sobota, 28 lutego 2015

[103] KRONIKI BANE'A. Magnusa Bane'a


Znasz Magnusa Bane'a? Nieee...? Ale jak to? Tego gościa z dziwnymi oczami, zbyt ekstrawertyczną osobowością, oryginalnym wyczuciem stylu i o którym mówią, że umie czarować (uwaga, bo uwierzę!)? Naprawdę? W takim razie musisz go poznać!

To jest jedna z tych książek, gdzie zgredzizm recenzencki idzie na bok. To znaczy, że średnia ocen po (teoretycznie) obiektywnej interpretacji każdego z nich nic (cisnęło się w palce zupełnie inne słowo...) do odbioru całości. Bo nie są one wybitne. Lecz takie nagromadzenie Magnusa Bane'a, który jest jednym z najbardziej uroczych bohaterów, jakich spotkałam, musi u każdego wywołać na twarzy uśmiech (ew. salwę rechotu, chichotu, spazmów). Tak też było w moim przypadku. Okazałam się jeszcze bardziej subiektywna niż zwykle i po prostu się zachwyciłam.

Tym razem nie będę skupiać się na osobnych opowiadaniach, bo, jak już wspomniałam, ich szczegółowa ocena ma się nijak do ogólnej, a po za tym zbyt wiele nie różni się niczym w odbiorze. Wspomnę więc tylko o kilku wybranych.

Co naprawdę zdarzyło się w Peru to naprawdę dobre wprowadzenie do całości. Opowiadanie może nie najwybitniejsze, ale świetnie wprowadzające w psychikę i "styl bycia" Magnusa Bane'a. Poznajemy jego otoczenie i oryginalne sposoby radzenia sobie z problemami ;) A ogółem bardzo przyjemne i zabawne.

Mamy dwa opowiadania bezpośrednio związane z Diabelskimi Maszynami: prequel: Wampiry, ciasteczka i Edmund Herondale oraz sequel, Mroczne dziedzictwo. Pierwsze to zabawna i rozkoszna historia z rodzaju "jak poznałem waszą matkę". Możemy też nieco dowiedzieć się o powstawaniu Porozumień od kuchni. Drugie zaś jest dużo słabsze: brakuje akcji, jest przewidywalne. Promyczkiem wydaje się wątek Tatiany Blackthorn, ale to z pewnością za mało.

Z pozostałych z pewnością wyróżnia się Ocalić Raphaela Santiago. Zabawno-smutne, ale Magnus odsłania wyjątkowo dużo ze swojej duszy. Raphael w Darach Anioła nie porwał mnie, lecz widziany oczami Bane'a - wspaniale wyrazisty.

Dwa opowiadania poświęcono związkowi Magnusa z Aleciem. Przynajmniej o jedno za dużo. Lepszy efekt uzyskano by, gdyby zmiksowało się je w jedno. A tak Co kupić Nocnemu Łowcy, który ma wszystko (i z którym oficjalnie się nie spotykasz) kuleje z braku akcji (swoją drogą: obłędny tytuł), a Kurs prawdziwej miłości (i pierwszych randek) jest mocno przesłodzony.

Ostatnie opowiadanie, które przykuło moja uwagę, i to raczej w negatywny sposób, to Poczta głosowa Magnusa Bane'a. Nawet nie opowiadanie, tylko... poczta głosowa. Wątpię, żeby na moją ocenę wpłynął fakt, że nie dobrnęłam do opisywanych wydarzeń. Po prostu... nie wniosło ono nic, nawet nie było zabawne. Raczej głupawe. A szkoda, bo ostatni tekst w zbiorze powinien zostać dobrze zapamiętany.

Zanim podsumuję, muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. O efekcie współpracy trzech autorek. Dużo lepiej odebrałam opowiadania Sary Rees Brennan niż Maureen Johnson. Teksty tej pierwszej są ściślej powiązane z wydarzeniami obu serii i odznaczają naprawdę świetnym humorem. Z kolei ta druga poszła w stronę wydarzeń historycznych, w których brał udział Magnus. Efekt jest dobry, ale ani nie zachwyca, ani nawet nie pozostaje w pamięci. Zastanawiam się też nad rodzajem tej współpracy między nimi. Czy Brennan i Johnson były tylko pomysłodawczyniami? A może Clare dopisano jako autorkę tylko ze względu na fakt, że stworzyła cały cykl? Bo czynna współpraca (siadamy razem, modyfikujemy nawzajem swoje teksty) wydaje się trudna do wykonania i najmniej prawdopodobna.

Sami widzicie, co ma wartość tekstu do jego właściwego odbioru. Nic (tu również ciśnie się w palce zupełnie inne słowo...). To naprawdę przemiły zbiór opowiadań i powinien się spodobać nie tylko czytelnikom Cassandry Clare, ale też tym, którzy dotąd nie mieli styczności z jej twórczości. Polecam, szczególnie jako prezent.

Marre

Autor: Cassandra Clare, Sarah Rees Brennan, Maureen Johnson
Tytuł: "Kroniki Bane'a"
Oryg. tytuł: "The Bane Chronicles"
Seria: Uniwersum Nocnych Łowców
Wydawnictwo: MAG
Tłumaczenie: Anna Reszka, Małgorzata Strzelec, Anna Studniarek, Wojciech Szypuła
Stron: 492
I wydanie: 2014 (PL - 2015)
Gatunek: urban fantasy dla młodzieży
Ocena: 8/10

4 komentarze:

  1. To naprawdę fajny dodatek do obu serii :) Zwłaszcza, że Magnusa nie da się nie lubić :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu w równym stopniu, to moim zdaniem dla fanów serii jest to lektura obowiązkowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie wiem czy sięgnąć, czy też sobie odpuścić. Jestem niestety trochę sceptycznie nastawiona, choć byłam wielką fanką Magnusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fance Magnusa na pewno się spodoba :D Piszę to, choć zazwyczaj Cassandra Clare mnie przede wszystkim irytuje.

      Usuń