I to jest wada umieszczania w nazwie cyklów dni tygodnia przez osoby tak nieogarnięte jak ja. Bo to nie zła wola ani nie brak czasu sprawiły, że jadąc autobusem [cieplutkim...] dziś rano zadałam sobie to pytanie: czy wczoraj nie wypadała druga niedziela miesiąca? No wypadała. Dlatego Niedziela z fan artami tym razem w poniedziałek. I to pewnie nie ostatni raz.
poniedziałek, 12 października 2015
sobota, 10 października 2015
Jan Dobraczyński - LISTY NIKODEMA | Ewangelia według faryzeusza
Córka faryzeusza Nikodema jest ciężko chora. Łapiąc się wszelkiej nadziei, odwiedza on chrzczącego w Jordanie Jana. Wtedy pierwszy raz spotyka Jezusa z Nazaretu. Zafascynowany, podąża za Nim, słucha jego nauczania i broni, gdy reszta Sanhedrynu obraca się przeciwko Niemu...
wtorek, 6 października 2015
Dariusz Sypeń - DŻUNGLA | Świetne science fiction i przeciętna powieść
XXIII wiek. Ludzie skolonizowali Marsa, mało kto jednak nazywa go swoim domem. Terraformacja udała się tylko do pewnego stopnia, mieszkańców nękają choroby i problemy psychiczne, relacje społeczne zaczynają przypominać te z czasów średniowiecza, a dawne jednostki administracyjne zamieniły się we wrogo nastawione do siebie zony, szykujące się do wojny.
Sytuacja na Czerwonej Planecie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pojawia się na niej dziwny roślinopodobny twór, zwany „dżunglą”. Czym jest? Co jego rozwój oznacza dla przyszłości planety i ludzkości? Dwójka głównych bohaterów – każde na własną rękę i z innych powodów – odkrywa, czym jest dżungla i co tak naprawdę kryje się za zapomnianym projektem naukowym, który nagle zostaje wznowiony.
[źródło opisu: okładka]
Etykiety:
2015,
6/10,
Czwarta strona,
fantastyka,
książki,
literatura polska,
science fiction,
Sypeń Dariusz
sobota, 3 października 2015
czwartek, 1 października 2015
WRZESIEŃ 2015 - podsumowanie miesiąca
Wrzesień okazał się przerażająco intensywny i nic nie wskazuje na to, by następne tygodnie miały być lepsze. Atmosfera w szkole jednak jest świetna [pomimo tłumów rzucających się na wafle ryżowe w czekoladzie - nigdy nie sądziłam, że takie paskudztwo będzie nam zbawieniem], a i kilka książek udało się przeczytać, chociaż od pół miesiąca męczę Listy Nikodema [na szczęście już nie długo, bo do poniedziałku muszę skończyć - życzcie szczęścia]. Żyć więc, nie umierać.
Na blogu mieliśmy intensywny początek, a później rozluźnienie, związane ze zmianą częstotliwości publikowania postów na co trzy dni. Z przykrością [i irytacją - dopisek red.] stwierdzam, że wy również macie dużo mniej czasu, więc i statystyki słabsze. Najbardziej zasmuciło mnie małe zainteresowanie recenzją ogólnodostępnej sztuki teatralnej, czyli Rybki Canero. Zwłaszcza, że to tekst bardzo dopieszczony i pomimo że szkolny, to jestem z niego bardzo zadowolona. Za to spodobało wam Między postami ze schematem recenzji opatrzonym moimi drobnymi uwagami. Mogę już powiedzieć, że praca nad powiązanym kolejnym odcinkiem już wre.
No właśnie. Szkoła uczy pisania tekstów z wyprzedzeniem, a szczególnie na raty. Czego nigdy nie lubiłam - mój styl to: skup się, dzisiaj dzień publikacji, a ty masz ledwo metryczkę [i tagi! ^^]. Ale jako że nie jestem najbardziej twórcza po dziewięciu godzinach w wariatkowie szkole, to trzeba zacisnąć zęby i robić swoje. Mam nadzieję, że lotów nie obniżyłam ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)