czwartek, 4 grudnia 2014

[83] MIASTECZKO OSTATNICH WESTCHNIEŃ

Autor: Grzegorz Gortat
Tytuł: "Miasteczko Ostatnich Westchnień"
Wydawnictwo: Ezop
Ilustracje: Marta Krzywicka
Stron: 168
I wydanie: 2014
Gatunek: fantasy dla dzieci
Ocena: 8,5/10









Miasteczko ostatnich westchnień leży w krainie za Rzeką, gdzie każde zwierzę po śmierci może znaleźć swój upragniony raj z dala od ludzi, którzy je skrzywdzili. Jednak spokój jego mieszkańców pewnego dnia zaburza pojawienie się ludzkiego niemowlęcia. Nieoczekiwanie jego przewodnikiem zostaje pitbull Raben. Gdy chłopiec postanawia dowiedzieć się prawdy o swoim pochodzeniu, pies wyrusza z nim w niebezpieczną podróż. Czeka go wiele wyrzeczeń...


Miasteczko ostatnich westchnień wygrałam w konkursie Nowej Fantastyki. Wysyłam odpowiedzi regularnie i wreszcie coś się trafiło. Nawet się ucieszyłam, bo jest to połączenie fantastyki z tematyką psią (dominuje kocia -_-), a dodatku wciąż poszukiwałam idealnej książki "dla dzieci i nie tylko" (nie licząc Kubusia Puchatka). "Poszukiwałam", bo z dumą mogę ogłosić, że znalazłam. Ale posłuchajcie...

Jeśli szukając książek kierujecie się większościową opinią innych, to nie sięgajcie po Miasteczko ostatnich westchnień. Dlaczego? Bo na LC zbiera oceny średnie lub słabe/ I nie można się z jednej strony dziwić, bo wiele rzeczy się tu może nie podobać, Jest szaro, szczególnie na obrazkach. I smutno, a nawet brutalnie. Ale wielu naprawdę ważnych rzeczy nie można przekazać w (bez)boleśnie cukierkowej historyjce o tęczowych kucykach. Jeśli dziecko się popłacze, to przecież naturalna reakcja, byle w pobliżu była mama (tata), do których można się przytulić. Bo ja sama ledwie powstrzymywałam łzy i to tylko dlatego, że byłam na lekcji...

Cała "mitologia" jest mocno podciągana pod fabułę, ale pomysł autora na zwierzęce niebo bardzo przypadł mi do gustu. Miałam ochotę wyściskać wszystkie te zmaltretowane zwierzęta, nawet świnie Wolfganga. Dobrym zabiegiem było ustanowienie Rabena pitbullem, a nie np. puszystym labradorem. Wreszcie rasa ta nie jest uważana jako czarny charakter, ale wierny obrońca człowieka. (Łezka się w oku kręci).

Czyli, jak sami widzicie, moja recenzja jest całkowicie nieobiektywna, ale to i tak wy sami zadecydujecie, czy sięgniecie po Miasteczko ostatnich westchnień. Ja w każdym razie polecam.

Marre



Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę
Historia z trupem
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 147+1=148cm

3 komentarze:

  1. A ja myślę, że dzieciaki mają jeszcze czas na smutek i naukę brutalnej rzeczywistości ^^ Ale to tylko moje zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i maja , ale i taka świadomość jest potrzebna, teraz trzeba być odpornym na koleje losu, a taką odporność na życie nabywa się od małego.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Książkową Fantazją - nie odpowiada mi popularne "trzymanie pod kloszem", by potem rzucić dziecko na głęboką wodę "dorosłości" :)

      Usuń