poniedziałek, 12 stycznia 2015

[91] POMNIK CESARZOWEJ ACHAI #4


Hmm... Opisu chyba nie będzie, bo wyjdzie tak jak z tym przy okazji Starcia królów Martina. Żeby najlepiej go nie czytać. Za dużo spoilerów. To po prostu trzeba zacząć samemu.

Poprzednia część, jak już wiele razy wspominałam, rozłożyła mnie na łopatki. I od tej, mając świeżo wyryty w pamięci ten dreszczyk, również oczekiwałam tego uczucia. Nie zrozumcie mnie źle, nadal uważam, że seria jest genialna. Ale ten tom... wydaje się taki nieważny w porównaniu z pozostałymi.

Nadal wiele się dzieje, ale to już nie wyrywa konia z kopyt (czy jakoś tak...). Akcji jest sporo i czyta się świetnie. Szpiegujemy, rautujemy, przez przypadek zamachujemy na Cesarzową, partyzantujemy, konstruujemy, odkrywamy. Wreszcie poznajemy dwa kraje poza Cesarstwem i czuję, że w piątej części odegrają one dużą rolę. No właśnie. W piątej części. Finałowej. Tu się nic prawie nie wyjaśnia! Znaczy wyjaśnia się nawet sporo, ale jak już wspomniałam, to nie jest to. Jakieś pomniejsze wydarzenia, ale nic, co by zapadało w pamięć

Skoro recenzujemy książkę nie najlepszą, to napiszmy, co nam się też w tej poprzedniej części, strasznie przez nas zachwalanej, nie podobało (powód: wyciekający z uszu jad recenzencki). Zdenerwowała mnie przemiana Wyszyńskiej z wroga publicznego w osobę, dla której Shen i spółka to "koleżanki". Rozumiem, że wrogiem nie jest, ale umknął mi moment, kiedy przestała być zdzirą do potęgi. Wspomniałam o Shen. Od drugiej części, czyli od kiedy zaczęła bawić się partyzantkę, dużo u mnie straciła. Jej "przygody" to co raz częściej flaki z olejem, dobrze uzupełniające całość historii, ale nie wnoszące za dużo od siebie (chociaż po pojawieniu się "kolesia" Varika, zaczęło się robić nieco lepiej).

Napisałam już o nowych krajach. No i tu byłam zszokowana, jak Ziemiański potraktował Nayer. Nie napotkałam tam żadnego w miarę inteligentnego człowieka! No a przynajmniej, którego inteligencja nie mogła się równać z połączonymi siłami umysłowymi Kai i Nuk (uwielbiam tę drugą, ale obie coraz bardziej zaczynają mnie... irytować). Za to żałowałam, że kraj bez nazwy (serio, ma bardzo dziwną nazwę) pojawił się tak późno, bo w swojej odmienności kulturowej naprawdę mnie zaintrygował. (Nie zaintrygowała mnie za to kolejna przeidealizowana postać kobieca).

Ostatnie dwie akapity nie oddadzą dobrze charakteru powieści. To niezbędny detoks, filtr emocjonalny blogera po stresującym dniu. Tak naprawdę Pomnik Cesarzowej Achai #4, to bardzo dobra wprawka do wielkiego finału. Ale tylko wprawka. Samodzielna książka na takim poziomie otrzymałaby wyższą oceną. Jednak ja wiem, co mogę po tym autorze oczekiwać. I będę oczekiwać. A serię jak najbardziej polecam :D A kto chce pozytywy, to niech klika tutaj ;)

Marre

PS. A teraz rok czekania...

PS2. To cudowne patrzeć, jak z książki na książkę rozwija się talent ilustratorski Dominika Brońka :3 Należałabym z przyjaciółką do fanclubu xP

Autor: Andrzej Ziemiański
Tytuł: "Pomnik Cesarzowej Achai #4"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilustracje: Dominik Broniek
Stron: 753 s.
I wydanie: 2014
Gatunek: fantastyka
Ocena: 7/10

3 komentarze:

  1. Wydarzenia z "Achai" pamiętam, jakbym czytał je dziś, choć minęło praktycznie z 10 lat, odkąd pierwszy raz sięgnąłem po Ziemiańskiego. Do tej pory nie mogę zapomnieć tej genialnej twórczości. Pamiętam także jak bardzo się cieszyłem, że miałem pod ręką wszystkie części "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza, dlatego i w tym przypadku nie dam się załatwić z tym, czym się martwisz - czekaniem. :) Poczekam aż wyjdzie teoretycznie ostatni tom i wchłonę je po kolei. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę rozsądku i dobrych strategii ;) Achaję czytałam 2 lata temu, ale jakoś niespecjalnie porwała, ale Pomnik to pod względem pomysłów istna bomba :D

      Usuń
  2. Dużo dobrego słyszałam o tym cyklu jak i samym autorze, ale jeszcze nie miałam okazji sięgnąć po żadną jego książkę. Chyba w końcu będzie trzeba to kiedyś zmienić :)

    OdpowiedzUsuń