Necla Kelek jako dziesięciolatka wyemigrowała wraz z rodziną z Turcji do Niemiec. Choć większość jej bliskich wróciła do ojczyzny po latach, ona pozostała, mieszka w Berlinie i uważa się za Niemkę. W 2008 roku pojechała do Turcji, by z bliska przyjrzeć się jej najbardziej palącym problemom, co zaowocowało powstaniem Słodko-gorzkiej ojczyzny. Czy pomimo licznych zastrzeżeń uważam tę pozycję za udaną? Zapraszam.
środa, 16 maja 2018
O problemach współczesnej Turcji | "Słodko-gorzka ojczyzna" N. Kelek
Necla Kelek jako dziesięciolatka wyemigrowała wraz z rodziną z Turcji do Niemiec. Choć większość jej bliskich wróciła do ojczyzny po latach, ona pozostała, mieszka w Berlinie i uważa się za Niemkę. W 2008 roku pojechała do Turcji, by z bliska przyjrzeć się jej najbardziej palącym problemom, co zaowocowało powstaniem Słodko-gorzkiej ojczyzny. Czy pomimo licznych zastrzeżeń uważam tę pozycję za udaną? Zapraszam.
sobota, 12 maja 2018
O brzęku mosiężnych kluczy | "Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania" H. Oyeyemi
Jesień zeszłego roku wypełniona była u mnie opowiadaniami, w tym opowiadaniami naprawdę wybitnymi. Aż nastąpiło zmęczenie materiału i powiedziałam: O nie! Nie chcę już zwięzłych, błyskotliwych fabuł, chcę się zatopić w jednej jedynej na kilka dni!* I od tego czasu byłam oficjalnie krótką formą zmęczona. Jednak Krótka historia Stowarzyszenia... udowodniła mi, że nie można się zmęczyć dobrą literaturą. Zapraszam.
środa, 9 maja 2018
O migracji intymnie | "Słonie w ogrodzie" M. Kureyshi
Moja pierwsza szwajcarska powieść za mną! Serio, nie czytałam jeszcze żadnej książki ze Szwajcarii. A i ta się liczy poniekąd połowicznie, bo to proza imigrancka. Ale za to dobra proza. Zapraszam.
sobota, 5 maja 2018
O ludzkich fasolkach | "The BFG" R. Dahl [BFG]
![]() |
Fragment grafiki promującej ekranizację książki w reżyserii Stevena Spielberga. |
Na początek taka mała uwaga: The BFG (po polsku znany jako BFG, BFO oraz Wielkomilud) to pierwsza książka po angielsku, którą dane mi było ukończyć. Wcześniej miałam podejścia dwa: Dom Hadesa Ricka Riordana, który okazał się mocno średni i wkrótce wzięłam się za czytanie czegoś innego, by do książki wrócić już po jej polskiej premierze (przynajmniej szybciej mi z nią poszło), oraz Przygody Sherlocka Holmesa, których polskie wydanie dostałam w prezencie w trakcie lektury. I ponownie dokończyłam w tym języku, bo tak było zwyczajnie szybciej. No więc nie układało mi się z czytaniem po angielsku. Aż przyszedł On. Bardzo Fajny Olbrzym*. Nie mogłam go odłożyć. Był zbyt fajny. Zapraszam.
Etykiety:
1990-1999,
Dahl Roald,
dla dzieci,
fantastyka,
fantasy,
książki,
literatura angielska,
Puffin
wtorek, 1 maja 2018
Subskrybuj:
Posty (Atom)