W zeszłym miesiącu nawaliłam na całej linii, bo zupełnie zapomniałam o Niedzieli. Tym razem się udało, mimo niesprzyjających okoliczności. (Po czterech godzinach, gdy kawa nie chce pomóc, nawet przeglądanie DA wydaje się wymagającym intelektualnie zajęciem). I voila! Dziś zapraszam was do Krainy Czarów.
Przy Wiedźminie irytowałam się, że gra kompletnie skaziła nasze wyobrażenia postaci. Sądziłam, że z Alicją (moja nierecenzja tutaj) będzie ponownie. A się pomyliłam. Owszem znalazłam wiele prac mocno inspirujących się (lub zwyczajnie zdzierających, zazwyczaj nie najładniej) poszczególnymi filmami, ale również sporo niezależnych lub czerpiących ze wszystkiego po trochu. Alicja w ogólnym odbiorze jest juz chyba trochę jak baśń - przedstawiano ją na tyle sposobów, że nie kojarzy się z niczym konkretnym. I w sumie dobrze, bo dzięki temu pojawiają się zarówno dzieła urocze, szalone i mroczne.
Smacznego. (I czekam na kolejne propozycje, bo wcześniejsze się ździebko zużyły, a nie chcę iść w sztampę typu HP i HG).
Marre