środa, 25 listopada 2015

Sandy Hall - MUSIMY COŚ ZMIENIĆ | Książka to jeszcze nie literatura


Zdanie w tytule powiedział na pewno jakiś mądry człowiek, jednak nie pomnę obecnie jego danych osobowych. Mnie przyszło ono do głowy mniej więcej po dziesięciu stronach lektury Musimy coś zmienić. Wsłuchajcie się w tę smutną opowieść ku własnej przestrodze.

Na początek skrótowo o tym, co nam obiecuje okładka. Historię dwóch stworzonych dla siebie nastolatków, którym we wspólnym szczęściu przeszkadza obustronna chorobliwa nieśmiałość. Nic nadzwyczajnego. Ale uwaga! Autorka podjęła się opowiedzieć to wszystko inaczej, bo z punktu widzenia czternastu osób (i nie tylko). Mamy więc bliskich głównych bohaterów, ale też kierowcę autobusu, wykładowczynię kreatywnego pisania czy... ławkę i wiewiórkę.

Z góry zaznaczę, że nie oczekiwałam po tej książce niczego nadzwyczajnego. Ot, lekkiej i zabawnej lekturki na dwa wieczory. I to z rozkosznie gigantyczną czcionką. No bo pomysł bardzo ciekawy i w zasadzie co się mogło nie udać? Ano za pisanie mogła się zabrać osoba... która pisać zasadniczo nie potrafi. Znaczy składa literki i buduje całkiem logiczne zdania, ale co z tego, gdy...  No dobra pozwolę sobie zacytować trzy pierwsze akapity:

- Załatwię nam podrobione dowody osobiste - mówię do Lei w drodze na zajęcia w pierwszym dniu szkoły.
- Co? To nielegalne! - odpowiada.
Choć dzielimy pokój w akademiku od zaledwie czterech dni, nie jestem zaskoczona jej reakcją. Myślę, że pierwsze dni college'u naprawdę zbliżają ludzi. Mam wrażenie, że znamy się całe życie.

Poza oczywistą pustką psychologiczną... czujecie to? Ten styl bez stylu i wyjaśnianie wszystkiego czytelnikowi, który-jest-przecież-głupiutką-czternastolatką. Wszyscy uwydatnia ta nieszczęsna narracja w czasie teraźniejszym... Ta mniej marudna część Was stwierdzi może, że da się to jednak czytać. Ale jeśli kolejne pięćdziesiąt kolejnych stron będzie wyglądało identycznie? Zdanie po zdaniu? Ja wytrzymałam 46 (a dokładnie 34, odliczywszy strony początkowe i podziękowania), do końca pierwszego z dziesięciu miesięcy. Moje poczucie literackiego smaku zostało brutalnie zgwałcone. Choć może przejęło się nieco za bardzo. Przecież, jak pisałam, kilka akapitów autocharakterystyki w najgorszym wydaniu sklejonych z drętwymi dialogami to jeszcze literatura nie jest.

Tutaj na myśl (bardzo przykrą myśl) przychodzi mi inna książka, która skrzywdziła mnie w tym roku. Mechaniczne pająki. Coś tak złego, że moje biedne, dziurawe zęby bolą. Ale tam... występowało zjawisko literatury. Zdeptane i wynaturzone, ale występowało. Styl do bólu grafomański, całość zwyczajnie głupia i najeżona błędami logicznymi... nie wiem, czy przejdzie mi to przez palce... pozowała na literaturę. W Musimy coś zmienić literatury, nawet najbardziej upodlonej nie ma. Sama pustka. Próżnia. I tyleż zostało w mojej głowie. (Nie licząc tony niesmaku, który wlazł w każdy kąt i gdy próbuję coś ogarnąć, to na nowo zaczyna unosić się w powietrzu).

Może przejdę więc do charakterów. Śmiech na sali. Jak wspomniałam, królują te okropne dialogi (które byłyby może nieco lepsze, gdyby nie poupychane wszędzie "mówi", "pyta"), okraszone ciężkostrawną dawką myśli bohaterów, podanych kawa na ławę, jeszcze w tej paskudnej, nie pasującej nijak do narracji pierwszoosobowej w czasie teraźniejszym, mowie zależnej. Mimo wszystkich wyżej wymienionych przeciwności losu bohaterowie po prostu czują, że między Leą a Gabe'm "coś jest". Bardzo niepokoją mnie te urojenia, gdyż sama za Chiny bym tak nie powiedziała. Ale to jest książka i co ałtor sobie wymyśli, stanie się prawdą.

Reasumując, gdyż nie mam siły pisać więcej (a mogłabym, oj, mogła). Mogłabym doczytać to do końca. Ale w wieku lat szesnastu miałabym zmarszczki mimiczne od nieustannego krzywienia się. A o co, jak o co, ale o urodę to ja dbam.

Marre

PS. Kajam się przed Zakochaną w książkach. Odradzała, a ja nie usłuchałam...

Autor: Sandy Hall
Tytuł: "Musimy coś zmienić"
Oryg. tytuł: "A Little Something Different"
Wydawnictwo: Pascal
Tłumaczenie: Małgorzata Rymsza
Stron: 46/287
I wydanie: 2014 [PL - 2015]
Gatunek: young adult
Ocena: 1/10

15 komentarzy:

  1. A mówiłam, a mówiłam! Skoro nie dokończyłaś lektury, to pewnie nie wiesz: na końcu książki jest wywiad z autorką, w którym zdradza ona, o ile dobrze pamiętam, że całą tę książkę napisała w TYDZIEŃ. Dlaczego mnie to nie dziwi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli potwierdzają się opinie, które słyszałam na temat tej książki. A myślałam na początku czy dać jej szansę przez tą oryginalność związaną z narratorami (szczególnie wiewiórka i ławka mnie intrygowały). Jednak po przeczytaniu tego fragmentu będę omijała szerokim łukiem "Musimy coś zmienić" :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę omijać szerokim łukiem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety na rynku jest coraz więcej takiej taniej, komercyjnej literatury dla nastolatków. Ale po co?

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie! Ta niby krótka książka tak mnie wymęczyła, że nie wiem jakim cudem dobrnęłam do końca >< Beznadziejny styl pisania, nie czułam miłości pomiędzy bohaterami, autorka zawaliła po całości :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Głównie czytałam same pozytywy o tej lekturze :P To ja się posłucham i nie przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno nie spotkałam się z tak surową oceną książki o jednocześnie zachęcającą( nie licząc opinii na temat lektur na lubimyczytac.pl), ale nie chcę przezywać tego na własnej skórze, zwłaszcza że odpychają mnie pozycje pisane w czasie teraźniejszym :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślicie ze ta książka mogłaby mi się spodobac ? Mam 28 lat i jestem facetem. Po opisach widze ze ksiażka mozze być fajna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, uwierz na słowo. Ta książka jest OKROPNA.

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem, ale... po opisie? Recenzji nie czytał? I NIE, to się nawet dla nastolatki nie nadaje.

      Usuń
  9. Oj badziew z tego co widzę i to zdecydowany :/ na szczęście nie zabrałam się za nią i nie mam zamiaru po twojej recenzji :) Dziękuję za uchronieniem mnie przed nią ♥ xD
    pozdrawiam ciepło,
    http://www.ksiazkiponadniebo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka jest nudna.


    Piąteczka!
    http://fridayp.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Początkowo miałam w planach ten tytuł, ale widzę, że chyba dobrze zrobiłam, omijając literacką makabrę...

    OdpowiedzUsuń
  12. ,,Książka, która skrzywdziła mnie w tym roku" dobre :)
    Mnie też skrzywdziła bardzo jedna książka i jej debiutujący polski autor. Też miało być rozrywkowo i też kontakt z hipergrafomanią, który odcisnął piętno na moim poczuciu dobrego smaku.

    OdpowiedzUsuń