środa, 23 marca 2016

Dmitry Glukhovsky - FUTU.RE | O kondycję ludzkości pytań kilka


Jakiś czas temu pisałam, jak bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ostatnia część Metra tegoż autora (recenzja tutaj). Ostatecznie przekonała mnie ona, żeby dłużej nie odwlekać lektury poprzedniej powieści autora Futu.re. I bardzo cenię sobie tę decyzję.

Ludzkość zapewniła sobie nieśmiertelność. I teraz przychodzi jej za to płacić. Zjednoczona Europa wisi na granicy przeludnienia. Jeszcze może kilka tysięcy mieszkańców i moloch runie pod ciężarem głodu, braku miejsca i surowców. W takiej sytuacji trzeba dbać o to, by społeczeństwo nie musiało się martwić nielegalnymi dziećmi. O porządek dba Falanga.

Otóż to! Życie! Życie, rozumiesz? A nie wegetacja. Lepiej jest potrzeć zapałkę i spłonąć, ale za to coś poczuć!

Dmitry Glukhovsky prowadzi on narrację powoli - nawet w momentach przyspieszenia akcji nie pojawia się żaden dynamizm. Trzeba się przyzwyczaić i przejść z tym do porządku dziennego. W innym wypadku już można kończyć lekturę. Taki zabieg pozwala jednak ukazać całe bogactwo świata zewnętrznego i psychiki głównego bohatera. To drugie bardzo ułatwia pierwszoosobowa narracja w dosyć adekwatnym tutaj czasie teraźniejszym.

Autor stawia na psychologię i socjologię. Opisuje świat pełen szczegółów, ale pozostawia też sporo niedopowiedzeń. Najważniejszy jest człowiek przyszłości i to, jak poradził sobie z nieśmiertelnością. Wszystkie problemy poznajemy dzięki głównemu bohaterowi. Jego losy obserwujemy dwutorowo: z jednej strony jego współczesne losy, a z drugiej wspomnienia z dzieciństwa w internacie - miejscu, gdzie dorastają nielegalne dzieci odebrane rodzicom. Jan to po prostu zrąbany człowiek, osoba o zniszczonej przez system psychice i moralności. Tym ciekawsza wydaje się zaprezentowana nam jego metamorfoza. Postępuje ona od początku książki, ale zachodzi powoli, małymi, namacalnymi kroczkami. (Chciałabym też dodać, że obawiałam się, jak autor poradzi sobie z wykreowaniem protagonisty po skrajnie idealistycznym Artemie. Na szczęście odetchnęłam z ulgą).

Ludzie zrezygnowali z nieba - ale nie na długo. Bóg nie zdążył nawet mrugnąć, nim najpierw się do niego wprowadzili, a potem go wyeksmitowali.

Glukhovsky nieraz opisuje sytuacje rażące brutalnością i obrazoburcze. Naturalistycznie przedstawia przemoc, zarówno psychiczną, jak i fizyczną (seksualną również). Naturalizm to chyba w ogóle słowo klucz do całej tej powieści. Autor chce czytelnika wzburzyć, obrzydzić go, wyrwać z kaftana (matko, czy tylko ja bym napisała "kaftanu") bezpieczeństwa. Mamy zastanowić się nad kondycją naszą, kondycją ludzkości. Bo kto wie, czy gdybyśmy teraz odkryli "lek na śmierć", to czy za kilkaset nie skończylibyśmy jak bohaterowie Glukhovsky'ego? (Zakładając, że po drodze nie wybilibyśmy się w jakiś mało oryginalny sposób). Jako samolubni hipokryci: chcący zjeść ciastko i mieć ciastko, cieszyć się wiecznością w otoczeniu wianuszka pociech.

Równocześnie Glukhovsky zawarł w Futu.re chyba najpiękniejszy opis ojcostwa w literaturze. Tego, jak opieka nad małą istotą może zmienić sposób patrzenia na świat. Serio, dopiero po lekturze zdałam sobie sprawę, jak mało miejsca mu się poświęca. Jakbyśmy wszyscy woleli czytać o samotnych matkach. Jednak jako że dzieje się to już znacznie za połową książki, nie chcę nikomu psuć zabawy spoilerami. Tylko wyrazić swój zachwyt.

Przyjęło się sądzić, ze dzieci żywią się mlekiem. Ale tak naprawdę pożerają czas.

Wady? Zdarzy się, że powolna akcja znuży. Rzadko, bo rzadko, ale jednak. Plus dwa ważne wydarzenia od pewne momentu były do przewidzenia. Wedle zasady: znamy prawa rządzące książkami, znamy zakończenie. Co nie znaczy, że na te przewidziane zawczasu plot twisty nie czekałam z wypiekami na twarzy.

Futu.re z pewnością należy do kategorii książek, które wraz z upływem czasu wydają się jeszcze lepsze. To niesamowita science fiction z dużym bagażem emocjonalnym i nie tylko. Warta uwagi, polecam każdemu.

Marre

Autor: Dmitry Glukhovsky
Tytuł: "Futu.re"
Oryg. tytuł: 
Будущее
Wydawnictwo: Insignis media
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Ilustracje: Sergey Kritskiy
Stron: 635
I wydanie: 2013 (PL - 2015)
Gatunek: antyutopia
Ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz