poniedziałek, 19 maja 2014

JAKIM JESTEM CZYTELNIKIEM na 5000 wyświetleń!!!

Jejuniu. Dwa i pół miesiąca blogowania i 5 000 wyświetleń. Jestem z siebie dumna. No i z was również! :D Na tę właśnie okrągłą okazję postanowiłam dołączyć do popularnej ostatnio zabawy: JAKIM JESTEM CZYTELNIKIEM.  to ostatnio modna zabawa blogowa. Temat jest fajny, więc oto kilka faktów o mnie:

1
Zawsze czytam kilka książek naraz. Po prostu nie potrafię inaczej. Zawsze jedna na czytniku, jedna chudsza, druga grubsza... Nie potrafię się ograniczać! Gdy jakiś czas temu zredukowałam liczbę czytanych aktualnie książek do jednej, moja twarz wyglądała właśnie tak: O.o I od razu się poprawiłam.

2
Ograniczam zakupy, bo nie skończyłoby się to dla mnie zbyt dobrze. Aktualnie są to dwie książki miesięcznie, nie licząc tych, na które czekam od dłuższego czasu, oraz wymian.

3
A propos wymian. Jak dotąd wymieniałam się raz, a dwie są w toku, ale już się wkręciłam :D

4
Najczęściej kupuję w ten sposób: zamawiam przez internet w Empiku i odbieram na miejscu. Nie płacę za transport, a i zniżka jakaś zawsze będzie.

5
Pożyczam z biblioteki. Od marca zeszłego roku wypożyczałam raz za razem, ale teraz muszę zrobić przerwę do wakacji, żeby nadrobić zaległości. Wypożyczam z biblioteczki osiedlowej i szkolnej.

6
Nigdy nie słuchałam jeszcze audiobooka i chyba nie zamierzam. Mam pamięć fotograficzną i na słuchaniu nie mogłabym się skupić. Za to lubię ebooki i posiadam moją kochaną Onyx Boox Storię. W statystykach liczba e-booków wychodzi gdzieś 2/3 na miesiąc.

7
Czytam w różnych miejscach. Najchętniej na kanapie, w hiperwygodnej i hiperniezdrowej pozycji (chyba już o tym gdzieś pisałam), ale najwięcej czytam w szkole, szczególnie na lekcjach :P Nie czytam prawie nigdy w komunikacji publicznej - mam chorobę lokomocyjną...

Jeśli czytam w szkole, to często się zdarza, że ktoś podchodzi do mnie i pyta: Co czytasz? Oczywiście przerywanie lektury jest niegrzeczne, więc jedynie pokazuję okładkę i kontynuuję. Istnieje też mniej przyjazna forma: pokazać komuś czwartą stronę okładki...

8
Używam zakładek. Zapamiętywanie stron nie wchodzi w grę - otwieram, czytam pół strony, zamykam. W życiu bym tego nie zapamiętała. Zakładki z używam, i to w zastraszającym tempie. Mam książkę w plecaku, wystaje zakładka i każdy doświadczony mól książkowy wie, co zaraz się zdarzy. W piątej klasie miałam też pewien epizod, że zakładki... gryzłam. Oczywiście te kartonowe. Niestety nie posiadam już tych z odciskami mojej paszczęki ;)

9
Mam też pewny ciekawy nawyk w kwestii książek i korzystania z laptopa na kanapie. Potrzebuję wtedy trzech tomów. Pierwszy, względnie cienki, służy za siedzonko dla a
kumulatora. Drugi, względnie gruby, za siedzonko dla laptopa, gdy zwiesza mi się internet (co zdarza się zbyt często). A trzeci o dowolnych wymiarach - żeby go czytać w wymienionej sytuacji. I kto się może pochwalić bardziej zrytym sposobem korzystania z komputera?

10
Lektury czytam w wakacje. Wiem, że w roku szkolnym w życiu nie będzie mi się chciało po nie sięgnąć, więc mam metodę. Potem to tylko streszczonko i można pisać sprawdzian :D

11
Staram się nie niszczyć książek. Ale jestem rozsądna i nie noszę, jak niektórzy z mojego otoczenia, Kasiu, książek do szkoły w foliałkach. Po prostu nie zaginam rogów. A jeśli książka ma lekko zmiażdżoną u dołu okładkę od stania na półce (chociaż "zmiażdżona" to za duże słowo) - uważam to za naturalne. Mam jedną zasadę: uważać na książki pożyczone od znajomych, bo oczekuję tego samego od ich strony.

12
Mój rytuał po kupieniu książki wygląda tak: otwieram ją w miarę możliwości na środku, robię wielkie NIUCH, a następnie, jeśli książka ma miękką okładkę, zaginam ją w przeznaczonych do tego miejscach. A potem zazwyczaj biorę się do lektury :)

13
A do wąchania: najmniej miła niespodzianka spotkała mnie przy okazji Dumy i uprzedzenia. Książka śmierdzi octem...

14
Czasem nieświadomie zaczynam publicznie przykładać do twarzy mojego czytnika ebooków i głaskać się nim w policzek... Ale co mam zrobić, skoro skórka, z której zrobiono etui jest taka mięciutka!


Na razie to tyle, ale najprawdopodobniej wciąga następnego tygodnia będę uzupełniała ten post o kolejne fakty. Więc się nie zdziwcie.

Marre

6 komentarzy:

  1. Zauważam wiele cech wspólnych :) Choć ja za szkolnych czasów nigdy na lekcjach nie czytałem - nie potrafiłbym się skupić w takich warunkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śmieszny obrazek a propo czytania w komunikacji miejskiej ;D
    Ja nie potrafię czytać wielu książek, bo po prostu nie idzie się skupić!
    Gratuluję wyświetleń!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny wpis :) a obrazek mnie jeden rozbroił xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uważam zakładek :D
    W życiu bym się nie mogła bez nich obejść ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytasz na lekcjach oho heheh - to musisz się odpowiednio maskować coby Cię nie przyłapano :) gratuluję wyświetleń, ja na to uwagi nie zwracałam, ale przez Ciebie zwróciłam i oniemiałam :)

    OdpowiedzUsuń