środa, 8 lutego 2017

Afrykańska ironia tragiczna albo opowieść o zmianie | Chigozie Obioma "Rybacy"

zdjęcie w tle: Ina Andre | Flickr

Moją uwagę najpierw przyciągnęła okładka. Ostry pomarańcz i ciekawa grafika. Potem naklejka "50% taniej". Następnie wcale ciekawy opis. A na samym końcu myśl: "Hmm. Z autorów afrykańskich (jeśli takie określenie ma w ogóle sens) czytałam wyłącznie białą autorkę z RPA, co się liczy dość połowicznie. Więc a co mi tam!". I było to najlepiej zaoszczędzone 50% w moim życiu.

Mogłabym wymienić jeszcze kilka etapów poznawania Rybaków. Otwarcie (cudna granatowa wyklejka - uwielbiam to połączenie kolorów), potem dwa ciekawe motta*, urocza, aczkolwiek, jak się potem okaże, całkowicie bezużyteczna mapka i wreszcie początek. A piszę to wszystko dlatego, że podstawą Rybaków jest właśnie niespieszne następowanie po sobie etapów. Powolna ewolucja.

Byliśmy rybakami.

Akure, niewielka osada w zachodniej Nigerii. Czterech braci - Ikenna, Boja, Obembe i Benjamin - wagaruje , korzystając z nieobecności ojca, który wyjechał do miasta za pracą. Bracia coraz częściej wymykają się na okrytą złą sławą rzekę, by łowić ryby. Pewnego popołudnia nad brzegiem spotykają miejscowego szaleńca Abulu. Ten wieszczy im, że najstarszy z braci wkrótce zostanie zamordowany. Ale kim będzie zabójca?
opis z okładki

Historię poznajemy z punktu widzenia dziewięcioletniego wówczas Benjamina. To on snuje tę z początku niewinną opowieść, która dopiero z czasem nabiera widocznego mroku i dusznej atmosfery. Owa forma gawędy i okoliczności jej wypowiedzenia, które poznajemy dopiero pod koniec, są bardzo ważne. Autor hipnotyzuje czytelnika i powolutku oplata go niczym boa dusiciel. Istotą tej powieści jest właśnie powolna, ledwie zauważalna zmiana: od braterskiej miłości do nienawiści, od rodzinnego szczęścia do tragedii. Z formą kontrastuje znany nam ze Starożytnej Grecji motyw ironii tragicznej: samospełniającego się proroctwa, którego wypowiedzenie i próby uniknięcia prowadzą do urzeczywistnienia. Wiemy, co ma się stać, i czekamy, aż się wydarzy, ale i tak następuje w najmniej spodziewanym momencie.

Przeplatając się dowolnie motywy owych zmian nadają Rybakom nutę niejednoznaczności. Charakteru dopełnia natomiast kwestii winy. Kto powinien ponieść odpowiedzialność? Czy aby na pewno "morderca"? A może ojciec, którego zabrakło w najbardziej krytycznym momencie? Matka, bo nie radziła sobie z sześciorgiem dzieci? Może ogółem rodzice, którzy nie wypracowali odpowiedniego dialogu ze swoim potomstwem? Czy winny jest Abulu i jego przepowiednia? Czy Ikenna, który swoim zachowaniem przyczynił się do jej spełnienia? Czy może wreszcie reszta braci, którzy nic nie zrobili? Obioma w tej prostej skądinąd historii nie proponuje łatwych rozwiązań ani odpowiedzi, ale i chyba nie chce, by czytelnik sam ich szukał. To zniszczyłoby całą powieść, jej sens oraz klimat.

Dodatkowych smaczków dodaje historia Nigerii, która jednak bardzo delikatnie przewija się przez samą fabułę, nie dominując jej. Cieszy to, gdyż mocniejsze zaakcentowanie wydarzeń historycznych zbyt często nadaje im tendencyjny i/lub przesadzony charakter. Tutaj wykorzystano je ze smakiem. Drugą rzeczą dodającą kolorytu są różnice kulturowe, które dość mocno dają o sobie znać. Nie użyto ich w roli ciekawostek krajoznawczych, ale żyją one w bohaterach. Moją uwagę najbardziej zwróciła chyba scena, w której Ikenna podczas kłótni z matką syczy na nią, co zostaje uznane za bulwersującą zniewagę. Co do samych bohaterów, to nie są oni przesadnie charakterystyczni - to po prostu młodzi chłopcy. Autor jednak świetnie uchwycił relację między braćmi, a także sposób, w jaki zmienia się ona pod wpływem przepowiedni i samej zbrodni.

Sam styl zmienia się w zależności w sytuacji. Znajdziemy tu zarówno opisy naturalistyczne, jak i subtelnie liryczne. Obioma ciekawie oddał również sposób wypowiedzi bohaterów, często mówiących różnymi językami (kolejny kulturowy smaczek). Całość jest niezwykle plastyczna i wciągająca. Rybacy to pozycja wyróżniająca się i naprawdę godna uwagi. I ma jeszcze jedną wielką zaletę: im dalej od końca lektury, tym milej ją wspominam. Polecam.

Marre


*Kroki jednego człowieka nie spłoszą całego stada.
  Przysłowie ludu Ibo

  Wariat przemocą wdarł się do naszego domu,
  Zbezcześcił naszą świętą ziemię,
  Ogłosił nam uniwersalną prawdę
  I żelazem nagiął karki kapłanów.
  O, tak! Dzieci,
  Co stąpały po grobach naszych Ojców,
  Zostaną dotknięte szaleństwem.
  Będą im wyrastać zęby jaszczura,
  Będą się pożerać na naszych oczach,
  My zaś, posłuszni prastarym nakazom,
  Nie będziemy ich mogli rozdzielić!
  Mazisi Kunene


PS1. Strasznie mnie boli, że Rybaków nie nominowano do plebiscytu LC. Nie żebym uważała, że go za ważny wyznacznik czegoś-tam, broń Boże. Po prostu wtedy może więcej osób by po nich sięgnęło

PS2. Momenty strasznie się poetyczna robiłam w tej recenzji. Zaczynam się bać.


Autor: Chigozie Obioma
Tytuł: "Rybacy"
Oryg. tytuł: "The Fishermen"

Wydawnictwo: Literackie
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Stron: 354
I wydanie: 2015 (PL - 2016)
Gatunek: obyczajowe, psychologiczne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz