poniedziałek, 9 marca 2015

[105] NIEZBĘDNIK OBSERWATORÓW GWIAZD

Autor: Matthew Quick
Tytuł: "Niezbędnik obserwatorów gwiazd"
Oryg. tytuł: "Boy 21"
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Stron: 313
I wydanie: 2013 (PL - 2013)
Gatunek: young adult
Ocena: 5/10








Witajcie w Belmont, gdzie rządzą czarne gangi oraz irlandzka mafia (zależy od dzielnicy) i gdzie mieszka Finley. Jego dziadek nie ma obu nóg, ojciec pracuje na nocną zmianę, a matka zginęła w okolicznościach, o których nikt nie chce mówić. Finley też nie chce mówić – odzywa się tylko wtedy, gdy musi. Woli grać w koszykówkę. Jedyną osobą, która rozumie Finleya, jest jego dziewczyna Erin. Oboje co wieczór spotykają się na dachu jego domu, patrzą w gwiazdy i marzą o tym, aby wydostać się z piekła, jakim jest Belmont. Pewnego dnia trener Finleya prosi go o dziwną przysługę i chłopak poznaje Numer 21.

Jedna z tych książek, o których recenzent nie wie, co napisać. Nie, nie zamurowało mnie. Cała historia spłynęła po mnie jak po kaczce. Książka nijaka, pretendująca w dodatku do tytułu głębokiej. Dlatego posłużę się cytatem z okładki, z którm

Opowieść Quicka pełna jest surowych emocji. Daje czytelnikowi poczucie nadziei i optymizmu. Fantastyczna, mocna lektura.


Surowe emocje? Odebrałam to trochę inaczej. Owszem emocji było sporo. Autor stosuje w celu uzyskania owej "surowości" narrację w czasie teraźniejszym i choć lubię taki zabieg, to tutaj wyszło topornie. Nie wiem, czy to wina tłumaczenia, czy problem leży u źródła. Jednak połączenie tego z prostym (czyt. prawie ubogim) słownictwem i stylem nigdy jeszcze chyba nie wyszło nikomu na dobre. Surowe emocje odebrałam jako emocje wyobcowane. Nie wczułam się w psychikę Finleya (bo o to chyba chodziło?). Miałam wrażenie, że jest ona całkiem jednopłaszczyznowa - skupiona się na danej sytuacji, bez żadnych odwołań do wspomnień czy aktualnych problemów. To było chyba najgorsze.

[A tak na marginesie: nie rozumiem pewnego aspektu psychiki Finleya. Koleś kończy liceum, a szczytem marzeń jest całowanie się godzinami z dziewczyną. Bardzo to słodkie, ale... Nie jestem skrzywiona. Jestem realistką.]

Poza tym odniosłam wrażenie, że jej treść w ogóle mnie nie dotyczy. Wiem, że tak nie jest, ale tak się czułam. Dla wielu młodych Amerykanów z miasteczek takich jak Bellmont, w których rządzi mafia, ta książka może okazać się niezwykle ważna. Quick nie stworzył jednak powieści uniwersalnej i nie utożsamiłam się z Finleyem (dochodzą do tego jeszcze wspomniane wyżej argumenty). A uważam, że o to w powieści young adult chodzi. Nie dano mi poczucia nadziei ani optymizmu (a tego nigdy nie za wiele) i na pewno nie nazwałabym jej mocną. Słowem: książka ta dla mnie nic nie znaczy.

No i jak to u mnie bywa: plusy lądują na końcu, gdy już cała frustracja dzisiejszego dnia mnie opuści ;) Uwielbiam sposób, w jaki autor pisze o koszykówce. Lubię ten sport (ale jestem za niska), uznając, że lubię jakikolwiek. I to w czasie gry potrafiłam zrozumieć Finleya. Tam mechaniczność - to jest to!

Książkę czyta się szybko i przyjemnie - dwa dłuższe wieczorki i skończone. Rozdziały są krótkie i dynamiczne. Jednak co ona we mnie zmieniła? Fanów gatunku na pewno zadowoli, ale ja chyba wrócę do swojej niszy i chwilowo skończę z eksperymentami. 

Marre

PS. DLACZEGO ZMIENILI OKŁADKĘ? DLACZEGO ZMIENILI OKŁADKĘ? Ta jest boska <3


9 komentarzy:

  1. A mnie akurat ta historia zauroczyła i chociaż nie jestem już nastolatką, to ciepło robiło mi się na sercu, kiedy czytałam "Niezbędnik obserwatorów gwiazd". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo osób bardzo chwali tę książkę. Sama nie mogę się jakoś przemóc, aby ją nabyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zmienili okładkę. I choć "Niezbędnik" nie odbił się na mnie tak mocno jak "Poradnik pozytywnego myślenia", to mam wielki sentyment do tej powieści i polecam ją, jeśli o polecenie mnie pytają. Może to kwestia tego, co sobie założymy na początku lektury. Ja założyłam soft wersję "Poradnika" i się nie zawiodłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Poradnik" na razie tylko obejrzany, całkiem przyjemny, choć dosyć hollywoodzki w przesłaniu. Wersja książkowa czeka na czytniczku, a jako że czytniczek się popsuł, to jeszcze trochę poczeka ;)

      Usuń
  4. Niestety do mnie również ta opowieść słabo przemówiła. Wczucie się w bohatera przyszło mi z trudem i rzeczywiście historia wydała mi się mniej uniwersalna. Poza tym jakoś nie załapałam klimatu, który w "Poradniku..." po prostu mnie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  5. Opinie są podzielone, ja nie miałam przyjemności czytać tejże lektury, ale myślę, że jednak się zapoznam, lubię sama się przekonać na własnej skórze, gdy wokół książki jest tyle sprzeczności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, mnie tam książka bardzo się podobała ^^ Choć muszę się podpisać rękami i nogami pod zdaniem: "Jedna z tych książek, o których recenzent nie wie, co napisać.". Bo w sumie ta książka nie jest jakaś niezwykła. Nie zapada w pamięci (w sumie niewiele już z niej pamiętam, a czytałam w grudniu), nie wywołuje zaskoczenia. Czyta się szybko i przyjemnie, historia jest bardzo "fajna", a 21 mnie załatwił :P Ale w sumie to taka lektura przeciętniak. W porządku, ale bez cudów. Poza tym według mnie obydwie okładki są w porządku ^^ W najbliższej przyszłości planuję sięgnąć po "Wybacz mi, Leonardzie" - zobaczymy :))
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  7. O książce słyszałam, ale nie miałam okazji czytać. Kiedyś jedynie próbowałam obejrzeć "Poradnik pozytywnego myślenia", ale niestety nie dotrwałam do końca :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Narracja w czasie teraźniejszym?! dfskdfjsdlkf
    Ale i tak raczej nie byłabym zbyt zainteresowana. Hopeless to mój jedyny kontakt z czystym Young Adult i zdecydowanie mi się nie podobał ;)

    OdpowiedzUsuń