czwartek, 3 sierpnia 2017

Marek Rabij "Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo" | Szewc bez butów chodzi?

Chłopiec przy maszynie do szycia

Bangladesz. Kraj, który większości Europejczyków kojarzy się z ubraniami. I właśnie o bangladeskim przemyśle odzieżowym traktuje reportaż Marka Rabija. Punktem wyjścia jest zawalenie się budynku Rana Plaza w Szabharze (in. Savarze) nieopodal stolicy kraju, Dhaki, 23 kwietnia 2013 roku. Autor odwiedził wówczas to miejsce jako reporter Newsweeka. Przyczyną katastrofy, w wyniku której zginęło 1127 osób, a około 2,5 tysiąca zostało rannych, była nielegalna nadbudowa trzech pięter, dodatkowe przeciążenie konstrukcji ciężkimi maszynami oraz wibracje generatorów prądotwórczych. W budynku znajdowało się m.in. kilka fabryk odzieży.



Bangladesz z perspektywy ubrań

To wydarzenie na moment zwróciło oczy całego świata na warunki, w jakich żyją i pracują tamtejsi pracownicy. Ludzie w pewien sposób bardzo nam bliscy - ludzie tworzący ubrania, które mamy teraz na sobie. Brzęczy mi w głowie to idiotyczne przysłowie, że "szewc bez butów chodzi", ale coś w nim jest. Bohaterów książki nie stać na produkowane przez siebie ubrania. I nie tylko na nie.

Życie na miarę to dla mnie przede wszystkim porządny reportaż. Marek Rabij ukazuje różne aspekty z życia robotników. Czytamy nie tylko o warunkach ich pracy, różnicach między dużymi a małymi fabrykami, w stolicy i na prowincji, ale również o tym, jak mieszkają, co jedzą i dlaczego znaleźli się w swojej sytuacji. Wypowiadają się zarówno szeregowi pracownicy, jak i była nadzorczyni czy pośrednik handlu. Dyrektorowie, oczywiście, nie "chwalą się" niczym osobiście. Równocześnie dziennikarz pokazuje nam, że praca w fabryce, mimo iż ciężka, niewdzięczna i zwyczajnie niesprawiedliwa, nie jest najgorszym losem, jaki może spotkać Banglijczyka.

Jednocześnie... chciałoby się więcej. Więcej o zmianach w kulturze, które tutaj przedstawione są wyłącznie przy okazji wesela córki jednego z bohaterów. O tym, jak przejście ze wsi do miasta (to najczęstszy przypadek) wpłynęło na obyczajowość w Bangladeszu. Temat został ledwo liźnięty, a kwestia zabijania lokalnej kultury (o której przecież tak mało wiemy) wydaje się fascynująca.

Jeszcze bardziej fascynujące byłoby ukazanie analogii pomiędzy Bangladeszem a Europą XIX i początku XX wieku. Autor na samym początku przytacza własne skojarzenia z Ziemią obiecaną, ale później nie wraca już do nich. A szkoda. Bo podobieństw jest mnóstwo. U nas wykorzystywanie proletariatu doprowadziło do powstania komunizmu i zmieniło obraz współczesnego świata. Jak natomiast rozwinie się sytuacja w Bangladeszu, a także w Chinach, do których autor kilkukrotnie się odnosi? Zwłaszcza, że rządy obu tych krajów oficjalnie deklarują się jako "ludowe". Dywagacje z tym związane stanowiłyby naprawdę ciekawy kontekst dla całości.


Wnioski

Katastrofa w Savarze nie jest jednak wyłącznie punktem wyjścia do opowieści o Bangladeszu. Marek Rabij sprawdza, jak wyglądają losy ofiar i ich rodzin, a także jak władze i zagraniczne firmy wywiązały się z podjętych zobowiązań. Wielokrotnie zwraca uwagę na fasadowość oferowanej pomocy, co prowadzi nas prosto do wniosków z lektury. A te niekoniecznie mi się podobają.

Dla mnie najbardziej przerażającym jest ten, że los bangladeskiego robotnika, mimo swej oczywistej niesprawiedliwości, nie jest najgorszym losem, który może spotkać tam człowieka. Co więcej, paradoksalnie, pozwala zapewnić godny żywot - na granicy ubóstwa, z dnia na dzień, ale w miarę stabilny. To bardzo frapujący dysonans. Nie jest to również czyste odzieżowe niewolnictwo (uhh, nie znoszę takich clickbaitowych tytułów książek) - autor podaje przykład małżeństwa, które po tym, jak żonę zwolniono z fabryki, założyło własny sklepik. I choć jest to wyjątek, to ukazuje on sprawę w szerszej perspektywie.

Tymczasem zwieńczeniem Życia na miarę zdaje się być tyrada Marka Rabija skierowana przeciwko... modzie. Z jednej strony rozumiem, co autor miał na myśli: że coś, co reklamuje nam się jako sztuka, okazuje się bezwzględnym przemysłem opartym na wyzysku innych. Tyle że... to jest jednak do pewnego stopnia sztuka. Z jednej strony autor słusznie krytykuje sztucznie napędzany szał na sezonowe kolekcje czy wyprzedaże, ale z drugiej strony zdaje się nie rozumieć, że ciuchami z sieciówek można "wyrażać siebie". On to sprowadza do czystej hipokryzji, wylewając dziecko z kąpielą. Zamiast poprzestać na krytyce mechanizmów, krytykuje idee, co uwidacznia jego brak zrozumienia. A umieszczając to na końcu samej książki, sprawia, że jej lektura pozostawia delikatny niesmak.


***

Jeszcze zanim podsumuję, to parę słów o audiobooku: jest po prosty dobry i dobrze nagrany, a głos Andrzeja Ferenca - neutralny, tak że dobrze wpasowuje się w literaturę faktu. Znowu "dobrze". Bo i Życie na miarę jest dobrym reportaż: rzetelnym, nie za długim i dynamicznie napisanym. Ale nic więcej. Brakuje w nim zaprezentowania szerszego tła czy ciekawego kontekstu. Osób zainteresowanych tematem na pewno nie zawiedzie, ale nie jest to pozycja, którą trzeba znać.


Marre


Autor: Marek Rabij
Tytuł: "Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo"
Wydanie: W.A.B., 2016

Lektor: Andrzej Ferenc
Stron/czas trwania: 224 / 5h 14min
Rok I wydania: 2016
Gatunek: reportaż
Werdykt: polecam - nie polecam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz