Ani przez moment nie ukrywałam, że po Potop sięgnęłam nie tyle zainteresowana całością książki, co samym miejscem jej akcji: gdyńskim Pekinem. Moja nędzna wewnętrzna lokalna patriotka żyje w nieustającym poczuciu niedocenienia swojego miasta przez pisarzy. A teraz się doczekała! I została kompletnie zaskoczona.
