A więc zaczynają się podsumowania. Ja je serio straszliwie lubię. Te wszystkie liczby, statystyki (ale księgową nie będę). Zacznę dlatego od podstawy, czyli od dziesięciu najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku.
Co u mnie znaczy najlepsza? Hmm... Jest to chyba jakieś dziwne połączenie przyjemności lektury (bo to się jednak dla mnie liczy najbardziej) z uczuciem "hm, ta książka jest chyba ważna". A więc panie i panowie, o to najlepsza piątka.



