wtorek, 24 października 2017

Dlaczego musicie przeczytać opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza

W tle kadr z filmu Jerzego Kawalerowicza pod tytułem "Matka Joanna od aniołów" przedstawiający zakonnice w białych habitach leżące krzyżem na podłodze kościoła
Zdjęcie w tle: kadr z Matki Joanny od aniołów, Jerzy Kawalerowicz, 1961


Chciałam przeczytać Panny z Wilka. A potem jeszcze tylko Brzezinę. Ewentualnie Matkę Joannę od aniołów. A przeczytałam cały zbiór. I do teraz nie mogę nadziwić się, jak dobre to było. 

sobota, 21 października 2017

Margaret Atwood "Ślepy zabójca" | Feminizm mniej oczywisty

Zabytkowy aparat na stosie starych fotografii

W przerwie pomiędzy lekturą pierwszego a drugiego tomu trylogii Maddaddam w ręce wpadła mi wcześniejsza powieść Margaret Atwood - nagrodzony Man Booker Prize Ślepy zabójca. I okazał się wielkim zaskoczeniem. Zapraszam.

wtorek, 17 października 2017

Ted Chiang "Historia twojego życia" | Bardzo różnorodne, niezmiennie ludzkie

Fragment okładki przedstawiający szklany ekran w kształcie elipsy na środku ulicy między wysokimi budynkami i dotykającego go człowieka w żółtym kombinezonie ochronnym

To jedna z tych książek, które na wieczne czasy zaległyby po środku moje kolejki do zakupu, gdyby nie ekranizacja. Ekranizacja, którą chce się obejrzeć, a która pewnie niedługo zniknie z kanałów filmowych na amen. Ekranizacji się nie obejrzy, jeśli chce się przeczytać książkę. Więc czytamy książkę. I to jest dobra książka. Zapraszam.

piątek, 13 października 2017

Marek Vadas "Uzdrowiciel" | Czymże jest Afryka albo grząski grunt zawłaszczenia kulturowego

Fantastyczne stworzenie inspirowane afrykańskimi wierzeniami

Gdy ktoś pisze o Afryce, jedną z najbardziej oczywistych konwencji jest realizm magiczny. I właśnie po niego sięgnął słowacki pisarz, Marek Vadas. Uzdrowiciel to zbiorek krótkich opowiadań i miniatur literackich inspirowanych trzynastoma długimi podróżami autora po Kamerunie, Czadzie, Gabonie oraz Nigerii. I choć niektóre utwory mnie zachwyciły, to książka ta ma jeden duży zasadniczy problem. I parę pomniejszych.

wtorek, 10 października 2017

Hans Christian Andersen "Improwizator" | Ach, ten romantyzm

W tle fragment okładki

Nie mogłabym, pisząc o Improwizatorze, nie nawiązać do baśni Andersena. Moje dzieciństwo upłynęło właśnie pod ich znakiem; bracia Grimm nie mieli szans. Gdy dziś wracam do baśni w ogóle, stwierdzam, że te drugie (mówimy oczywiście o wersjach nieocenzurowanych) były po prostu brutalne. W pewnym wieku wydziobywanie oczu złym siostrom Kopciuszka wydaje się już tylko dziwne. Natomiast najlepszym przymiotnikiem opisującym baśnie Andersena byłoby w moim odczuciu "niepokojące". Obraz dziewczyny wpadającej w bagno, gdyż stanęła na chlebie, pozostanie ze mną do końca życia. Podobnie moje ulubione Dzikie łabędzie wciąż poruszają wyobraźnię. W Improwizatorze czuć klimat tych baśni. Choć może to po prostu romantyzm. Zapraszam.