poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Biblioteczki, roślinki i durnostojki, czyli must-have każdego bookstagramowicza i blogera książkowego

Czarno-białe zdjęcie mojej biblioteczki.
Jak chcecie mogę poprowadzić kurs pt. "Jak się nie odbić w szybie". To znaczy odbiłam się (jak kilka innych rzeczy), ale nie radzę Wam szukać.



Latając po piętrach z książkami, by zrobić ostatnie zdjęcie (wada regałów rozrzuconych po całym domu), zaczęłam myśleć o niezbędnych rzeczach w mieszkaniu każdego, kto bawi się w fotografowanie książek. I oto wyniki moich wnikliwych badań:


Epicka biblioteczka!

Po prostu numer jeden. Bo bez epickiej biblioteczki zwyczajnie nie zasługujesz na miano mola książkowego. Masz czytnik z tysiącem załadowanych ebooków? Eee, coś kombinujesz. Może załadowałeś same pliki z okładkami? A jak książka na półce, to już zupełnie inna sprawa! Każdy niedowiarek zdejmie ją z półki, pomaca, czy może nie sama obwoluta i pokiwa z uznaniem głową. A że nigdy nie zdołasz ich wszystkich przeczytać? Drobiazg. Ważne, że masz tło do zaprezentowania kolejnych "spontanicznych" (a tak naprawdę starannie zaplanowanych) zakupów.


Wczoraj był Dzień Miłośników Książek, a ja świętuję go dzisiaj, bo dotarły do mnie zamówione piękności. Plus prezentuję...
Opublikowany przez Między sklejonymi kartkami na 10 sierpnia 2017


Roślinki!

Nie ważne, czy to bukiet kwiatów, za który wybuliliście dwie dychy lub który ukradliście z ogrodu sąsiada, czy roślinka doniczkowa. Odrobina zieleni ożywia każde zdjęcie, a już zwłaszcza, jeśli wygląda na tyle egzotycznie, by uchodzić za pochodzącą z tego samego kraju, co fotografowana książka. Tylko nie wykorzystujcie ciągle tej samej, bo czytelnik dojdzie do wniosku, że pozostałe zasuszyliście.


Dizajnerskie/retro durnostojki!

Czyli rzeczy, które na co dzień zagracają Wam mieszkanie, ale na zdjęciu wyglądają profesjonalnie jak cholera. I obojętnie, czy to będzie abstrakcyjny wazonik z masy solnej, hendmejdowa przytulanka w odpowiednio hendmejdowej cenie czy zegar po babci... Ważne, że wygląda hipstersko. Dodatkowe punkty zdobywamy, gdy durnostojka zdaje się pasować tematycznie do książki.

Dzisiaj odebrane maleństwa. Nieco zaszalałam, ale już dawno chciałam uzupełnić moją biblioteczkę o przeczytane "...
Opublikowany przez Między sklejonymi kartkami na 12 czerwca 2017

Pościel!

W ładny, minimalistyczny wzorek albo gładka, ważne, aby ułożona odpowiednio lekko w nieładzie (ale, broń Boże, nie pognieciona!), jakbyście się właśnie w niej wylegiwali. Nieważne, że wybiła właśnie czternasta.


Balkony, tarasy, ogródka i łona natury!

Zaczął się weekend i pierwszy raz od pół roku da się spędzić na dworze pięć minut w krótkim rękawku? Dobra Wasza! Ubierajcie się na cebulkę i jazda na zewnątrz! Wiklinowe mebelki, poduchy, roślinki w doniczkach lub w ziemi podsypane korą, a gdzieś w tle książka - to oznacza relaks na świeżym powietrzu. Tylko po powrocie do domu nie zapomnijcie o gorącej herbacie z miodem, bo łatwo się zaziębić.

Ach, ile miłości ❤❤❤
#books #bees Wydawnictwo MG
Opublikowany przez Między sklejonymi kartkami na 1 sierpnia 2017

Kocyki i ciepłe papucie!

Zaczął się weekend i jak codziennie od pół roku na dworze ziąb oraz plucha? Nic straconego! Potrzebujecie tylko głębokiego fotela z Ikei, kocyka z pluszu lub szorstkiej wełny (ten pierwszy praktyczniejszy, bo drugi tylko do ozdoby) i jesteście ustawieni! A jeśli należycie do maleńkiej grupy burżujów z kominkami na drewno, to właśnie wygraliście internety! Opcja dla odważnych: szczyt ekshibicjonizmu, czyli własne prywatne stopy w grubych skarpetach. Tylko dla posiadaczek (faceci, przykro mi, ale nie mieścicie się w konwencji) zgrabnych i ogolonych nóg.


Zastawy rodowe, kawy, herbaty!

Już prawie finał. Co jest odpowiednim towarzystwem do lektury? Kot? Nie do końca. Piciu! Ale nie piciu w kubku za złotówkę, chińskiej pamiątce z Łeby będącej Waszym najukochańszym kubeczkiem, bez którego kawa nigdy nie byłaby taka sama. Podobnie, jak w przypadku durnostojek macie do wyboru dwie drogi: albo chińską zastawę po babci (tylko uważajcie, co by się nie stłukła, gdy wszystkie niezbędne elementy upchniecie na stoliku) albo fikuśną filiżankę z internetów, z której nikt bez tytułu magistra inżyniera napić się nie potrafi i z której po zrobieniu zdjęcia możecie spokojnie przelać zawartość do ulubionego kubeczka. (Sprawdzi się również wszelkie jedzenie, a szczególnie słodkie wypieki).


Cudowna "Opowieść o miłości i mroku" już za mną, więc z Izraela przenoszę się do Algierii, Konga, a za chwilę również...
Opublikowany przez Między sklejonymi kartkami na 11 sierpnia 2017

Książki!

Ale nie ta, którą fotografujesz. Z choinki się urwałeś?! Im więcej przypadkowych, ale bezwzględnie estetycznych tomów, tym lepiej. No bo taki oczytany jesteś. Dobrze widziane: wydania kolekcjonerskie (ale musisz to wyraźnie zaznaczyć w poście!), pozostałe tomy serii (z obowiązkową deklaracją, jak bardzo się ją uwielbia) i pozycje sprzed 1990 roku. Ciekawostka: przydaje się przeraźliwie olbrzymi atlas geograficzny (nie mylić z drogowym). Gdy książka "główna" zabiera Was w jakieś egzotyczne miejsce, trzeba to odpowiednio zasygnalizować.


***

Do tego wszystkiego jakiś klimatyczny filtr i voila! Gotowe! Tylko nie zapomnijcie, żeby książkę "główną" położyć gdzieś względnie na wierzchu i w centrum. Co by czytelnik jej nie przegapił.


Marre


PS. Rada marginesowa: gdy w całym domu burdel, przyda się biały brystol w formacie A1. I wszystko wygląda jak w profesjonalnym studiu.

PS2. A na poważnie zajął się tym Rafał z Czytamrecenzuje.pl ;)

PS3. A ja opanowałam umiejętność wklejania zdjęć Facebooka do Bloggera. O!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz