niedziela, 4 lutego 2018

STYCZEŃ 2018 - podsumowanie i stosik

To nie tak, że ja nie umiem zrobić ostrego zdjęcia (choć miewam trudności :P), tylko postanowił popadać drobniutki deszcz z śniegiem ;)


Styczeń był miesiącem dziwnym. Semestr skończył się przed świętami, niby trwał już kolejny, ale nauczyciele za bardzo nie dali tego odczuć. Z przedmiotów do uczenia się odpadła mi fizyka, której nie zdaję na maturze, więc zyskałam nawet nie tyle odrobinę czasu wolnego, co olbrzymi komfort psychiczny. A to tylko początek.

Nie czytałam aż tak dużo - lista lektur wydaje się imponująca, ale czytałam głównie rzeczy cienkie. Moją uwagę pochłonęły przygotowania do studniówki, a przez tydzień cierpiałam z powodu bólu pleców i dłuższe siedzenie prosto z książką było prawdziwą torturą, w związku z czym czytałam maksymalnie 50 stron dziennie, mimo to że równocześnie spędzałam czas w domu z powodu ostrego przeziębienia. Ale za to wolny od szkoły początek i końcówka miesiąca (ferie!) zaowocowały intensywnym czytaniem.

Na blogu spokój, ale sama nie wiem kiedy nazbierałam sobie ładny stosik zaległości recenzenckich. Na fan page'u coś ruszyło i niespodziewanie przybyło ponad 20 obserwujących, których serdecznie witam. Na Insta zmieniłam nieco kolorystykę zdjęć (musiałam pozbyć się wcześniejszego obrusu-tła i ciemnobrązowe, niemal czarne tło zaskakująco mi się spodobało), staram się też codziennie zmieniać książkę-temat. Wymyśliłam również pewien projekt na marzec, związany z literaturą dziecięcą. Szczegóły umieszczę na blogu gdzieś w połowie lutego, a, jeśli całość wypali, mam już pomysły na kolejne takie akcje. Stay tuned.

A jak tam jakość lektur? Średnio, muszę Wam powiedzieć. Absolutnie rozłożyły mnie na łopatki Pani Dalloway oraz Długi marsz w połowie meczu, bardzo dobra była Dżuma (aczkolwiek ją akurat czytałam w trakcie wspomnianej choroby i mam wrażenie, iż taka rwana lektura mocno zaszkodziła mojemu odbiorowi) oraz Tam Nataszy Goerke. Dwa razy udałam się do Afryki, raz do Nigerii w 19 współczesnych opowiadaniach nigeryjskich, a potem do Zambii w Afronautach i choć obie te książki miały sporo wad, to i zalet znalazło się co niemiara. Rozczarował mnie za to drugi tom Oryks i Derkacza, czyli Rok potopu od mojej ukochanej Margaret Atwood (to najgorsza z sześciu czytanych dotąd przeze mnie powieści tej autorki, a sądziłam, że Penelopiady już nic nie przebije) oraz Tango Mrożka, które choć rozumiem, to pozostawiło mnie kompletnie obojętną i wbrew oczekiwaniom nie wywołało u mnie żadnej intelektualnej podniety. (No dobra, może poza babcią i katafalkiem. Odniosłam się do niej już dwa razy w zwykłej rozmowie i dla niej warto było czytać ten dramat). Totalną katastrofą okazały się za to chwalone Dzienniki lodu i to wcale nie ze względu na liczne wtręty autobiograficzne autorki, jak sugerowali inni czytelnicy. Przerwałam je po 80 stronach, ale epatowanie głupotą własną w wydaniu McNeil zdumiewa mnie tak mocno, że chyba po raz kolejny złamię swoją zasadę dotyczącą niepisania o niedokończonych książkach.

Oprócz recenzji na blogu ukazało się podsumowanie grudnia, a także lutowe zapowiedzi. Napisałam o najlepszych moich lekturach 2017 roku i rozdałam jeszcze jedenaście pomniejszych wyróżnień.

A teraz zapraszam Was na literki i cyferki, a także wyjątkowo imponujący stosik. Na usprawiedliwienie dodam, że jego rozmiar wynika głównie z faktu wcześniejszego dostarczenia mojego lutowego zamówienia :P


Co czytałam (wg "czytelniczej satysfakcji"):

(1) Virginia Woolf "Pani Dalloway" (Znak)
(2) Ben Fountain "Długi marsz w połowie meczu" (Wydawnictwo Czarne)
(3) Albert Camus "Dżuma" (DeAgostini + Ediciones Altaya Polska)
(4) Natasza Goerke "Tam" (Wydawnictwo Czarne)
(5) "19 współczesnych opowiadań nigeryjskich" (Iskry)
(6) Bartek Sabela "Afronauci" (Wydawnictwo Czarne)
(7) Margaret Atwood "Rok potopu" (Prószyński i S-ka)
(8) Sławomir Mrożek "Tango" (Noir sur blanc)
(9) Jean McNeil "Dzienniki lodu" (Wydawnictwo Poznańskie) - przerwane




Co słychać za kulisami:
  • aktualna liczba obserwujących - 192 (było 186)
  • aktualna liczba obserwatorów Google+ - 220 (było 215)
  • liczba polubień na Facebooku - 268 (było - 240)
  • liczba obserwujących na Instagramie - 400 (było - 334)
  • liczba wyświetleń bloga - 187 315 (było 180 057)
  • najpopularniejszy post w tym miesiącu - Moje ulubione blogi książkowe, vol 2
  • przybyło postów - 9 (ogółem 496)
  • przeczytanych stron - 2416 (grudzień - 2681)
  • średnia ilość stron dziennie - 78 (grudzień - 86)


Co przygarnęłam:


Po lewej:
  • Lucia Berlin Instrukcja dla pań sprzątających (W.A.B.) - W jesiennym Przekroju zachwyciło mnie przedrukowane jedno z opowiadań z tego zbioru i wiedziałam, że muszę to przeczytać. Świetne recenzje tylko mnie w tym utwierdzają.
  • Virginia Woolf Pokrewne dusze (Wydawnictwo MG) - Zabawne, że książkę tę zamówiłam jeszcze przed zachwyceniem się Panią Dalloway, ale uznałam, że nawet jeśli proza tej autorki nie przypadnie mi do gustu (nie wiem, jak kiedykolwiek mogłam tak pomyśleć ;)), to podobno jej listy i eseje są same w sobie warte poznania. Teraz już nie mam co do tego żadnych wątpliwości i zacznę je poczytywać już w marcu.
  • Margo Jefferson Negroland. Z życia afroamerykańskich elit (W.A.B.) - Książka o dość słabych recenzjach, ale nie mogłam przejść koło takiego tematu obojętnie. Liczę na znaczące poszerzenie swoich horyzontów.
  • Christine Lavant Zapiski z domu wariatów (Ossolineum) - Efekt mojej niewielkiej paniki, bo nakład tej książki już raz się wyczerpał i gdy tylko ponownie pojawiła się w internecie, od razu dodałam ją do koszyka. Proza ponoć wybitna i odkryte po n latach arcydzieło. Przeczytamy, zobaczymy.
  • Martin Pollack Topografia pamięci (Wydawnictwo Czarne) - Teraz już będą moje własne zakupy. Topografia... to zbiór esejów, którego bodajże 40 pierwszych stron przeczytałam w czytelni Literackiego Sopotu i od razu wiedziałam, że będę musiała je kiedyś dokończyć. Pół roku minęło i wreszcie mam szansę.
  • Eliza Orzeszkowa Marta (Wydawnictwo Lubelskie) - Też od babci. Moje ostatnie podejście do Orzeszkowej i mam nadzieję, że tym razem przebrnę. I to wcale nie dlatego, że tematyka feministyczna, a główna bohaterka nosi moje imię. Wcale.
  • Bolesław Prus Placówka (PIW) - Rzadko dołączam do jakiegokolwiek blogowego czytania klasyki, bo a) nie mam czasu b) już ją czytałam c) nie mam do niej dostępu, a nie chce mi się szukać po mieście, ale tym razem się udało, bo Placówkę i tak zamierzałam przeczytać, a posiada ją moja babcia. Już czytam.

Po prawej (od góry):
  • Ryszard Kapuściński Podróże z Herodotem (Iskry) - MOJA OSTATNIA LEKTURA SZKOLNA W ŻYCIU!!!1!11one! I pierwsze moje spotkanie z tym klasykiem reportażu. Liczę na mocne przeżycia.
  • Jacek Dehnel Matka Makryna (W.A.B.) - Jako że za nieco mniej niż 3 miesiące kończę szkołę (cholera, zaczynam się martwić), to wzięłam się za wypożyczanie książek ze szkolnej biblioteki, które KONIECZNIE muszę przeczytać. Ta jest pierwsza, potem będą jeszcze Kroniki marsjańskie Bradbury'ego, Medaliony Nałkowskiej oraz W kleszczach lęku Henry'ego Jamesa. Niekoniecznie w tej kolejności.
  • Cixin Liu Problem trzech ciał (Rebis) - Jestem w trakcie i... o matko, jakie to jest dobre. A na pewno wciągające.
  • Ben Fountain Długi marsz w połowie meczu (Wydawnictwo Czarne) - Genialna lektura i przeraża mnie, że mogłabym jej nie doświadczyć, gdyby nie polecenie jej przez Michała Nogasia na kanale Krótkiej Przerwy. Do tego Długi marsz... jest tak pięknie wydany, że zaczynam serio rozważać jego zakup (bo tym razem pożyczyłam go z biblioteki).
  • Henryk Ibsen Dom lalki (Nora)Dzika kaczka (PIW) - Dwa dramaty, które postaram się przeczytać jeden po drugim i coś Wam skrobnąć.
  • Jean McNeil Dzienniki lodu. Wspomnienia z Antarktydy (Wydawnictwo Poznańskie) - Na szczęście z biblioteki. Oddam i postaram się zapomnieć. A mogłam wypożyczyć Beę Usmę... #cojasobiezrobiłam

Zapomniałam oczywiście o:
  • Jun'ichiro Tanizaki Pochwała cienia, Kakuzo Okakura Księga herbaty, Shuzo Kuki Struktura iki (Karakter) - Czyli moje prezenty urodzinowe o japońskiej estetyce *.*

A jak Wam minął styczeń?


Marta


PS. Jestem dumna z zachowania parytetów płciowych w tym miesiącu <3 Cztery kobiet, czterech mężczyzn i jedna antologia współtworzona przez obie płcie ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz