niedziela, 15 kwietnia 2018

O rozczarowująco nudnej powieści | "Matka Makryna" J. Dehnel


Przejrzawszy moje notatki do tej recenzji, mam wrażenie, że będę pisać głównie o tym, dlaczego Matka Makryna jest powieścią nudną. Gdy ten przymiotnik staje się jednym z najważniejszych określeń w stosunku do książki, to w mojej głowie zapala się czerwona lampka. Dla intrygującej treści jestem w stanie znieść wszelkie dłużyzny, a ostatecznie wyprzeć je nawet z pamięci. Niestety tutaj nic mi ich nie zrekompensowało. Zapraszam na szczegóły.

środa, 11 kwietnia 2018

O kobietach w przyszłości | "Rok potopu" M. Atwood

Po pierwszym, średnio udanym, spotkaniu z prozą Margaret Atwood w postaci Penelopiady i późniejszych moich zachwytach nad jej twórczością sądziłam, że już wszystkie jej powieści będą dobre. Ale się rozczarowałam i trafiłam na książkę nie tyle złą, co raczej zbędną. Zapraszam.

sobota, 7 kwietnia 2018

O sprincie przez historię Japonii | "Tokio. Biografia" S. Mansfield



Tym, co zaskakuje przy pierwszym kontakcie z Tokio. Biografią, jest jej rozmiar. Podtytuł Biografia sugeruje sążniste dzieło, tymczasem otrzymujemy dwustudwudziestopięciostronicową  (już po odliczeniu bibliografii) książeczkę. A czym zaskoczy nas treść? Zapraszam.

środa, 4 kwietnia 2018

O różnorodności | "Życie mrówek" M. Maeterlincka


Tradycyjnie zacznę od notki zapoznawczej z autorem, bo z moich "badań" przeprowadzonych ostatnio na Instagramie wynika, że dla większości z Was Maurice Maeterlinck wciąż jest no namem. A niesłusznie. Ten belgijski dramaturg piszący w języku francuskim i laureat Literackiej Nagrody Nobla z 1911 roku jest najbardziej znany ze swoich dramatów symbolistycznych, ale napisał również cztery eseje filozoficzno-przyrodnicze: Inteligencję kwiatów oraz trylogię o owadach społecznych: Życie pszczół, Życie termitów oraz Życie mrówek. To ostatnie zostało wydanie w 1930 roku, a premierę swojego najnowszego polskiego wznowienia ma dzisiaj, 4 kwietnia. Zapraszam.

niedziela, 1 kwietnia 2018

MARZEC 2018 - podsumowanie


Marzec minął. Zostawił mi już tylko jeden miesiąc do matury. Denerwuję się jak cholera, tak że z nerwów zamiast robić zadanka z matmy, czytam książki. Czego po wynikach, ani tych szkolnych, ani czytelniczych, za bardzo nie widać :P