sobota, 26 stycznia 2019

O tym, jak nie pisać powieści, odc. 1067 | "Błoto" Hillary Jordan



Sięgając po Błoto, oczekiwałam dobrze czytającej się, acz niegłupiej książki. Domyślałam się, że poziom artystyczny zatrzyma się na poziomie czytadła, co, sądząc chociażby po mojej zeszłorocznej lekturze Małych ognisk Celeste Ng, do których jeszcze za chwilę nawiążę, nie musiało oznaczać pozycji mało wartościowej. Zachęcały wyjątkowo wysokie oceny zarówno na Lubimy czytać (w chwili publikacji tej recenzji: 8,12/10), jak i Goodreads (4,02/5). Tym bardziej rozczarowałam się, gdy doczytałam do końca, bo zrozumiałam, że to najsłabsza z czytanych przeze mnie zeszłorocznych premier. Zapraszam.

niedziela, 11 listopada 2018

O uczuciach na dwa głosy | "Guwernantka" V. Macura


Ostatnio doszłam do wniosku, że od pisania o klasykach i hiperpopularnych książkach, na których temat mam mało popularne zdanie, bardziej wolę pisanie o mało popularnych książkach i mało popularnych książkach z mało popularnych wydawnictw. Czuję się wtedy jak rzeczniczka wszelkich mniejszości tego świata i bardziej niż kiedykolwiek indziej czuję sens pisania dla tych w zapędach dwustu czytelników każdego wpisu. Dlatego dziś przynoszę Wam moją pierwszą książkę z wydawnictwa Amaltea i pierwszą czeską powieść o zdecydowanie zbyt długiego czasu, czyli – Guwernantkę Vladimíra Macury. Zapraszam.

piątek, 5 października 2018

O tym, za co nie lubię mojej ulubionej pisarki | "Grace i Grace" M. Atwood


Dziś, moi drodzy, przychodzę do Was z kolejną książką Margaret Atwood. Ósmą, którą przeczytałam i siódmą, którą opisuję na blogu. Jej powieści to moje zeszłoroczne odkrycie, a ona sama dołączyła do grona moich ulubionych autorów. Jednak nawet w przypadku najlepszych pisarzy czytelnik dochodzi w pewnym momencie do punktu, w którym musi powiedzieć: "kocham go/ją, ale to w jego/jej pisaniu mi przeszkadza". Tak też stało się ze mną. I teraz, z odpowiednią dawką fanowskiej miłości, opowiem Wam o największym literackim grzechu Atwood. Zapraszam.

poniedziałek, 23 lipca 2018

O powieści, która nic nie zmieniła | "Anglicy na pokładzie" M. Kneale


Zawsze czuję pewien dyskomfort, pisząc negatywnie o powieściach, które podobały się wszystkim i które wszyscy mi polecali. Zwłaszcza, jeśli doskonale rozumiem, dlaczego im się podobały, a dlaczego mnie nie. I tak właśnie jest w przypadku nominowanych do Nagrody Bookera Anglików na pokładzie autorstwa Matthew Kneale'a (znanego mi już z bardzo dobrych Drobnych występków w czasach obfitości), którzy okazali się dla mnie sporym rozczarowaniem. Zapraszam.

czwartek, 19 lipca 2018

O trzech drogach ucieczki | "Godziny" M. Cunningham



Najpierw obejrzałam pierwszych 10 minut filmu. Potem stwierdziłam, że jest zbyt dobry, by oglądać go bez znajomości kontekstu, czyli Pani Dalloway. Przeczytałam ją więc, a potem w moje łapki wpadły Godziny - bestsellerowa powieść nagrodzona Pulitzerem i PEN/Faulkner Award. I jakkolwiek dobra nie okaże się jej ekranizacja, to nie pożałuję, że odwlokłam jej oglądanie, by przeczytać książkę. Zapraszam.

wtorek, 19 czerwca 2018

O połowicznym zachwycie i połowicznym rozczarowaniu | "Twarde światło" M. Crummey


Proszę, nie pozwalajcie mi chwalić książki przed jej połową, bo ostatnio za każdym razem, gdy to czynię, druga połowa usilnie stara się wymazać moje wszelkie wcześniejsze pozytywne wspomnienia. Tak było w przypadku Twardego światła - debiutanckiej książki kanadyjskiego pisarza Michaela Crummey'ego, w swojej twórczości opowiadającego o dawnej i współczesnej Nowej Fundlandii. Wcześniej czytałam już trzy jego późniejsze powieści, z czego recenzje Sweetland oraz Dostatku znajdziecie na blogu. Ale do meritum. Co poszło nie tak w przypadku Twardego światła? Zapraszam.

niedziela, 15 kwietnia 2018

O rozczarowująco nudnej powieści | "Matka Makryna" J. Dehnel


Przejrzawszy moje notatki do tej recenzji, mam wrażenie, że będę pisać głównie o tym, dlaczego Matka Makryna jest powieścią nudną. Gdy ten przymiotnik staje się jednym z najważniejszych określeń w stosunku do książki, to w mojej głowie zapala się czerwona lampka. Dla intrygującej treści jestem w stanie znieść wszelkie dłużyzny, a ostatecznie wyprzeć je nawet z pamięci. Niestety tutaj nic mi ich nie zrekompensowało. Zapraszam na szczegóły.

sobota, 27 stycznia 2018

O epickim zwieńczeniu tetralogii oraz słabych kliszach | "Labirynt duchów" Carlosa Ruiza Zafóna

Fragment okładki. Stara fotografia w sepii. Mały chłopiec opiera się dłońmi o witrynę sklepową i patrzy zachwycony z szeroko otwartymi ustami na stojącą na wystawie książkę.

Czekałam na tę powieść z dużym niepokojem... a czytałam ją głównie ze znużeniem. Nie jest tak zła, jak się obawiałam, ale daleko jej do ideału i poziomu poprzednich tomów. Nie tylko dlatego, że ja sama dojrzałam czytelniczo i jestem znacznie odporniejsza na powierzchowny czar powieści, ale przede wszystkim z powodu dość podstawowych błędów. Zapraszam.

wtorek, 23 stycznia 2018

O mężczyznach i kobietach | Na pokuszenie - Thomas Cullinan

Fragment kadru z ekranizacji; nastoletnie dziewczęta i dwie dorosłe kobiety w białych dziewiętnastowiecznych sukniach na ganku dużego domu

Nieomal nie dokończyłam lektury Na pokuszenie. Po dwusetnej stronie rzuciłam ją w kąt i wzięłam się za Ludzi na drzewach. Jednakże wciąż byłam ciekawa zakończenia, więc gdy skończyłam tamtą - wróciłam. Dobrnęłam do końca i stwierdzam, że chyba było warto. Nie żeby druga połowa okazała się dużo lepsza. Dostarczyła mi jednak dużo ciekawych tematów do rozmyślań. Zapraszam.

piątek, 8 grudnia 2017

O wspomnieniach | "Pejzaż w kolorze sepii" Kazuo Ishiguro

w tle: widziana od tyłu Japonka w żółtym kimono; fragment okładki wydania Faber and Faber, 2005
w tle: fragment okładki wydania Faber and Faber, 2005

Przeczytawszy o Literackiej Nagrodzie Nobla dla Kazuo Ishiguro, podskoczyłam z radości na krześle i parę dni później wybrałam się do biblioteki wypożyczyć 2 z 3 obecnych tam powieści autora. Okruchy dnia przeczytałam już rok temu (i zachwyciłam się), więc na drugi ogień poszedł Pejzaż w kolorze sepii (recenzja trzeciego Nie opuszczaj mnie już niedługo na blogu). Co mogę powiedzieć o Pejzażu...? Że jest pod wieloma względami bardzo podobny do Okruchów dnia i jak na dłoni ukazuje wszystkie zalety twórczości pisarza. Zapraszam.

niedziela, 12 listopada 2017

O egoizmie i słabej kompozycji | Pragnienie - Richard Flanagan

Fragment okładki; aborygeńska dziewczynka siedząca na gigantycznym głazie

Dawno tak bardzo nie żałowałam zmarnowanego potencjału powieści. Pragnienie teoretycznie miało wszystko: utalentowanego autora, fascynujący pomysł na fabułę i ciekawy "problem badawczy". Cóż z tego, skoro okazuje się powieścią po prostu źle przemyślaną. A rekomendacja z okładki o treści: Pięknie skomponowana szybko zaczyna brzmieć całkowicie ironicznie. Zapraszam.

środa, 8 listopada 2017

Philipp Meyer "Syn" | O Teksasie

Fragment okładki; jeździec pędzący galopem przez prerię.

Sagi rodzinne czytam rzadko, bo i rzadko spełniają moje wymagania. Zbyt często autorzy popadają w tanią sensację i skupiają się na słabym obyczaju czy wręcz patologicznych zachowaniach. A dla mnie to jeden z trudniejszych gatunków, wymagający realistycznego odmalowania relacji między bohaterami, różnic międzypokoleniowych, ale i dziedziczności pewnych cech. Po Syna sięgałam więc z całym bagażem oczekiwań. A okazał się lekturą o wiele mniej ambitną i właściwie nie dużo z sagi mającą. Co nie znaczy, że niesatysfakcjonującą. Zapraszam.

sobota, 21 października 2017

Margaret Atwood "Ślepy zabójca" | Feminizm mniej oczywisty

Zabytkowy aparat na stosie starych fotografii

W przerwie pomiędzy lekturą pierwszego a drugiego tomu trylogii Maddaddam w ręce wpadła mi wcześniejsza powieść Margaret Atwood - nagrodzony Man Booker Prize Ślepy zabójca. I okazał się wielkim zaskoczeniem. Zapraszam.

sobota, 9 września 2017

Amos Oz "Opowieść o miłości i mroku" | Opowieść o dojrzewaniu

Natalie Portman jako Fania Klausner, kadr z filmu

To moje drugie spotkanie z twórczością Amosa Oza. Pierwszym była Pantera w piwnicy - nawet nie powieść, a nowela, opowiadająca o relacji małego żydowskiego chłopca z angielskim żołnierzem w czasach mandatu brytyjskiego nad Palestyną. Nie urzekła mnie - ot, kolejny utwór sięgający po wszystkie schematy związane z narracją dziecięcego bohatera: od tego, że "dzieci dostrzegają więcej", przez obiektywne obserwacje (bo dziecko nie wie, co widzi), po uczenie się wraz z nim ważnych prawd moralnych. Nic specjalnego, nawet pomimo świeżego dla mnie umiejscowienia akcji. Jednak już wtedy bardzo pragnęłam sięgnąć po Opowieść o miłości i mroku i nawet średnia przygoda z Panterą... mnie nie zniechęciła. I bardzo się z tego cieszę.

sobota, 5 sierpnia 2017

Michael Crummey "Dostatek" | Magia i cywilizacja

Nowa Fundlandia
zdjęcie w tle: Matt MacGillivray | Flickr
Mam pewne wyrzuty sumienia związane z tą recenzją. Gdy zachwycałam się pierwszą przeczytaną powieścią Michaela Crummey, Sweetland, wiele osób pisało: O, przeczytaj Dostatek, to jest dużo lepsze, zachwyci cię sto razy bardziej. I po ponad półtora roku... przeczytałam. I choć Dostatek jest powieścią dobrą, barwną i intrygującą, to niczym mnie za serce nie chwycił.

piątek, 28 lipca 2017

Eleanor Catton "Wszystko, co lśni" | Powieść zapisana w gwiazdach


Ocena Wszystkiego, co lśni sprawia mi dość duży kłopot. Obiecywano mi utwór mocno inspirowany powieścią wiktoriańską i faktycznie takowy otrzymałam. Powiedziałabym nawet, że Eleanor Catton postawiła sobie za cel uwspółcześnienie tego gatunku, co jej się bezwzględnie udało. Tyle że nie wszystkie jego cechy mogą satysfakcjonować współczesnego czytelnika.

wtorek, 18 lipca 2017

Charles Dickens "Opowieść o dwóch miastach" | O tym, jak rozczarował mnie Dickens

Początkowo nie zamierzałam nic pisać o Opowieści o dwóch miastach. Jak zauważyliście, o klasyce piszę bardzo rzadko, bo i nie czuję się w recenzowaniu jej zbyt wygodnie. Opowieść o dwóch miastach jednak zaskakująco mi się nie podobała i muszę się z kimś podzielić moimi odczuciami. Padło na Was, sorry. Będzie więc tu dużo o moim stosunku do Dickensa i o charakterystycznych cechach jego twórczości.

środa, 14 czerwca 2017

Lutz Seiler "Kruso" | Bez granic nie ma wolności


Istnieje grupa powieści trudnych, męczących, ale przez to niezwykle satysfakcjonujących. Które hipnotyzują, ale swoją formą uniemożliwiają "wciągnięcie się". Ale które, w miarę jak odkrywamy, że nie mamy do czynienia wyłącznie z piękną wydmuszką, zwyczajnie zachwycają. I Kruso do nich należy.

sobota, 10 czerwca 2017

Jacek Dehnel "Lala" | Pomnik ku czci opowieści


Po lekturze wspaniałego Saturna mój wybór kolejnej spośród książek Jacka Dehnela padł właśnie na Lalę, chyba najbardziej znaną jego powieść. Akurat przypadała jedenasta rocznica pierwszego wydania i opublikowano Życie Lali*, czyli zbiór zapisków głównej bohaterki. Mało która książka może się pochwalić tak nietypowym "dodatkiem" (a może to Lala powinna być nazywana dodatkiem?). Bo i nie jest to pozycja typowa.

niedziela, 28 maja 2017

Shūsaku Endō "Milczenie" | O czarnych śladach stóp oraz Bogu, który pozwala się deptać


Jeśli miałabym wybrać najbardziej ignorowane współcześnie w literaturze głównonurtowej tematy, wiara oraz religia chrześcijańska znalazłyby się w ścisłej czołówce. Dlatego tego typu pozycji niezmiennie intensywnie poszukuję. Nic więc dziwnego, że musiałam sięgnąć po Milczenie. Tym bardziej, że akurat wypadało Triduum Paschalne. Powieść zapowiadała się na idealną lekturę na ten wspaniały okres. I taką też była.