Dziś przyszła kolej na następną powieść Pratchetta (tak się złożyło, że w niedługim czasie czekają Was jeszcze dwie). Tym razem spoza Świata Dysku. Bo Nomy żyją tuż obok nas. Nawet, jeśli ich nie zauważamy.
Masklin wraz z kilkoma innymi Nomami (pulchne ludki o wysokości dziesięciu centymetrów) żyje z dnia na dzień. Nigdy nie wiadomo, co cię zje albo rozjedzie. Dlatego pewnego dnia decyduje się na karkołomną wyprawę ciężarówką, wyprawę w jedną stronę. I trafia do nomiego raju, do Sklepu, ofiarowanego w swej łaskawości przez Arnolda Brosa w 1903 roku. Jednak wówczas okazuje się, że nic nie trwa wiecznie i Sklep ma być zburzony. Nomy (już w znacznie większej liczbie) czeka kolejna ewakuacja. Stanie się ona początkiem wielkiej nomiej odysei, mającej swój koniec... w Niebie?
