środa, 23 września 2015

[168] Gail Carriger - BEZWZGLĘDNA | Droga ku rozwiązaniu... zagadek i ciąży

Autor: Gail Carriger
Tytuł: "Bezwględna"
Oryg. tytuł: "Heartless"
Seria: "Protektorat Parasola" [tom 4/5]
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska
Stron: 362
I wydanie: 2011 [PL - 2011]
Gatunek: steampunk, romans paranormalny
Ocena: 5,5/10








Dopiero, gdy wymyśliłam tytuł, zdałam sobie sprawę, że osobom, które jeszcze nie czytały całej serii, robi on dość dużo niechcianych spoilerów... ale za bardzo mi się podoba, żeby go zmienić. A z robieniem dobrych tytułów mam problemy od zawsze [dlatego długi czas ich w ogóle nie był]. I skoro sama recenzja i tak sporo "wygada" [bądź co bądź to już czwarty tom], więc niech już zostanie.

Lady Alexia Maccon znowu w akcji, ale tym razem to nie jej wina. Gdy szalony duch grozi królowej, bezduszna wszczyna śledztwo i wpada na trop pewnej drażliwej sprawy z przeszłości. Na domiar złego jej siostra postanawia walczyć o prawa kobiet, madame Lefoux tworzy potwora, a na ulicach Londynu panoszą się jeżozwierze mordercy. Afera goni aferę i Alexia nie ma czasu pamiętać, że jest w ósmym miesiącu ciąży.
[źródło opisu: okładka]

Z góry muszę uprzedzić, że to najsłabszy tom w tej serii. Dlaczego? Bo wbrew opisowi z okładki autorka postawiła tutaj przede wszystkim na śledztwo. Już w recenzjach poprzednich tomów zwracałam uwagę, że zagadki, z którymi musi zmierzyć się Alexia, mogą zasłużyć co najwyżej na określenie "niezłych". To jej perypetie prywatne najbardziej mnie przyciągały, bawiąc do łez. Dlatego też Bezgrzeszna spodobała mi się najbardziej, bo te dwa wątki połączyły się w jeden. A tu powrót do starego.

Co do samej paranormalności, przy okazji tej książki Gail Carriger poszła w wampiry. Wcześniej tego nie zauważyłam, ale teraz stwierdzam, że dotąd autorka poświęcała im nieporównywalnie mniej uwagi niż wilkołakom. A zwłaszcza, jeśli chodzi o ich "podstawową jednostkę społeczną" jaką jest ul. Tutaj ciekawie nadrobiła te zaległości.

Tym razem nie pojawiają się nowi bohaterowie. Mogę zdradzić, że siostra Alexii zaskakuje, Madame Lefout odgrywa ważną rolę i że dowiemy się trochę o przeszłości oraz okolicznościach śmierci pana Tarabottiego. Z przykrością stwierdzam, że liczba wątków LGBT przerosła liczba "tradycyjnych" wątków miłosnych. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko tym pierwszym, ale tutaj równowaga została już poważnie zachwiana.

Bezwzględna przykuła najmniej mojej uwagi z całej serii. Śmieszyła najmniej i chyba zapomnę ją dość szybko. Była to jednak wspaniała, przyjemna lekturka na jeden dzionek i z chęcią sięgnę po ostatni tom, Timeless. Niestety wyłącznie w wersji angielskiej. A Wam polecam całą serię.

Marre


8 komentarzy:

  1. Jakoś tak pierwsza część była najlepsza, a dalej bez szału, w sumie to nudnawo. Szkoda :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie w pierwszej się dopiero rozkręcało :)

      Usuń
  2. Sporo czasu upłynęło, odkąd czytałam dwie pierwsze części serii i w sumie byłam zadowolona z lektury: była lekka, zabawna i ciekawa. Szkoda, że potem robi się nudno, myślę jednak, że gdybym miała okazję, przeczytałabym i resztę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mogłaś przerwać właśnie po drugim tomie?! Mnie by ciekawość zżarła ;D Już lepiej po trzecim...

      Usuń
  3. Nie trafiłam wcześniej na tę serię. Muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zabierałam się parę razy za pierwszy tom, ale nigdy nie zdołałam przez niego przebrnąć :( Ale strasznie denerwuje mnie, gdy wydawnictwo nie wydaje danej serii do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prószyński opanował to do perfekcji -_-

      Usuń