czwartek, 17 marca 2016

Terry Pratchett - KSIĘGI NOMÓW | Maleńka odyseja


Dziś przyszła kolej na następną powieść Pratchetta (tak się złożyło, że w niedługim czasie czekają Was jeszcze dwie). Tym razem spoza Świata Dysku. Bo Nomy żyją tuż obok nas. Nawet, jeśli ich nie zauważamy.

Masklin wraz z kilkoma innymi Nomami (pulchne ludki o wysokości dziesięciu centymetrów) żyje z dnia na dzień. Nigdy nie wiadomo, co cię zje albo rozjedzie. Dlatego pewnego dnia decyduje się na karkołomną wyprawę ciężarówką, wyprawę w jedną stronę. I trafia do nomiego raju, do Sklepu, ofiarowanego w swej łaskawości przez Arnolda Brosa w 1903 roku. Jednak wówczas okazuje się, że nic nie trwa wiecznie i Sklep ma być zburzony. Nomy (już w znacznie większej liczbie) czeka kolejna ewakuacja. Stanie się ona początkiem wielkiej nomiej odysei, mającej swój koniec... w Niebie?

Sam się przekonasz, że najważniejszą cechą przywódcy nie jest to, czy ma rację, czy się myli, ale to, czy jest pewien swego. Inaczej ci, którym przewodzisz, nie będą wiedzieli, co myśleć. Naturalnie, jeśli ma się przy tym rację, to wybitnie pomaga.

Mimo że, jak wspomniałam, książka ta nie należy do Świata Dysku (ukazała się w tym samym roku, co jego siódmy i ósmy tom), to bardzo przypomina go klimatem. Dużo charakterystycznego dowcipu i podobny sposób prowadzenia fabuły. Tak jak Dysk, porusza typowo ludzkie problemy, a konkretnie w tym wypadku rozwój cywilizacji i zrywanie z "zabobonami". Tak, jest to jedna z tych książek,w których Pratchettowi nie udaje się (nie żeby kiedykolwiek się starał) ukryć swojego antyklerykalizmu oraz ateizmu w ogóle. Nie będę udawać, że jest to jeden z mniej lubianych przeze mnie elementów jego twórczości i tutaj mocno dawał mi się we znaki, co mogło wpłynąć na ogólny odbiór. Przykro mi, ale nigdy się na obiektywizm nie siliłam. Chociaż obraz człowieka jako osoby zwyczajnie potrzebującej w coś wierzyć bardzo mi się spodobał.

- Tak mi się wydaje - odezwał się Angalo - że ludzie są akurat dość inteligentni, żeby byli odrobinę szaleni.

No właśnie, w Świecie Dysku (a przynajmniej w tych tomach, które dotąd poznałam), autor przedstawiał równocześnie wiele różnych kwestii. W Księgach nomów tego zabrakło. W połączeniu z mniej "charakterystycznymi" postaciami (to znaczy takimi, których nie ubóstwia się od pierwszego wejrzenia, jak babcia Weatherwax, Nadrektor czy Śmierć, a tylko lubi) i średnią fabułą, daje również średni efekt. I choć jest to pozycja dobra, to dużo jej brakuje.

- W takim razie dobrze, że w niego nie wierzysz.
- Oczywiście, że nie wierzę.
- To dlaczego ci dzwonią zęby? (...)
- Bo moje zęby w niego wierzą. Podobnie jak moje kolana. I mój brzuch. Tylko moja głowa nie wierzy, ale ona porusza się na całej masie pojedynczych tchórzy.

Teraz chciałabym coś uściślić. Mówię powieść, bo dla mnie utwór rozpisany na trzy, ściśle powiązane ze sobą tomy, to wciąż jedna powieść. Oryginalnie była to właśnie trylogia. I bardzo cieszę się, że Rebis zdecydował się wydać ją w jednym tomie. Jest po temu kilka powodów. Raz, poszczególne części byłyby bardzo chude. Dwa, całość straciłaby mocno na atrakcyjności. Tak sobie myślę, że gdyby miałabym oceniać to "po kawałku" (o ile, nie zrezygnowałabym po pierwszym tomie), to oceny plasowały by się około czwórki, piątki. Jako całość trylogia prezentuje się o niebo lepiej. (I kocham polskie tłumaczenia tytułów. Serio, idealnie wpasowują się w treść. W przeciwieństwie do oryginalnych).

- To wygląda, jakby [ludzie] wiedzieli, co robią!
- Nie wiedzą! (...) Są jak mrówki: wydają się inteligentni, ale przy dokładniejszej obserwacji okazuje się, że to jednak nie jest rozumne działanie.

Narzekałam, narzekałam w tej recenzji, ale co dobrego znajdziemy w Księgach Nomów? Sporo humoru i pratchettowskich cytatów. Wszystkie (oprócz jednego), które znajdziecie na LC, to moja robota ;) Jest to po prostu idealna powieść, by zmienić myśli i odpocząć. I jako taką ją polecam. Fanów Pratchetta powinna zadowolić. Ale nie oczekujcie fajerwerków.

Marre

Autor: Terry Pratchett
Tytuł: 
"Nomów księga wyjścia" | "Nomów księga kopania" | "Nomów księga odlotu"
Oryg. tytuł: "Truckers" | "Diggers" | "Wings"
Seria: "Księgi Nomów"
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Jarosław Kotarski
Stron: 603
I wydanie: 1989 | 1990 | 1990 (PL - 1998 | 1998 | 1998 | razem - 2009)
Gatunek: fantasy
Ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz