sobota, 16 sierpnia 2014

[69] BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI - uroczo o polskich potforkach

Autor: Paweł Zych, Witold Vargas
Tytuł: "Bestiariusz słowiański"
Wydawnictwo: Bosz
Stron: 207
I wydanie: 2012
Gatunek: bestiariusz
Ocena: 7/10









Właściwie nie zamierzałam pisać recenzji tej książki, bo jest to bardziej album. Napisałam jednak krótką opinię na Lubimy Czytać i stwierdziłam, że "Bestiariusz Słowiański" zasłużył jednak na recenzję, nawet krótką, bo zapewnił mi naprawdę przyjemne popołudnie.

Zacznę od tego, o czym bestiariusz jest. Jeśli ktoś nie zna tego pojęcia, to wyjaśniam, że chodzi o zbiór opisów dzikich zwierząt (bo bestia, ae to właśnie dzikie zwierzęta - na coś przydały się te lekcje łaciny ;)). Takie książki powstawały już w starożytności i opisywały stworzenia tak rzadkie, że często nieistniejące. Jest to mój pierwszy bestiariusz. Kilka razy kusiło mnie, żeby kupić sobie jakiś, ale zawsze myślałam sobie: Po co? Przecież masz Internet... A "Bestiariusz Słowiański" przyciągnął mnie przede wszystkim rozkosznymi, choć miejscami potfornymi ilustracjami i faktem, że swoją jedyną wiedzę o "bestiach" słowiańskich posiadałam z "Wiedźmina"...

Bzionek!
źródło: batcave.com.pl
Jak już wspomniałam, obrazki są wspaniałe. Niektóre obrzydliwe, niektóre straszne, a niektóre rozczulające (JULKI!). Są najmocniejszą stroną tej książki, bo każdy potforek został zilustrowany i tam, gdzie opisy niedomagają, mamy do dyspozycji podobizny.

Nie będę nikogo oszukiwać: zbyt wielu informacji tutaj nie znajdziecie. Są napisane w dosyć prosty, przystępny sposób, ale jeśli pożądacie przede wszystkich wielu konkretnych informacji, to nie sięgajcie po tę pozycję. Niektóre opisy wręcz porażają swoją lakonicznością i "zgodnością" opisów. Najbardziej rozczarował mnie opis smoka, bo z niewiadomych przyczyn przytoczono tam legendę o Szewczyku Dratewce... Jako osobę pochodzącą z Kaszub zszokował mnie wyjątkowo krótki opis syren. Że niby wszystko o nich wiemy? Poza tym książkę nazwałabym raczej "Bestiariuszem polskim", bo opisano stworzenia mieszkające na terenie naszego kraju, a nie całej Słowiańszczyzny. Trochę szkoda.

Jednak jakość informacji nie jest taka zła. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy w przystępnej formie. Stwierdziłabym, że to raczej książka dla dzieci, gdyby nie drastyczność niektórych stworzeń. Pomimo to "Bestiariusz Słowiański" czytałam z niebywałą przyjemnością i będzie on jedną z wyróżniających się pozycji w mojej biblioteczce. Polecam.

Marre


Dobrochoczy <3 Jedno z najsłodszych odkryć w tej książce :)
źródło: news.o.pl

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę

13 komentarzy:

  1. uwielbiam takie rzeczy :) kiedyś widziałam bestiariusz do Harrego Pottera, ale nasze bestie najlepsze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten z Harrego Pottera był kiedyś moim marzeniem! ^^

      Usuń
  2. Z tej serii mamy "Księgę smoków polskich", ale mnie marzy się praktycznie każdy tytuł od BOSZ-a spośród tych albumowych. ;) Na bestiariusz czaję się już jakiś czas i mam nadzieję, że przed końcem roku go nabędę - na konwencie lub na Targach Książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Smoków..." nie kupiłam, bo, po pierwsze, mózg na chwilę zajrzał do mojego beznadziejnego łebka, a po drugie dlatego, że miał za mało obrazków... A w przypadku "Bestiariusza", w razie kiepskiej treści, mogłam się pocieszyć ilustracjami :)

      Usuń
  3. Nawet nie słyszałam o tej pozycji...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna rzecz :) A wspaniałe ilustracje na pewno dodają niezwykłego uroku książce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam pojęcia o istnieniu takich albumów! Z chęcią się zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. JULKI! tak one są boskie :3 Czytałam tylko na wyrywki w szkole.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne ilustracje! Uwielbiam słowiańską demonologię. Z pewnością zapoznam się z tą książką :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od dłuższego czasu mam w planach zakup tej książki, ale jeszcze jej nie mam. Ale w końcu kupię. I będę się zaznajamiać z naszym folklorem! :)
    A Dobrochoczy wygląda trochę jak Groot ze "Strażników galaktyki" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha faktycznie. Nie pomyślałam o tym, ale racja ;D

      Usuń
  9. Twoje recenzje są naprawdę świetne. Widać, że masz lekkie pióro i czerpiesz przyjemność z pisania. Postaraj się tylko unikać powtarzanie tego samego słowa w 'co drugim zdaniu'.

    "Niektóre opisy wręcz porażają swoją lakonicznością i "zgodnością" opisów. Najbardziej rozczarował mnie opis smoka, bo z niewiadomych przyczyn przytoczono tam legendę o Szewczyku Dratewce... Jako osobę pochodzącą z Kaszub zszokował mnie wyjątkowo krótki opis syren. ..."
    Trzy zdania- trzy 'opisy'. Trochę to razi.

    W każdym razie- pisz dalej! Na pewno będę często tutaj zaglądać. C:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :) Powtórzenia faktycznie tragiczne, ale rok temu zdarzało mi się zapominać o korekcie...

      Usuń