest autorem, którego można kochać albo nienawidzić. A raczej: zaczytywać się w nim albo kompletnie nie rozumieć. Ciężko mi określić klucz, wedle którego ów podział się dokonuje. Ja ku mej radości trafiłam do grupy pierwszej. W lutym miałam przyjemność czytać pierwszą moją książkę tego autora, zbiór opowiadań Mężczyźni bez kobiet (recenzja). Pozornie niewyróżniający się, zrobił na mnie wielkie wrażenie. Podobnie mogę scharakteryzować Norwegian Wood. Bez żadnych oczywistych atutów, wciąga od pierwszej strony i zapada głęboko w pamięć.

Toru Watanabe jest studentem teatrologii. Pewnego dnia spotyka starą znajomą, Naoko, byłą dziewczynę przyjaciela z liceum, który popełnił samobójstwo. Tęsknota za nim bardzo ich łączy, ale na przeszkodzie stają stany depresyjne dziewczyny. Tymczasem Watanabe poznaje śmiałą i optymistycznie patrzącą na świat Midori. Kocha je obie, ale musi dokonać wyboru.

niedziela, 24 kwietnia 2016

W ŚNIEŻNĄ NOC | Trzy dziwne wigilijne opowieści

Tak sobie wyobrażałam okoliczności akcji tych trzech mikropowieści. źródło zdjęcia: toledoblade.com

Czasem chcę się zapchać literackim fast foodem, odpocząć od głębi psychologicznej, odprężyć się przy bezmyślnym czytadle. I wtedy sięgam po amerykańskie młodzieżówki, znane jako literatura young adult. Najlepiej te "dziewczyńskie", oparte na romansie. Czasem moje oczekiwania zostają w pełni zaspokojone (a nawet otrzymuję więcej, jak w przypadku Eleonory i Parka - recenzja), a czasem wręcz przeciwnie (patrz: Musimy coś zmienić - recenzja). Podobna motywacja kierowała mnie przy wyborze W śnieżną noc. I w zasadzie czuję, że swój cel osiągnęłam.

Jest to zbiór trzech mikropowieści (?) o nastoletniej miłości. Akcja wszystkich toczy się w zasypanym zwałami śniegu miasteczku Gracetown w Wigilię Bożego Narodzenia. Niesprzyjające warunki pogodowe i kilka nietypowych wydarzeń odmienią życie kilkorga bohaterów.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Henryk Sienkiewicz - POTOP | Coby nie zaczynać od streszczenia

obraz Józefa Brandta Pochód Szwedów do Kiejdan
(W zasadzie... umrzecie bez tego opisu?).

Od czasu do czasu pojawiają się na tym blogu moje lektury szkolne. Czasem naprawdę chcę podzielić się z wami swoim odbiorem konkretnej książki, a czasem po prostu żal mi nie przekuć sporej ilości spędzonych na lekturze godzin w choć krótką recenzję. Potop należy do obu tych kategorii.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Jakub Ćwiek - GRIMM CITY. WILK! | A baśń stała się ciałem

źródło: bestiariusz.pl
Zbudowane na zwłokach olbrzyma i napędzane jego krwią Grimm City to nie jest miejsce dla słabych. Pod smolistym niebem swój raj znaleźli gangsterzy, skorumpowani policjanci, leniwi politycy i wszelakie nieciekawe persony. Oraz pewien brutalny zabójca taksówkarzy. Organy ścigania niezbyt przykładają się do badania sprawy, ale gdy te zbrodnie zostają powiązane z morderstwem oficera policji Wolfa, nikt nie ma wątpliwości, że w mieście pojawił się nowy gracz. Natomiast za sprawą drobnej przysługi oddanej przyjacielowi Alfie Moore staje się najważniejszym świadkiem w śledztwie. Dokąd go to doprowadzi?

piątek, 15 kwietnia 2016

Kaoru Mori - EMMA 5-10 | Była chemia i się zmyła, ale i tak czuję się zaspokojona


Emmę (recenzja poprzednich czterech tomów tutaj) udało mi się dokończyć szybciej, niż sądziłam. I choć czytało się bardzo przyjemnie, to po zakończeniu serii oczekiwałabym czegoś więcej.

Zarysu fabuły nie ma sensu tu zamieszczać, rozwijają się po prostu wątki z wcześniejszych tomów. Do lektury recenzji przyda się jednak znajomość faktu, że właściwa fabuła kończy się wraz z tomem siódmym, później zaś następują trzy tomy opowiadań o bohaterach cyklu, nie tylko tych głównych.

wtorek, 12 kwietnia 2016

Leslye Walton - OSOBLIWE I CUDOWNE PRZYPADKI AVY LAVENDER | Jak zepsuć pół książki

źródło grafiki po prawej: ireeadthereforiam.wordpress.com

Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość? Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie... 
źródło opisu: okładka