Trawa to moje pierwsze spotkanie z cyklem Artefakty, zawierającym klasyczne dzieła fantastyki, niedostępne lub nigdy niewydane w Polsce. Nie mogłam się doczekać lektury, wobec której miałam bardzo wysokie oczekiwania. I początkowo jak najbardziej się one spełniały. Początkowo.
Uciekając przed biedą i przeludnieniem, ludzie osiedlili się na kilkunastu planetach naszej galaktyki. Ich rozwiniętej cywilizacji zagraża jednak tajemnicza epidemia, która nikogo nie pomija i na którą nie sposób znaleźć lekarstwa. Ale jedna planeta, Trawa, okazuje się bezpieczna. Świętość, potężna organizacja religijna, wysyła tam Marjorie i Riga Yrarierów z dziećmi. Mają oni zbadać pogłoski o domniemanych uzdrowieniach chorych przybyszów. Jednak prawda może nie być taka prosta.