sobota, 28 stycznia 2017

Sami zadecydujcie, co jest prawdą | Piotr Patykiewicz "I wrzucą was w ogień"



To jedna z tych pozycji, które złoszczą swoim pojawieniem się. Przypomnijmy: tom pierwszy (moja recenzja tutaj) był naprawdę oryginalną postapokalipsą (a to na tyle hermetyczny gatunek, że ciężko wymyślić coś nowego) z genialnym otwartym zakończeniem. Tymczasem we wrześniu tego roku dowiedziałam się, że w rzeczywistości to tylko cliffhanger i za chwilę poznamy dalsze losy bohaterów. Pufaniu i zrzędzeniu nie było końca. Ale chyba niesłusznie. Bo tom drugi okazał się naprawdę porządną książką, dorównującą poziomem poprzednikowi.

Choć nie od początku na to wyglądało. Akcja I wrzucą was w ogień rozpoczyna się około dwudziestu lat po zakończeniu wydarzeń z Dopóki nie zgasną gwiazdy. Kacper stał się twardym mężczyzną, ożenił i dochował dwójki dzieci. Żyje w małej wiosce, której mieszkańcy utrzymują się głównie z myślistwa. Jego życie zostaje zaburzone, gdy córka, Kasia, ucieka do Miasta, by poślubić pracującego w tajemniczej Ciepłowni młodego Technika. Chcąc ją ratować, udaje się do tego pełnego upadku moralnego miejsca. Jednak nic nie jest tym, na co wygląda.

Opis nie brzmi najlepiej. Jak zarys fabuły n-tego dopiska do wielotomowej serii. I tak też prezentuje się pierwsze 150 stron. Akcja rozwija się bardzo wolno i choć czyta się to nawet sprawnie, początek męczy i nieco nudzi. Ot, taka nastawiona na akcję fantastyka, jakiej na rynku wiele. Jednak potem dzieje się coś niezwykłego.

Akcja niby wciąż toczy się pewnym schematem pt. "Nic nie jest takim, jakim się wydaje". Ale wciąga coraz mocniej. Pojawiają się coraz to nowe nieścisłości w prezentowanej dotąd rzeczywistości, atmosfera tajemnicy narasta, narasta, odkrywamy kolejne tajemnice, coraz bardziej pragniemy poznać odpowiedzi i... I w rezultacie w ciągu jednego wieczoru pochłaniamy 250 stron. Pod koniec nasze oczy jęczą już: "SPAĆ!" (albo krzyczą, no nie wiem), ale my wiemy, że, nie znając zakończenia, nie zdołamy zasnąć. Aż w końcu kończymy. I pragniemy więcej!

Tak przynajmniej było ze mną. Zaskoczyło mnie, jak bardzo I wrzucą was w ogień mnie pochłonęło, bo nie jest to częste zjawisko. W roku trafia się tylko kilka pozycji, które zwyczajnie, po ludzku wciągną tę cyniczną, pozbawioną serca istotę. A ta powieść właśnie do nich należy. Co ciekawe, pod względem fabuły jest  ona dość schematyczna. Liczy się sposób, w jaki autor wypełnia owe schematy. A opanował do mistrzostwa ukazywanie związków między ludowymi wierzeniami a próbami ich zracjonalizowania. Zjawiska nadnaturalne, nierzadko groźne i niebezpieczne, najpierw zostają oplecione wieloma legendami i teoriami. Z biegiem akcji zmieniają się one i ewoluują. W pewnym momencie otrzymujemy ich naukowe wyjaśnienie, ale podane w taki sposób, iż wyłącznie od nas zależy, co uznamy za prawdę. Nic nie jest jednowymiarowe, zawsze poznajemy kilka punktów widzenia do rozpatrzenia.

Obok nudnego początku, największym problemem są bohaterowie. W poprzedniej części ich charaktery również nie zachwycały, ale w przypadku osób młodych były do przełknięcia. Tutaj natomiast mamy do czynienia z postaciami dorosłymi, zazwyczaj mogącymi się pochwalić bujną przeszłością, która nie ma jednak żadnego odbicia w ich psychice. Możemy znaleźć jakieś szczątki schematów: amoralnego naukowca, ojca pragnącego ratować za wszelką cenę swoje dziecko, wierną żonę, chłopaka próbującego pogodzić obowiązek z miłością i trochę innych, ale nic naprawdę wartego uwagi. Wydaje się to być najmniej dopracowanym elementem powieści.

Styl oraz język są sprawne i poprawne technicznie, ale nie nadzwyczajne. Nie jest pozycja idealna ani nawet rewelacyjna. Niewątpliwymi plusami są jednak świat, nietypowe podejście do gatunku oraz świeże pomysły autora. W połączeniu z naprawdę trzymającą w napięciu fabułą daje to bardzo dobry efekt i sprawia, że książkę można śmiało polecić. I czekać kolejny rok na trzeci tom. Oby godny poprzednich.

Marre

Autor: Piotr Patykiewicz
Tytuł: "I wrzucą was w ogień"
Cykl: "Dopóki nie zgasną gwiazdy" (tom 2/?)

Seria wydawnicza: Imaginatio
Wydawnictwo: SQN
Ilustracje: Rafał Szłapa
Stron: 447
I wydanie: 2016
Gatunek: postapokalipsa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz