sobota, 7 marca 2015

[104] KUBA I AMELIA - dlaczego nie Amelia i Kuba?

Autor: Rafał Kosik
Tytuł: "Kuba i Amelia. Godzina duchów"
Wydawnictwo: Powergraph
Ilustracje: Rafał Kosik
Stron: 266
I wydanie: 2014
Gatunek: dla dzieci/młodzieży
Ocena: 7/10









To opowieść o nawiedzonym domu, ale tym razem nie jest to budynek sprzed wieków, lecz nowy apartamentowiec na warszawskim osiedlu. Jedenastoletni Amelia i Kuba muszą naprawić to, co zepsuli dorośli. Pomagać im będzie młodsze rodzeństwo: superinteligentny, obarczony zespołem Aspergera brat Amelii, Albert, oraz zwariowana siostra Kuby, Mi - pyskata sześciolatka z zamiłowaniem do hodowli dziwnych istot.
[na podstawie opisu z okładki]

Bardzo powoli i ostrożnie podchodziłam do tej pozycji. Tak powoli i ostrożnie, że pewnie bym do niej nie podeszła, gdybym nie znalazła jej w bibliotece. I nie żałuję.

Rzeczą, która najbardziej mnie zaskoczyła w tej książce jest świeżość. Moja ukochana seria tego autora Felix, Net i Nika ostatnio zaczęła dość się obniżać jakościowo. Natomiast klimat Kuby i Amelii kojarzył mi się z tymi pierwszymi, najlepszymi tomami. Trochę żałuję, że Kosik nie zdecydował się zmodyfikować nieco Godziny duchów i włączyć do FNiN. Ale prawdopodobnie potrzebował po prostu wytchnienia. Może to i dobrze, bo z Mi bym nie zrezygnowała nigdy ;)

Dużo kontrowersji u mnie wzbudził fakt podziału jednej historii na dwie osobne książki: tę z punktu widzenia Kuby i tę z punktu widzenia Amelii. Po wypożyczeniu tej pierwszej z biblioteki zrozumiałam, że na pewno w każdej z nich znajdują się unikatowe epizody, ale czy było to konieczne? Bo mimo wszystko strasznie mi to cuchnie skokiem na kasę. Można było wydać w jednym tomie - jedna część z jednej strony, a druga z drugiej i przy okazji zmniejszyć tę gigantyczną czcionkę? Można było. I nikt by nie mówił, że cuchnie, tylko że super oryginalne. A tak 30 zł za pół historii? Część czytelników raczej podziękuje, tak jak ja.

Patrząc pod kątem kosikowości Godzina duchów jest świetna: szybko i przyjemnie się czyta, posiada dużą dawkę humoru i lekkostrawnego absurdu. Może bohaterowie są mniej wyraziści od tych z FNiN (Mi nigdy nie przerośnie Neta ;)), ale i tak nie sposób ich nie polubić. Mimo że powieść jest skierowana do młodszego czytelnika niż zwykle, to wierni fani z pewnością się nie zawiodą. Tak jak ja. Polecam.

Marre

PS. Taki mały spoiler dla czytelników FNiN: pojawi się Instytut Badań Nadzwyczajnych!

żródło: rafalkosik.com

4 komentarze:

  1. Nawiedzone nowe budownictwo? A to ci coś nowego. Brzmi ciekawie i może powinnam takie coś z prezentować swojej siostrze przyrodniej, której cały świat kręci się w okół tej śmiesznej gry, jak jej tam...Minecraft? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, też nigdy nie ogarnęłam fenomenu tego zjawiska, mimo że moja najlepsza przyjaciółka z podstawówki była fanką. Do dzisiaj śmieszą mnie te wszystkie poradniki (a nawet powieści) do gry stojące w Empiku na półce z bestsellerami młodzieżowymi ;P

      Usuń
  2. Skoro ma w sobie klimat z pierwszych tomów FNiNa, to ja bardzo chętnie po tę książkę sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń