środa, 31 maja 2017

MIĘDZY NOWOŚCIAMI - czerwiec 2017


Minął kwiecień, minął maj i wreszcie liczba premier jakoś się unormowała. Wracam więc do stałego schematu Między nowościami i poopowiadam Wam o przedstawionych premierach. Trochę się za tym stęskniłam.

Zanim rozpocznie się wydawniczy sezon ogórkowy, na półkach księgarni znajdziemy kilka naprawdę ciekawych premier. Must-read dla mnie pojawiło się na szczęście tylko jedno - to Wiara Anny Kańtoch. Jestem świeżo po lekturze jej pierwszego kryminału, Łaski, i mam ochotę na więcej. Bardzo klimatyczna i bardzo wciągająca. A sądząc po samym opisie, Wiara zapowiada się jeszcze lepiej.

Kusi również Utracony dar słonej krwi* Alistaira MacLeoda. Autor ten inspiruje lubianego przeze mnie Michaela Crummey (tutaj recenzja jego rewelacyjnego Sweetland, czytałam również niezłą Rzekę złodziei, a na półce czeka nowo zdobyty Dostatek) i obaj panowie poruszają bliską sobie tematykę Nowej Fundlandii. Zapowiada się lektura przepełniona nostalgią oraz konfrontacja starego z nowym. Czyli tematyka, która, przynajmniej mi, nigdy się nie nudzi.

Trzecie miejsce to głośna Kolej podziemna Colsona Whiteheada. Powieść z pogranicza faktu i fikcji, poruszająca temat, w który nigdy zbytnio się nie zagłębiałam. Nawet jeśli kogoś on nie przekonuje, to moim zdaniem warto sięgnąć po tę powieść przynajmniej w celu dowiedzenia się, o czym wszyscy mówią. Ja na pewno tak zrobię.

Tym razem w zestawieniu tylko jedno non-fiction, czyli Zobaczyć łosia Agnieszki Kościańskiej - podejmujące bardzo nietypowy temat, a mianowicie historię edukacji seksualnej w Polsce. Oprócz tego trzy książki z kręgu tzw. literatury ambitnej. Po trochu Weroniki Gogoli podciągnęłabym pod wspomniany przy okazji Utraconego daru... nurt nostalgiczny, a Busola Mathiasa Enarda podejmuje aktualną problematykę stosunku Zachodu do Wschodu. Natomiast Uzdrowiciel Marka Vadasa, to realistyczno-magiczne opowiadania o Afryce. Lubię Afrykę.


To by było na tyle. Znaleźliście coś dla siebie?


Marre


*Swoją drogą oryginalny tytuł brzmi The Lost Salt Gift of Blood, czyli to dar jest słony, a nie krew... Hmm.


W kolejności wspominania:


"Wiara"
Anna Kańtoch
Czarne
14.06


Lato 1986 roku jest wyjątkowo upalne. Leniwy spokój sennej miejscowości letniskowej zakłóca tylko grupka hippisów protestujących przeciw budowie elektrowni jądrowej. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego poranka na torach kolejowych odkryte zostają zwłoki młodej dziewczyny. Nikt nie wie, kim jest i skąd się wzięła.

Młody proboszcz, który znalazł ciało, nie może przestać myśleć o zbrodni. Jego poprzednicy znikali z miasteczka w niejasnych okolicznościach, ale kiedy próbuje się czegoś o nich dowiedzieć, trafia na ścianę milczenia. Czyżby pogłoski o przeklętej parafii miały w sobie ziarno prawdy? Kto postawił przed laty krzyż przy torach i dlaczego zostawia przy nim świeże kwiaty?

Śledztwo, które prowadzi wezwany do Rokitnicy kapitan Witczak, idzie dość opornie. Miejscowi niechętnie dzielą się tajemnicami, nie chcą wywoływać duchów przeszłości.

Wierzą, że zło nadejdzie ze wschodu. Ale to nieprawda – ono już tu jest…



"Utracony dar słonej krwi"
Alistair MacLeod
Wiatr od morza
01.06


Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte XX wieku. Wywodzący się z Irlandii i Szkocji mieszkańcy wschodniego wybrzeża Kanady coraz dotkliwiej czują, że ich obyczaje i sposób życia zaczynają rozmijać się z wzorcami i oczekiwaniami „nowoczesności”. Podczas gdy jedni opuszczają domy rodzinne i wyjeżdżają do wielkich miast, zachęceni szansą na edukację czy godziwy zarobek, inni z tym większym uporem trwają przy dawnych tradycjach, starając się chronić związane z nimi wartości i kulturę. Na kartach „Utraconego daru słonej krwi” wraz z plejadą górników i rybaków z krwi i kości odnajdziemy z jednej strony radość, bogactwo oraz swobodę prostego, surowego życia, z drugiej zaś – smutek powoli wdzierający się w serca ludzi zmuszonych do przemierzania ścieżek nowego, bezdusznego świata, w którym „nie ma już świętego Krzysztofa, który mógłby czuwać nad podróżującymi”.



"Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"
Colson Whitehead
Albatros
14.06


„Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” to baśń o wolności i sile ducha, niezwykła mieszanka dokumentalnej prawdy i najbardziej wymyślnej fikcji. Powieść pełna niespodzianek, radości i trwogi – wielka uczta dla każdego czytelnika.

Cora jest niewolnicą w trzecim pokoleniu na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej życie nie jest łatwe, a będzie jeszcze gorzej, bo lada moment z dziecka stanie się kobietą. Kiedy Ceasar, najnowszy nabytek z Wirginii, opowiada jej o podziemnej kolei, oboje decydują się zaryzykować ucieczkę. Po piętach depcze im pościg, a schwytanie oznacza los gorszy od śmierci. 

Tytułowa kolej podziemna to określenie stworzonej przez abolicjonistów sieci przerzutowej zbiegłych czarnych niewolników z południowych stanów Ameryki głównie na północ do Kanady, a także do Meksyku. Na ten skomplikowany system ucieczkowy składały się drogi, tunele, szlaki, bezpieczne kryjówki, przewodnicy, organizacje i społeczności. Nazewnictwo kolejowe tworzyło tajny kod, jakim posługiwali się uciekinierzy i abolicjoniści. Do sekretnego języka dochodził też system tajnych znaków graficznych.

Whitehead odsłania przed czytelnikami tajniki systemu przerzutowo ratunkowego dla zbiegłych niewolników, odtwarzając precyzyjnie misterną konstrukcję systemu i przerzutowe szlaki. Niezwykle wiarygodnie oddaje też opresję niewolniczego życia, codzienny znój, strach, pragnienie wydostania się na wolność.



"Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu"
Agnieszka Kościańska
Czarne
21.06


Ta historia zmagań z niewiedzą i podwójnymi standardami zaczyna się pod koniec XIX wieku, kiedy mężczyźni uczyli się seksu od prostytutek, a powszechność wstydliwych chorób była tajemnicą poliszynela. Jest to pierwsza krytyczna praca o polskim wychowaniu seksualnym w XX wieku. Dowiemy się z niej, jak to się stało, że nagle na początku stulecia bocian przestał podrzucać dzieci, a opowieści o kwiatkach i pszczółkach już nie wystarczały dorastającym dziewczętom i chłopcom. Poznamy kobiety i mężczyzn, którzy mieli odwagę zmienić to, jak pisano o seksie. Zrozumiemy, co wspólnego z pożyciem ma obserwacja łosi. Zajrzymy do podręcznika szkolnego, który komuniści skazali na przemiał, by nie urazić wiernych, i zobaczymy, że nie wszystkie spiżowe postaci polskiej seksuologii zasługują na bezkrytyczny kult. Wreszcie usłyszymy ludowe pieśni dostarczające więcej informacji niż postępowe poradniki.



"Po trochu"
Weronika Gogola
Książkowe Klimaty
10.06


Najlepsze historie z życia zawsze opowiada się po trochu, po kawałku. Ktoś coś zapamiętał i z tej pamięci rodzą się najpiękniejsze opowieści. Zupełnie tak, jakby siąść z przyjacielem i zacząć rozmowę: o sobie, o dzieciństwie na wsi, o Mamie, a jeszcze bardziej o Tacie, o wujkach, ciotkach, kuzynach. W takich chwilach chodzi o to, by mówić najprościej – bez zadęcia, bez patosu, bez wstydu: o pierwszych widzianych pożarach, o stratach, które przygotowują nas na kolejne odejścia, o czarach, o sikaniu na stojąco, o wsi, o „fuszkach życia”, o tym, że Mama mogłaby być Stingiem, ale jej się nie chce.

I właśnie tak, jak w zwykłym życiu, o najważniejszych sprawach, i o tych całkiem zwyczajnych, które zna każdy – Weronika Gogola opowiada w Po trochu.



"Busola"
Mathias Enard
Wydawnictwo Literackie
14.06


Wiedeń, przed północą. Muzykolog, Franz Ritter, po raz kolejny sięga po opium. Jest chory, ciężko chory i chce uciec przed bólem. Narkotyk pobudza jego wyobraźnię i podczas tej kolejnej nocy spędzonej samotnie Franz majaczy o niespełnionej miłości – Sarze. Niedawno otrzymał od niej list, dający nadzieję na podjęcie romansu, który połączył ich na jedną noc dawno temu, w Teheranie... Sara jest uznanym naukowcem, orientalistką zafascynowaną obrazem Wschodu w relacjach podróżników z Europy oraz jego ciemną stroną, czarną magią. We wspomnieniach i obsesyjnych wizjach Franza te orientalne wątki – sam również kocha tę kulturę – wtapiają się w miłosne reminiscencje. Zdaniem recenzentów ta erudycyjna i pełna melancholii powieść jest najlepszą odtrutką na obraz Wschodu, budowany przez współczesne wydarzenia.



"Uzdrowiciel"
Marek Vadas
Książkowe Klimaty
30.06


Podobno najlepsze wyprawy to te, dzięki którym człowiek w innej przestrzeni dzięki nieuniknionej konfrontacji z nieznanym może lepiej zrozumieć własną kulturę i samego siebie. Opowieści Vadasa prowadzą czytelnika w podróż do tropikalnych lasów, zapadłych wiosek i rozwijających się miast Afryki, do miejsc, gdzie ludzie wciąż żyją z szamanami, duchami i mitycznymi istotami. W takim świecie skóra może nagle zmienić kolor, mężczyzna może przedzierzgnąć się w kobietę, a niewidzialny pies porwie wam przygotowaną na kolację kurę. Sny i magia mieszają się z faktami, ale najważniejsze jest w końcu ludzkie doświadczenie – czasem pełne śmiechu, czasem łez. Stopniowo przywykamy do egzotycznej scenerii i dociera do nas, że najważniejsze w tych opowiadaniach nie jest to, że są „afrykańskie”, ale „ludzkie”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz