![]() |
| kadr po prawej: collider.com |
Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Przyznaję: najpierw obejrzałam film. A później jeszcze kilka razy. No zakochałam się po prostu. Ale o książce dowiedziałam się dopiero po fakcie! Uwierzcie!... I pewnie dotąd poprzestałabym na tym, gdyby nie tknęło mnie sprawdzić, czy książka nie znalazła się w mojej bibliotece. I była... Długo bałam się, że Służące nie spełnią moich oczekiwań. (Znacie to uczucie, gdy książka leży na stosiku, a wy nie sięgacie po nią, bo lękacie się rozczarowania?). Bo liczyłam na bardzo wiele. Ale nieoczekiwanie zostałam całkowicie zaspokojona i oryginał okazał się odpowiednio lepszy od ekranizacji. Diabelnie bliski ideału.
Akcja "Służących" rozgrywa się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku na amerykańskim Południu. W czasach, gdy Martin Luter King walczył o zniesienie segregacji rasowej. Skeeter, córka plantatora bawełny, wraca po studiach do rodzinnego miasteczka. I postanawia napisać książkę o czarnoskórych kobietach pracujących w domach białych rodzin. Dwie służące, Aibileen i Molly, zgadzają się opowiedzieć jej o swoich doświadczeniach. Wbrew pozorom zadanie, którego podjęły się bohaterki, okazuje się bardzo ryzykowne. Jednak odwaga i determinacja trzech kobiet zapoczątkuje nieodwracalną zmianę w ich własnym życiu oraz w życiu mieszkańców miasta.
źródło opisu: merlin.pl
