niedziela, 11 listopada 2018

O uczuciach na dwa głosy | "Guwernantka" V. Macura


Ostatnio doszłam do wniosku, że od pisania o klasykach i hiperpopularnych książkach, na których temat mam mało popularne zdanie, bardziej wolę pisanie o mało popularnych książkach i mało popularnych książkach z mało popularnych wydawnictw. Czuję się wtedy jak rzeczniczka wszelkich mniejszości tego świata i bardziej niż kiedykolwiek indziej czuję sens pisania dla tych w zapędach dwustu czytelników każdego wpisu. Dlatego dziś przynoszę Wam moją pierwszą książkę z wydawnictwa Amaltea i pierwszą czeską powieść o zdecydowanie zbyt długiego czasu, czyli – Guwernantkę Vladimíra Macury. Zapraszam.

Guwernantka została po raz pierwszy opublikowana w 1997 roku, na dwa lata przed śmiercią swojego autora, i stanowi trzeci tom jego tetralogii Ten, který bude. Jest pierwszą powieścią Macury przetłumaczoną na język polski. Jej akcja rozgrywa się we Wrocławiu i Pradze w latach 40. XIX wieku, a jej fabuła oparta jest na faktach. Składa się z narracji dwojga bohaterów: Františka Ladislava Čelakovskiego, słynnego czeskiego poety i filologa, oraz jego drugiej, dużo młodszej żony, Antonie. Wychodząc za niego za mąż, musi przejąć opiekę nad czwórką jego dzieci z pierwszego małżeństwa i przenieść się do Wrocławia, gdzie małżonek objął stanowisko wykładowcy na uniwersytecie. Sprowadza się to do porzucenia przez nią własnych ambicji i ideałów. Towarzyszymy Čelakovskim od ślubu aż do śmierci Antonie.

Powieść napędza gra kontrastów między małżonkami. Čelakovsky, choć zalicza się go do najważniejszych przedstawicieli czeskiego romantyzmu (z czego bohater doskonale zdaje sobie sprawę), jest również człowiekiem małostkowym i z gruntu drobnomieszczańskim, nieprzystającym do naszych wyobrażeń o romantycznym poecie. W literaturze interesuje go forma; nie znosi Byrona i ma problem ze zrozumieniem wierszy na poziomie emocjonalnym. Chce niepodległych Czech, ale boi się o nie zawalczyć, aby nie utracić obecnych swoich przywilejów. Cynicznie wypowiada się o uczuciach innych, również swojej żony.

Stanowi ona jego całkowite przeciwieństwo. Jak tłumaczy w posłowiu Zofia Tarajło-Lipowska, Antonie bynajmniej nie zakochała się w zgorzkniałym już trochę wdowcu, raczej przyjęła to małżeństwo jako zaszczyt i obowiązek patriotyczny (s. 252). I choć nie ma złudzeń co do swojego związku, to czuje się w nim nieszczęśliwa; jest osamotniona i niezrozumiana przez męża, przede wszystkim ze względu na swoją uczuciowość. Czasami marzy jeszcze o spełnieniu swoich panieńskich marzeń, ale raczej w to nie wierzy. O swoim mężu wypowiadania się tak: Wiedziałam, że nie potrafię być szczęśliwa razem z nim, ale dziś odkryłam, że z czasem może zaczniemy być szczęśliwi obok siebie (s. 201).

Fundamentalne różnice między nimi wyrażają się w samym stylu ich wypowiedzi. Narracja Františka jest jasna i przejrzysta; da się wyczuć u niego autocenzurowanie własnych myśli. Tymczasem proza Antonie jest gęsta od emocji, chwilami wręcz obsesyjna; kobieta z lubością opisuje swoje sny, wizje i gorączkowe majaki. O ile fragmenty męża czyta się właściwie bezproblemowo, w wypowiedziach Antonie można utknąć na dłuższy czas. Jednak rozziewy między nimi najlepiej widać w motywie ELEGII jako poetyckim zapisie smutków całego życia.

Po raz pierwszy pojawia się ona na samym początku, gdy student Szyjkowski oddaje Čelakovskiemu zamiast pracy o elegii sam utwór, w którym wyraża się swoje zagubienie i poszukiwania tożsamości narodowej. Idea ta zostaje w Antonie, która przez lata tworzy własny wiersz, zawierając w nim wszystkie smutki i tragedie swojego życia oraz otaczającego go świata, a który po jej śmierci ulega zniszczeniu. Szyjkowski po latach wyśmiewa swoje dawne rozterki, choć wiersz zachowuje. František natomiast dostrzega w nich tylko niezgodność liczby sylab, a sam na koniec zasiada do pisania studium na temat ELEGII właśnie, jakby nie potrafił wprost ująć w poezji swoich uczuć, nie potrafiąc się sam przed sobą do nich przyznać.

Guwernantka to z jednej strony opowieść o niedopasowaniu dwójki żyjących ze sobą ludzi i panorama pewnego wycinka historii. Z drugiej, mamy do czynienia z ponadczasowym problemem uczuć i tego, jak z nimi postępujemy. To rzecz fascynująca faktograficznie i ideowo, a zarazem zbiór uniwersalnych refleksji na temat ludzkiego życia, podany w formie wysmakowanej literatury. Pozostaje mi polecać tę powieść i prosić o więcej tłumaczeń Macury na język polski.


Marta


Autor: Vladimír Macura
Tytuł: "Guwernantka"
Oryg. tytuł: "Guvernantka"
Seria wydawnicza: Literatura czeska
Wydanie: Amaltea, Wrocław 2018
Tłumaczenie: Michał Kunik, Olga Czernikow
Stron: 254
Rok I wydania: 1997 (PL - 2018)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza