czwartek, 12 czerwca 2014

[50] PANA LODOWEGO OGRODU odsłona druga


Dalsza część przygód Vukko Drakkainena na planecie Midgaard - planecie, gdzie nas, ludzi postrzega się jako ludzi o rybich oczach, gdzie trwa wojna bogów, gdzie samozwańczy demiurgowie hodują okrucieństwo kwitnące w mroku zła, gdzie więdną najnowsze ziemskie technologie, gdzie człowiek stawić musi czoła swoim koszmarom. I zostaje zupełnie sam...

Na początek zamierzam się cieszyć: HA, HA TO JUŻ 50 RECENZJA. Serio się cieszę. Bo po doświadczeniach z mojego poprzedniego bloga, którego porzuciłam po 2 tygodniach, miałam mnóstwo wątpliwości, zakładając tego. Ale skoro publikuję teraz 50 recenzję, to raczej nie zostawię tego. Lenistwo spod znaku Tyle się naharowałam, a mam sobie pójść?! zwycięża zdecydowanie nad zwyczajnym Nie chce mi się.

A wracając do wątku głównego, to bardzo się cieszę, że jubileuszową recenzją jest właśnie recenzja tak przyjemnej książki. Seria Pan Lodowego Ogrodu zafascynowała mnie już od pierwszych linijek i chociaż bywały chwile zwątpienia, to z dumą oświadczam, że skończyłam drugi z czterech wydanych tomów.

Zauważyliście już pewnie, że opis jest dosyć specyficzny (chociaż mi osobiście często opisów nie chce mi się czytać ;)). Jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze poszczególne części nie tworzą odrębnych całości, lecz mam wrażenie, że podzielono je ze względów po praktycznych. Po drugie za dużo do opisywania nie ma. Fabuła pozostaje daleko w tyle za tą z pierwszego tomu (moja recenzja TUTAJ). Dzieje się mało, ale jeśli miałabym oceniać przyjemność lektury (co ja piszę, ja przecież właśnie to oceniam!), to powiedziałabym, że stoją na podobnym poziomie.

Przy poprzedniej recenzji pisałam o dwóch narracjach Vukko i ogólnie, że czyta się ciężkawo. Tym razem było zupełnie inaczej. Pomimo niemal całkowitego braku akcji zostałam "wciągnięta" i po prostu nie mogłam się oderwać. Co więcej: bardziej nudziłam się, czytając opisy "akcji". Cóż, to chyba kwestia nastroju.

Tym, co zarzuciłabym tej część to narracja Młodego Tygrysa. W poprzedniej części była wprost niesamowita, a teraz jakby nieco spowszedniała. Ale wciąż jest lepsza od części Vukko.

Ogółem książka bardzo mi się podobała. Jest słabsza, ale godna swojego poprzednika. Niedługo zamawiam trzecią część. Wprost nie mogę się doczekać. Polecam.

Marre




Autor: Jarosław Grzędowicz
Tytuł: "Pan Lodowego Ogrodu 2"
tom #2 serii
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 638
I wydanie: 2007
Gatunek: SF, fantasy (ki diabeł wie, co to dokładnie)
Ocena: 6/10

7 komentarzy:

  1. Skasowalam bloga po 75 recenzjach, więc... w każdym razie, mimo że książki tego Pana są grube, bardzo je lubię i chcę więcej :)
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle wiem komu polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam tylko "Księgę jesiennych demonów" i bardzo mi się podobała, więc na to też się pewnie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja poszukam tego, kiedy skończę PLO :D

      Usuń
  4. Teeż kiedyś to czytałem i średnio byłem uradowany tym faktem ;D nie wiem, ciężko mi się czytało narrację pierwszoosobową ;D za to "księgę jesiennych demonów" połknąłem w dwa wieczory ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, gdyby była sama narracja pierwszoosobowa to nie byłoby problemu. Ale są dwie pierwszoosobowe i jedna trzecioosobowa dotyczące dwóch osób xD A po "Księgę..." chyba muszę faktycznie sięgnąć.

      Usuń
  5. Hmmm..zastanowię się nad nią :)

    OdpowiedzUsuń