czwartek, 27 listopada 2014

[81] Felix, Net i Nika oraz KLĄTWA DOMU MCKILLIANÓW

Autor: Rafał Kosik
Tytuł: "Felix, Net i Nika oraz Klątwa Domu McKillianów"
Seria: "Felix, Net i Nika" [tom 13]
Wydawnictwo: Powergraph
Stron: 398
I wydanie: 2014
Gatunek: fantastyka dla młodzieży
Ocena: 7-/10









Mroczny szkocki zamek i Londyn spowity mgłą - oto sceneria wakacji Felixa, Neta i Niki. Przyjaciele tym razem zmierzą się z klątwą od stuleci prześladującą pewien szkocki klan. Będzie trochę steampunkowo, trochę wiktoriańsko, bardzo śmiesznie i bardzo... horrorystycznie. Już możecie się bać!
[źródło opisu: okładka]

Bardzo bałam się tej książki. Poprzednia część, "Tajemnica Czerwonej Hańczy", była chyba najsłabsza w całej mojej ukochanej serii i bałam się czy, ta aby nie pójdzie w jej ślady. Na szczęście nie. Powieść może nie dorasta do pięt najlepszym, ale plasuje się w środku na poziomie bardzo dobrym.

Ale może to też dlatego, że jednocześnie bardzo dużo sobie obiecywałam po tej części. Historia obraca się w okolicy ubóstwianego ostatnio przeze mnie steampunku i jest dla mnie przełomowa. Dlaczego? Bo właśnie teraz prześcignęłam wiekiem głównych bohaterów. To smutne, bo serię poznałam w piątej klasie, gdy wydane już było jakieś 7 części. Poczułam się strasznie... stara?

Książka jest nierówna. Pierwsza połowa to przede wszystkim ten obezwładniający, ulubiony przeze mnie Kosikowy humor. Środek nieco się wlecze z braku celu, a końcówka... No właśnie - po zabawnym początku powinna nadejść zapowiadana "horrorystyczna" część. I wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nadeszła, ale ja zupełnie jej nie czułam. Nie mogłam (i nadal nie mogę) pozbyć się porównania z "Trzecią Kuzynką", która jest moją ulubioną częścią. Tam groza była namacalna, wsparta przez oryginalne pomysły i mroczne epizody, które na koniec składały się w mroczną całość. W "Klątwie..." pomysł niby dobry, ale dalsze wykonanie...

W książce najsłabszym momentem był chyba rozdział "Częste mycie skraca życie". Cały wątek pobytu u pani Piernikowskiej był zbyt "epizodyczny", czyli zbyt wyłamywał się z całości fabuły i zaburzał akcję. Wtopa?

Ale ogółem książka z pewnością zaspokoi fanów FNiN (czyli mnie). Postacie nadal barwne, Net mówi jeszcze więcej i jeszcze bardziej tchórzy, a steampunkowy Londyn Kosika jest bardzo ciekawy. Cieszę się, że autor podniósł się po poprzednim słabym tomie (no i jest Manfred :D) i już zaczynam czekać na następny.

Marre



1 komentarz: