sobota, 26 grudnia 2015

Rafał Kosik - FELIX, NET I NIKA ORAZ (NIE)BEZPIECZNE DORASTANIE | Często żyjemy nadzieją. Bo chcemy żyć.*



Zacznę od truizmów: uwielbiam Felixa, Neta i Nikę i uwielbiam Rafała Kosika. I jedno wcale nie wynika z drugiego. Oczywiście, gdy zakochałam się w serii, to autora też jakoś lubiłam. A potem poznałam jego "dorosłe" powieści i się zakochałam. Teraz zaś nawet jednemu jego felietonowi w Nowej fantastyce nie przepuszczę (w sumie to żadnemu tamtejszemu felietonowi nie przepuszczę, są zbyt genialne - przechodzę do nich zaraz po sprawdzeniu wyników konkursów). Nie, to nie jest obsesja. Tylko zadziwiająca zgodność poglądów.

Tak więc nie oczekujcie po moich recenzjach obiektywizmu. Zresztą: kiedy ja ostatnio byłam obiektywna? Ale naprawdę, nawet jeśli ktoś narzeka na nudne elementy w którejś z jego książek, to ja prawdopodobnie ich nie zauważę. Dlatego dla pewności skonfrontujcie moją opinię z kilkoma innymi ;)

A wracając do już do właściwej recenzji - to już 14 tom! Mało która seria wytrzymuje tak długo na przyzwoitym poziomie (bo nawet mangi w pewnym momencie zaczynają wkurzać). Dlatego każdy kolejny tom, oprócz gigantycznej radości, przeraża mnie. Że w końcu okaże się, że to tasiemiec jak każdy inny. Pierwszy raz takiego uczucia doznałam przy okazji tomu dwunastego, czyli Sekrecie Czerwonej Hańczy. Przy Klątwie domu McKillianów było już lepiej, ale wciąż czegoś brakowało. Teraz jest już jednak świetnie i oby tak dalej! :)

Po przygodach z poprzedniego tomu Felix, Net, Nika oraz Laura postanawiają spędzić drugi miesiąc wakacji, dorabiając sobie w Londynie... Z ich szczęściem (i zdolnościami Neta) znalezienie porządnej pracy może okazać się niemożliwe. A jednak! Będą musieli zmierzyć się jednak z olimpiadą informatyczną, epidemią "zmulenia", tajnymi agentami (tak, Mamrot też będzie!), psem corgi, pewnym starym przyjacielem i... Niką. A wszystko po to, by udaremnić spisek na światową skalę.

Łatwo stwierdzić, co stoi za sukcesem akurat tej części. Nie próbuje się ona oderwać od poprzednich, a wręcz przeciwnie: czerpie z nich pełnymi garściami. Pomimo sporego powiewu świeżości, jakim jest nowe miejsce akcji, powracamy do dobrze znanych elementów. Pojawia się Instytut Badań Nadzwyczajnych, agent Mamrot, no i już wspomniany znajomy z przeszłości. Taki miks starego i nowego świetnie zrobił książce. Nie brakuje easter eggów i dyskretnych mrugnięć do zagorzałych fanów serii.

Pojawia się też novum w postaci Laury (dziewczyny Felixa) jako równoprawnej głównej bohaterki. I choć chwilami zdawała się nieco odstawać w tyle za Superpaczką, to nie można odmówić jej ważnej roli, szczególnie w czasie... drobnych problemów z Niką. Za jej sprawą pojawia się też inny ciekawy wątek, tj. zazdrość Neta o Felixa ;) Jedyne, co mnie irytowało, to nieustające negowanie poprzednich przygód przyjaciół. Tak boleśnie nierealistyczne! W końcu jeśli wokół zaczynają dziać się dziwne rzeczy, to większość z nas chyba ponownie rozważyłaby prawdopodobieństwo wcześniejszego pojawienia się podobnych zjawisk...

Jak w każdym tomie także i tutaj znajdziemy coś na kształt morału. I choć ostatnie, co lubię w powieściach dla dzieci i młodzieży, to wszelkiego rodzaju moralitety, to te Kosikowi wychodzą naprawdę zgrabnie. Tym razem zajął się kwestią wolnej woli oraz dobra jednostki w dobie wszechobecnej "tolerancji" i "poprawności politycznej". I choć w świetle całego dorobku fantastyki naukowej to nic odkrywczego, to cieszę się, że ktoś poruszył ten temat w formie dla młodszego czytelnika. Świetnie widać to na przykładzie problemu cztero- i trzymetrowych robotów. (Jak chcecie wyjaśnienia, to przeczytajcie sobie sami ;)). Wniosek wyłania się taki sam jak w przypadku poprzednich tomów: masz mózg, to z niego korzystaj. Kieruj się zdrowym rozsądkiem, a nie tym, co mówią ludzie, którzy uważają się za mądrzejszych od Ciebie. A jak robią coś "dla Twojego dobra" - uciekaj, gdzie pieprz rośnie.

Podsumowując, jest to jedna z lepszych części od dłuższego czasu. Napakowana humorem i akcją. Zawiera wszystko, co tylko może być najlepsze w tym cyklu. Polecam. Nie tylko fanom, bo bez większych trudności tomy można czytać wyrywkowo. Więc jeśli komuś nie podpasował Gang Niewidzialnych Ludzi (pierwsza powieść w serii), to niech spróbuje teraz. A nuż się zakocha :) Ja sama zaś zaczynam odliczanie do książki nr. 15. Nie mogę się doczekać.

Marre

PS. Błagam wydawnictwo Powergraph: zaniechajcie tych przypisów! Niektóre swoją inteligencją przypominają te z lektur Grega (jeśli ktoś ich nie zaznał, to z góry uprzedzam: największe idiotyzmy z możliwych). Bo jeśli ktoś nie wie, co to jest CV (str. 31), pedicure (str. 44) albo wyrażenie "na krzywy ryj" (str. 67), to albo i tak nie zrozumie powieści, albo skonfundowany z zawstydzeniem szybko zapyta wujka Google.

*Parafraza cytatu z książki: Często żyjemy nadzieją. Bo chcemy być.

Autor: Rafał Kosik
Tytuł: "Felix, Net i Nika oraz (nie)Bezpieczne Dorastanie"
Seria: "Felix, Net i Nika" [tom 14]
Wydawnictwo: Powergraph
Ilustracje: Rafał Kosik
Stron: 429
I wydanie: 2015
Gatunek: fantastyka dla młodzieży
Ocena: 7,5/10

4 komentarze:

  1. Coś słabo widać recenzję...
    Literki sa na biało.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na ciemnym tle... Nikt się nie skarżył i dla mnie też jest czytelne. Może coś nie do końca się załadowało? ;)

      Usuń
  2. Też jestem fanką "Felixa, Neta i Niki". :) Ale ostatnia część dziwnie często mnie denerwowała zamiast bawiła. Mam nadzieję, że ten 14. tom jest, tak jak jak mówisz, lepszy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim problemem przy poprzednim tomie nie była raczej irytacja, tylko skupienie się, szczególnie w końcówce. Ale teraz niczego takiego nie doświadczyłam :)

      Usuń