Emmę (recenzja poprzednich czterech tomów tutaj) udało mi się dokończyć szybciej, niż sądziłam. I choć czytało się bardzo przyjemnie, to po zakończeniu serii oczekiwałabym czegoś więcej.
Zarysu fabuły nie ma sensu tu zamieszczać, rozwijają się po prostu wątki z wcześniejszych tomów. Do lektury recenzji przyda się jednak znajomość faktu, że właściwa fabuła kończy się wraz z tomem siódmym, później zaś następują trzy tomy opowiadań o bohaterach cyklu, nie tylko tych głównych.

