niedziela, 3 maja 2015

[122] Gdzie się podziało SOWIE ZWIERCIADŁO?

Autor: Andrzej Pilipiuk
Tytuł: "Sowie zwierciadło"
Seria: "Oko Jelenia" [tom 7]
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilustracje: Rafał Szłapa
Stron: 492
I wydanie: 2015
Gatunek: SF - podróże w czasie
Ocena: 4,5/10









Oko Jelenia na zawsze pozostanie w mojej pamięci serią przyjemną. Mimo że po roku od zakończenia lektury szóstego tomu nadal zastanawiam się, jakim cudem Pilipiuk rozbił to na tyle części, to całość pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. Dlatego z przerażeniem słuchałam rewelacji o kontynuacji. Ale dlaczego?... Nadal nie rozumiem.

Akcja rozpoczyna się w momencie zakończenia Sfery Armilarnej. Staszek ląduje w XIX w. i ratuje Helę. Tymczasem Marek zaczyna na nowo układać sobie życie w teraźniejszości, gdy nagle do jego mieszkania nie wpadnie banda zbirów nasłana przez... ojca Staszka. Bo ojciec nie może pogodzić się ze zniknięciem syna. Podróżnik w czasie musi pomóc w poszukiwaniach śladów po przyjacielu, w czasie których na jaw wychodzą coraz ciekawsze fakty, bo chłopakowi nie wszystko idzie zgodnie z planem.

No sami przyznajcie, czy to nie brzmi naciąganie? Szczególnie, że po kilkunastu stronach Pilipiuk pozbywa się Heli jak wyrodnej córki (nie, nie zabija jej, chociaż trochę szkoda), przestaje być bohaterką pierwszoplanową. Na jaw wychodzi jej papierowa budowa i po prostu żal patrzeć. Ogółem fabuła i pomysł (lub jego brak) na postaci wydają się najsłabszymi elementami powieści. Czyta się oczywiście świetnie, bo na budowaniu czytadeł to autor się zna, obrazowo przedstawia nam realia życia w epoce i podaje kilka ciekawostek. Czuć też pewną nostalgię za tym, co przeminęło i uświadomienie sobie bagażu historycznego wojen światowych. Jednak... to równia pochyła i koniec jest już ciężkostrawny, a rozwiązanie po prostu tragiczne. Autor kilkukrotnie zarysowywał jakiś potencjalny główny wątek, a następnie wyrywał z niego bohatera. I po co? Podejrzewam, że miała to być taka konwencja, a wyszło... no domyślcie się.

Sowie zwierciadło to naprawdę słaba powieść, szczególnie na tle pozostałych tomów. Z całym szacunkiem, ale panu Pilipiukowi chyba brakuje pieniędzy i pomysłów, bo ciągle coś dodaje do starych serii, z raczej miernym skutkiem. Mimo że tę się czyta całkiem nieźle, a i styl w miarę przyzwoity, to żałuję, że nie poprzestałam na poprzedniej części. A wszystkich, którzy również przeczytali, pytam: O CO CHODZI Z TYM SOWIM ZWIERCIADŁEM?!

Marre




17 komentarzy:

  1. Pierwsza część od dawna stoi na półce i chyba jeszcze poczeka. Ogólnie z Pilipiukiem jest tak, że lubi pisać na siłę. Ty myślisz, że już dawno coś zakończył, a on ma w głowie kolejne 10 części :)
    A jeżeli wie, że jego książki i tak się sprzedadzą, to po co się wysilać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Źle Go oceniasz - byłem na spotkaniu z Nim w piątek w Lublinie. Przesympatyczny człowiek, sporo mówił o tym ile pracuje i ile Go to kosztuje wysiłku, jak sprawdza szczegóły, jak miesiącami obraca jeden pomysł w głowie. Erudyta i inteligent w starym przedwojennym jakby stylu. Czasem jakbym słyszał mojego dziadka. (a Pilipiuk to "smarkacz" ledwie co 40 lat). I widać było szacunek do czytelników - nawet nie ma porównania z takim Sapkowskim (oj spotkało się kiedyś, bolało...) Pisze na siłę? Wspominał że duszą go kredyty, ale nie to go chyba napędza. Raczej nieokiełznana wyobraźnia pobudzona jakimś wewnętrznym ogniem. Coś jak u naszych wieszczów i pokolenie młodszych kolesi z Bronowic (Rydel i reszta ferajny). Ciągły bieg... Niepokój. Może i trochę chęć podzielenia się tym co wygrzebał. Ku mojemu osłupieniu cytował Jadwigę Warnke (Warnkównę) choćby za to ma mój szacunek.

      Fragles z Onetu

      Usuń
  2. Pilipiuk, ach, Pilipiuk. Chciałabym, ale trochę się boję. Bo wiem, że zdarza mu się pisać...na siłę. A to niedobre. Więc nie wiem, czy sięgnę. Nie wiem, czy się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 pierwsze tomy Wędrowycza i poprzednie tomy "Oka Jelenia". Literatura może nie ambitna, ale w pierwszym przypadku przezabawna, a w drugim naprawdę przyjemna.

      Usuń
  3. Dzieci drogie - przecież wyjaśnienie tytułu jest naprawdę banalne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sarkazm czy nie sarkazm? A jeśli nie sarkazm, to oświecisz? Bo przyznaję się, nie wiem i to chyba mój pierwszy taki przypadek :)

      Usuń
    2. A i dwóch koleżanek pytałam i one też nie wiedziały ;)

      Usuń
    3. Sarkazm?

      Til Eulenspiegel. Nie miałyście tego w liceum? Cholera wie czego teraz uczą jam dziadek o lasce - rocznik prehistoryczny 1968... My to mieliśmy w kontekstach zagranicznych.

      Aluzja ukryta w tytule była dla mnie oczywista.

      Ciekawe tylko kogo autor miał na myśli bo pasuje mi dwu albo trzech bohaterów... Zagmatwał pan Andrzej żeby tym razem zbyt łatwo nie było...

      A i tak z całej serii najbardziej zachwycony byłem tytułami tomów "Drewniana twierdza" (było się w Bergen jeszcze w 1986-tym na konkursie mozartowskim się grało...)(od razu wspomnienia ożyły). oraz "Triumf Lisa Reinicke" - choć był w tym spojler zakończenia - bardzo nieładnie ze strony autora. Ale wybaczam.

      Nadmierny pośpiech w pisaniu powiadacie? Czytałem wywiad z nim że napisanie Mu zajęło kilka miesięcy, ale przygotowywał się dwa czy trzy lata pisząc w międzyczasie inne rzeczy.

      Widać tę dbałość o szczegóły - wiedział nawet że karabin bębenkowy jest pięcio- a nie sześcio- strzałowy. I realia życia odrobione ładnie. Fabuła też przemyślana - zwroty akcji zupełnie mnie zaskoczyły.

      Pozdrawiam
      Fragles z Onetu

      Usuń
    4. O sarkazm pytałam, bo czasami mam problem z wykrywaniem go przez internety ;)

      A aluzji faktycznie nie wykryłam, oczekiwałam chyba czegoś bardziej oczywistego jak we wspomnianych tytułach - także uważam, że genialnie nawiązywały do treści.

      Pośpiechem bym tego nie nazwała, bardziej niedopracowaniem. Co do poziomu fabuły to kłóciłabym się, ale szczegóły epoki naprawdę świetne i to jedyne chyba utrzymało poziom moim zdaniem.

      Co do liceum - idę tam od września, ale lubię, gdy ludzie mnie postarzają :D

      Usuń
    5. Będę strzelał że "Sowie Zwierciadło" to aluzja do Marka Oberecha. Tak mi to wychodzi... Im dłużej myślę.
      Ot intelektualna przygoda z książką - zagadka tak dla przyszłej licealistki jak i dla 51 letniego "dziadygi" od skrzypiec. Mogłem Pilipiuka zapytać wprost - czemu tego nie zrobiłem?

      Fragles

      Usuń
  4. Nie lubię polskich autorów i naprawdę próbowałam już tysiące razy, a się nie przekonałam, Z jednej strony szkoda, z drugiej nie. I chociaż Pilipiuk należy chyba do dość znanych polskich autorów to po niego jeszcze nie sięgałam, jednak głowy nie dam o to czy sięgnę. Po prostu się zobaczy, a co do książki to ona nie będzie moją pierwszą tego autora. Jeśli jego twórczość jakimś sposobem mi się spodoba, to być może poznam i tę, ale nikłe szanse na to.

    http://mianigralibro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brwkmkvvzvsv... napisałam za dużo i dlatego, gdy internet się zwiesił wszystko poszło! A tak w skrócie, to komentarzem nic nie zmienię, ale... Daj szansę polskiej literaturze. Może ja obracam się głównie w fantastyce i uważam fantastykę polską za osobny gatunek, ale dla mnie to zupełnie inna jakość niż np. powieści amerykańskie, która poza nielicznymi przypadkami, są po prostu... amerykańskie :) Chyba dostarczyłaś mi dobry temat na felieton :D A z Pilipiuka to polecam pierwsze tomy o Wędrowyczu - spróbuj, a nuż ci się spodoba :)

      Usuń
    2. "Księga jesiennych demonów" & "Wypychacz zwierząt" J.Grzędowicza. Jeśli to Cię nie przekona to daruj sobie resztę już na zawsze.

      Fragles

      Usuń
    3. "Księgę..." czytam akurat teraz (opowiadanie "Wiedźma i wilk") i naprawdę niezłe (chyba z góry mogę się dołączyć do tego polecenia), a "Wypychacz..." przede mną :)

      Usuń
  5. Z serią zamierzam się zapoznać, ale Sowie Zwierciadło już sobie odpuszczę ;) Pilipiuka styl nawet lubię, ale pisanie "na siłę" nigdy nie jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze dużo - krytycy zawsze mu zarzucają że na siłę.

      Fragles

      Usuń
  6. Pilipiuk jeszcze przede mną, ale kiedyś na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń