wtorek, 28 sierpnia 2018

MIĘDZY NOWOŚCIAMI - wrzesień 2018


Koniec tego dobrego: wakacje się kończą i część wydawnictw stanowczo zwiększa obroty. Dzisiaj mam dla was siedem książek z literatury faktu i 10 z literatury pięknej. Będzie się działo. Zapraszam.

piątek, 24 sierpnia 2018

Komiksowe #WSKRÓCIE: "Fun Home", "Niebieski pigułki", "Kwaśne jablko"


Dzisiaj postanowiłam Wam opowiedzieć o trzech powieściach graficznych, które przeczytałam w ostatnim czasie. Dla odmiany #wskrócie. Zbieżność wydawnictwa (timof i cisi wspólnicy) przypadkowa. Serio. W przeciwieństwie do książek, komiksów nie kojarzę jeszcze po wydawnictwach. Ale nie przedłużam już i zapraszam.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

O pewnej wyprawie na ryby | "Księga morza" M. A. Strøksnes

Ta książka jest piękna, również za sprawą zaledwie kilku, ale i tak ślicznych ilustracji Barbary Lubas.


Pewnie wiecie, że po literaturę popularnonaukową sięgam rzadko. Jednak w tym wypadku nie mogłam się oprzeć. Nie mogłam się oprzeć genialnemu tytułowi i nie mogłam się oprzeć obiecywanej dygresyjnej formie. I oparłam się tym łatwiej, że nie jest to nawet typowa literatura popularnonaukowa. Zaciekawieni? Zapraszam.

czwartek, 16 sierpnia 2018

O bogactwie wyliczeń i pozornie bezsensownej książce | "Szaleństwo katalogowania" U. Eco

Fragment obrazu Edward Coley Burne-Jonesa pt. Złote schody zamieszczonego na okładce ksiażki.


Dorwałam sobie książkę. Za trzydzieści parę złotych zamiast 106,99 PLN (to Empik). Napisał ją Eco. Mnie to wystarczyło. Ale Wam dorzucę jeszcze informację, że jest to zapis jego wykładów na temat... list. W literaturze i sztukach plastycznych; ich typach i funkcjach. Opatrzony toną cytatów i drugą toną ilustracji. A jeśli to Wam nie wystarczy, to znajdę jeszcze kilka argumentów przemawiających za tym, byście po Szaleństwo katalogowania sięgnęli. Zapraszam.

niedziela, 12 sierpnia 2018

O ostrej satyrze czy szkodliwym czytadle? | "Dziennik Bridget Jones" H. Fielding



Z góry zaznaczam: Dziennik Bridget Jones nie podobał mi się. Bywał niezły, jako całość czytał się naprawdę lekko, ale jakieś jego 30% wywoływało we mnie uczucie tak głębokiego zażenowania, jak dawno żadne dzieło kultury*. I teraz chcę się zastanowić, o co w tym właściwie chodzi. Zapraszam.