czwartek, 5 lipca 2018

Dobrze, ciekawie, różnorodnie, albo o pierwszej połowie Roku Pańskiego 2018


Nie pytajcie mnie, dlaczego tytuł tego posta brzmi jak tytuł powieści gotyckiej, bo to nie było zamierzone. A zebraliśmy się tutaj, by zastanowić się, jak minęła mi czytelniczo pierwsza połowa tego roku. W planie: omówienie pisemnie odrobiny niewinnych danych statystycznych i wybór najlepszych książek. Zapraszam.

Czytałam stosunkowo mało. Kilka lat temu ustaliłam sobie dzienną normę 100 stron. W roku szkolnym musiałam się nieco spiąć, a wakacje wyrabiałam ją spokojnie. Otóż matura znacząco zweryfikowała moje cele, tylko nie wiem, czy bardziej zawiniła ilość nauki czy nieustanny stres. Grunt, że od stycznia do kwietnia czytałam około 80 stron dziennie. W ten sposób przeczytałam 54 książki (jednej nie dokończyłam) i 6 powieści graficznych (które to zaczęłam wypożyczać z biblioteki). Było to 30 powieści, 19 pozycji z szeroko rozumianego nonfiction (wliczając komiksy), 5 zbiorów opowiadań i jeden dramat. Dość nieźle udawało mi się realizować moje "wyzwanie parytetowe" - wskutek kontroli, książki autorek kobiecych stanowiły już 38,5% przeczytanych pozycji (22 przez pół roku wobec 26 w całym 2017). Przeczytałam autorów z 16 krajów, przy czym zmniejszyła się hegemonia Polski, a znów umocniły się kraje anglosaskie (Stany na drugim miejscu, Wielka Brytania na trzecim, Kanada na czwartym), przede wszystkim z racji tego, że znów mocniej nadrabiam tamtejszą klasykę. Na piątym miejscu Francja, a z reszty krajów czytałam po jednej pozycji. Sięgnęłam też po 6 książek noblistów.

Co do jakości: choć Goodreads twierdzi, że to półrocze było lepsze od 2017, i ja sama czuję podobnie, to równocześnie miałam problem, by wyróżnić kilka prawdziwych perełek. W końcu wybrałam ich sześć, a po zastanowieniu dorzuciłam jeszcze najlepszą książkę z kategorii nonfiction i komiks. A co mi tam. Literatura piękna uszeregowana jest w kolejności czytania.

Żeby już nie zakłócać zapoznawania się z listą: jak Wam minęło to pół roku? Co sądzicie o moich najlepszych książkach i co na Was zrobiło największe wrażenie?


Marta




tł. Tomasz S. Gałązka

Krytyka wojny i populistycznego patriotyzmu oraz świetny portret młodego chłopaka skażonego przemocą. Całość podana w brawurowej stylistycznie formie.




tł. Krystyna Tarnowska

Fascynujący portret przeciętnej kobiety, opowieść o depresji, konfrontacji z przeszłością i zderzeniu życia ze śmiercią. Dodatkowo - stylistyczna perełka. Na deser polecam lekturę i seans Godzin.



tł. Krystyna Szerer

Chyba pierwsza moja tak intensywna eskapistyczna radocha od czasu Władcy pierścieni. W jednej chwili filozoficzna opowiastka, a w drugiej powieść przygodowa. Do tego klimatyczne dzieło etnograficzne na temat zmyślonej króliczej kultury.



tł. Paulina Braiter-Ziemkiewicz + Paweł Ziemkiewicz

Mash-up - zbiór opowiadań składających się na większą historię. Niejednoznacznych, niepasujących do siebie i dających różne wyobrażenie o opisywanym świecie, zależnie od doboru utworów. Ale zawsze zadających w oryginalny sposób ważne pytania o kondycję ludzkości. (A w październiku ma się ponoć pojawić wznowienie nakładem wydawnictwa MAG).



tł. Magdalena Rabsztyn-Anioł

Jazda bez trzymanki. Opowiadania z kluczem (dosłownie), które bardzo nie chcą, byś ten klucz znalazł. A tak w ogóle, to ja o tej książce pisać nie potrafię, ale wiem, że dawno się tak dobrze nie bawiłam.




tł. Bohdan Maliborski

Powieść, której wyróżnienie przyznaję po część ze względu na jej rozmach (względnie rozmiar). Bo i czego nie ma tych ośmiuset stronach?! Brytyjska klasa średnia lat 50., komunizm, idealizm, wojna płci, twórczość literacka, rasizm, macierzyństwo, wtłaczanie własnego życia w fabularne ramy, a to wszystko zwieńczone szaleństwem. Powieść trudna, ale wciągająca i przeznaczona do kilkukrotnego czytania.

recenzja wkrótce


tł. Katarzyna Koła

Choć żaden z sześciu przeczytanych w tym roku komiksów zły nie był, a czytałam taką klasykę jak Persepolis, to najcieplej wspominać będę Kroniki jerozolimskie - komiksowy stand-up z Jerozolimą oraz Izraelem (i toczącymi je problemami) w tle. Tylko dzięki niemu nie umarłam po traumatycznej maturze rozszerzonej z matematyki.




Ciekawa diagnoza japońskiego społeczeństwa na przykładzie toczących go problemów. Wciągająca, wstrząsająca i ważna w dobie olbrzymiego zainteresowania tym krajem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz