niedziela, 14 czerwca 2015

[136] James Rollins - PODZIEMNY LABIRYNT | Pod lodami Antarktydy

Autor: James Rollins
Tytuł: "Podziemny labirynt"
Oryg. tytuł: "Subterranean"
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
Stron: 462
I wydanie: 1999 (PL - 2015)
Gatunek: thriller SF
Ocena: 5/10









Po takie książki sięgam średnio raz do roku, sama nie wiedząc czemu. O czym mowa? O thrillerach opartych na teoriach spiskowych. Coś w stylu Dana Browna. James Rollins dodał do tego pierwiastek pseudonaukowy.

Kilka kilometrów pod lodami Antarktydy zostaje znaleziony rozległy system jaskiń, ogrzewanych ciepłem pobliskiego wulkanu Erebus. Doktor Blakley organizuje wyprawę badawczą złożoną z antropolog Ashley, samotnej matki, która do bazy przybywa oczywiście ze swoim nastoletnim synkiem [i z czego oczywiście wynikają problemy], speleologa Bena, biolożki Lindy "obdarzonej" klaustrofobią [to tak absurdalne, że aż prawdopodobne], geologa Khalida oraz dwójki komandosów. Naukowcy wyruszają na pozornie spokojną wyprawą badawczą, nie wiedząc, że nie są pierwszą wysłaną tam ekipą...

Taa, wiedzie już, o co chodziło mi we wstępie? Ciut ciężko mi nie hejcić takiego zarysu fabuły, ale jako że z pełną świadomością wybrałam tę książkę, to postaram się powstrzymać i skupić na zaletach.

Książkę czyta się naprawdę szybko. To właściwie lektura na dwa dni. Akcja idzie bez zbędnych przestojów do przodu. Nawet jak coś irytuje [czyt. bohaterowie] to nie skupiamy się na tym za długo. Autor dobrze zbudował atmosferę, choć dla mnie mógłby już sobie podarować wątek miłosny ;\

No dobra, obiecałam, ale kilku absurdach wspomnieć muszę. Po pierwsze autor wspomniał o pomoście lądowym łączącym Australię z Antarktydą... Nie mogłam nie walić głową w ścianę. I to nie jest tylko sarkanie nerda: ta teoria została całkowicie obalona w I poł. XX w.! [no dobra, pomost był pomiędzy Azją a Ameryką, no i Amerykę Śr. można takim pomostem nazwać, ale na tym koniec!]. Boże, ja wiem, że na zachodzie geografia to tak średnio nauka przyrodnicza [serio piszę], ale żeby nie kojarzyć czegoś takiego, jak przemieszczanie się płyt tektonicznych? To chyba nawet "najgorszy humanista" coś słyszał!

Drugi tzw. "czep" wiążę się z tym, że Autor zawarł w swojej powieści niejakie wątki SF. A więc bez jakichkolwiek spoilerów zadam pytanie, które zrozumieją najprawdopodobniej tylko ci, co czytali książkę: dlaczego niektórzy uważają sylwetkę człowieka za doskonałą z punktu widzenia ewolucji? Toż to klapki na oczach trzeba mieć!

Podziemny labirynt jedzie na schematach, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Świetna oderwanie od "ambitniejszych" pozycji. Fanów akcji z pewnością zadowoli. Polecam.

Marre

źródło: wulkanyswiata.blogspot.com


8 komentarzy:

  1. Ja również rzadko sięgam po tego typu książki. Rollinsa znam dzięki "Mapie Trzech Mędrców". Jednak z tego co widzę dzięki Twojej recenzji "Podziemnego Labiryntu" dobrze zrobiłem, że nie kupiłem kolejnych jego książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, książka nawet ujdzie, ale nie na tyle, żeby ją kupować :\

      Usuń
  2. Absurd goni absurd z tego co widzę :P tylko bym się irytowała przy tej książce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. No, okładka jest zdecydowanie najlepsza :3

      Usuń
  4. Okładka zachęca, ale nie odnalazłabym się w tych klimatach:( Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest ładna, do tych klimatów podchodzę z zerowym uprzedzeniem - jeśli wydaje się ciekawe, to czytam, jak nie, to nie czytam. Tutaj jednak już opis brzmiał tak sobie, chyba sięgnęłabym po to tylko wtedy, kiedy elementy s-f byłyby nietuzinkowe, ciekawe. Ocena też nie zachęca, wygląda na typowy przerywacz, który wypadnie z głowy po tygodniu, a po mojej ostatniej lekturze nie mam ochoty na więcej.

    Zapraszam i do siebie,
    kieleckoowszystkim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam James Rollinsa jedną książkę "Amazonia" i nawet mi się podobała. Ale jak widać ta książka to raczej niewypał...

    OdpowiedzUsuń