wtorek, 1 sierpnia 2017

LIPIEC 2017 - podsumowanie miesiąca i stosik

Nie wiem dlaczego, ale co miesiąc, gdy mam zrobić widoczek, to słońce się chowa. Złośliwy skurczybyk.



Uff, lipiec pracowitym miesiącem był. Wzięłam się z kopa za olimpiadę (by później stwierdzić, że jednak pisać jej nie chcę), zwiększyłam częstotliwość ukazywania się postów do trzech tygodniowo, no i dużo czytałam. Ale nie na tyle dużo, by nie móc robić innych rzeczy i zwyczajnie się polenić. Takie wakacje lubię.

Na blogu, oprócz sześciu recenzji, ukazało się też kilka postów ogólnych. Standardowo: podsumowanie czerwca oraz zapowiedzi na sierpień, ale nie tylko. Polecałam Wam moje ulubione blogi książkowe (tutaj i tutaj), pisałam do wydawców o korekcie oraz redakcji, a także zastanawiałam się, dlaczego do jasnej Anielki przeciwstawiamy sobie literaturę ambitną i rozrywkową. Czyli działo się dużo.

Co czytałam (od "najlepszych"):

(1) Marcin Wicha "Jak przestałem kochać design" (Karakter)
(2) Olga Tokarczuk "Dom dzienny, dom nocny" (Ruta)
(3) Margaret Atwood "Oryks i Derkacz" (Prószyński i S-ka)
(4) Scott Carney "Czerwony rynek" (Czarne)
(5) Bolesław Prus "Emancypantki" (PIW)
(6) Terry Pratchett "Czarodzicielstwo" (Prószyński i S-ka)
(7) Natalia Fiedorczuk "Jak pokochać centra handlowe" (Wielka Litera)
(8) Terry Pratchett + Stephen Baxter "Długi kosmos" (Prószyński i S-ka)
(9) Michał Bałucki "Dom otwarty" (Zakład Narodowy im. Ossolińskich)




Co słychać za kulisami:
  • aktualna liczba obserwujących - 172 (było 167)
  • aktualna liczba obserwatorów Google+ - 212 (było 210)
  • liczba polubień na Facebooku - 171 (było - 143)
  • liczba wyświetleń bloga - 148 943 (było 142 175)
  • najpopularniejszy post w tym miesiącu - Moje ulubione blogi książkowe
  • przybyło postów - 13 (ogółem 438)
  • przeczytanych stron - 3554 (czerwiec - 2776)
  • średnia ilość stron dziennie - 115 (czerwiec - 93)


Co przygarnęłam:


Od góry:
  • Marcin Wicha "Jak przestałem kochać design" (Karakter) - Pożyczone od przyjaciółki, ale chciałabym mieć własne. Bo tak mnie zachwyciło. Więcej w recenzji.
  • Michel Houellebecq "Uległość" (W.A.B.) - Zdobycz z przeceny w Empiku. Houellebecq to jeden z moich grzechów zaniedbania, a powieść podobno wybitna, dlatego sięgnę po nią czym prędzej.
  • Matthew Kneale "Anglicy na pokładzie" (Wiatr od morza) - Drobne występki w czasach obfitości tego autora naprawdę przypadły mi do gustu, sięgam więc po jego najbardziej znaną powieść. I liczę na fajerwerki.
  • Jacek Dehnel "Lala" (W.A.B.) - Lala pojawiła się już na jednym ze stosików, ale teraz mam własną. I to w nowym, uzupełnionym wydaniu. I to z autografem. Jaram się.
  • Natalia Fiedorczuk "Jak pokochać centra handlowe" (Wielka Litera) - Z biblioteki, podobnie jak Tokarczuk. Przeczytane, recenzja czeka w kolejce, ale już mogę Wam powiedzieć, że dołączyłam do osób, które nie ogarniają, za co Fiedorczuk otrzymała Paszport Polityki. I że jest to powieść o czymś zupełnie innym, niż się twierdzi. Nie nazwałabym jej złą, ale na bycie dobrą łapie się ledwo.
  • Olga Tokarczuk "Dom dzienny, dom nocny" (Ruta) - Wreszcie zaczęłam nadrabiać twórczość tej autorki i na pewno nie skończę po tej jednej powieści. Dom dzienny, dom nocny jest wspaniały. Piękny, melancholijny, ale i przesycony niepokojem. Więcej w recenzji :)
  • Sven Lindqvist "Podbój" (W.A.B.) - Ostatnio nie do końca świadomie dość mocno zanurzyłam się w tematykę kolonializmu oraz relacji pierwszy-trzeci świat i już nie mogę doczekać się lektury tych dwóch reportaży zebranych w jednym tomie. (Tak, znowu przecena w Empiku).

Kocham Was, ale drugi raz bym ich wszystkich z regału nie zdjęła. Czyli zdobycze z Nadmorskiego Pleneru Literackiego.

Od góry:
  • Marek Vadas "Uzdrowiciel" (Książkowe Klimaty) - Gwoli wyjaśnienia: górna siódemka jest moja-moja i za każdą z pozycji zapłaciłam 10 zł, absolutnie minimalizując wyrzuty sumienia. Uzdrowiciel fascynuje mnie nietypowym połączeniem: otóż Słowak napisał zbiór krótkich opowiadań o Afryce, korzystając szczodrze z realizmu magicznego. Będzie albo tragicznie, albo wspaniale (ale sądząc po wydawnictwie, stawiam na to drugie).
  • Krisztina Toth "Linie kodu kreskowego" (Książkowe Klimaty) - Również opowiadania. Nie sięgnęłabym po nie, gdyby nie polecenie przemiłej pani ze stoiska wydawnictwa. Jak dobrze pójdzie, będzie to moje pierwsze spotkanie z literaturą węgierską :)
  • Burhan Sonmez "Stambuł, Stambuł" (Książkowe Klimaty) - Na tę pozycję czaiłam się od premiery. Od czasu lektury Pamuka, mam słabość do Stambułu i teraz będę mogła do niego wrócić :)
  • Jan Balaban "Zapytaj taty" (Książkowe Klimaty) - Tutaj trochę spontan, bo ostatnio przeczytałam kilka dobrych recenzji. Po prostu.
  • Boris Vian "Piana dni" (W.A.B.) - Lubię stare SF, a to zapowiada się naprawdę klimatycznie. Oby tylko zbyt łzawo się nie zrobiło.
  • Bandi "Oskarżenie" (Czarna Owca) - Znowu opowiadania. Tym razem w tematyce totalitarnej. Ciekawa jest postać autora (choć mój cyniczny mózg twierdzi, że nie zdziwiłby się, gdyby była to mistyfikacja. Cicho mózgu) - mieszkańca Korei Północnej. Dzięki niemu od środka zobaczymy mentalność jej mieszkańców. (Przynajmniej tego oczekuję).
  • Wacław Sieroszewski "Miłość i śmierć" (Diamond Books) - Opowiadania przedstawiciela Młodej Polski o Japonii. Zaintrygowały mnie na tyle, by kupić nie zważając na dość... niemodną? (czyt. książkę zaprojektowano i złożono chyba w Wordzie) szatę graficzną.
  • Elizabeth Gaskell "Panie z Cranford" (Świat Książki) - Gaskell jeszcze nic nie czytałam, mimo że mam w domu Północ i południe oraz Żony i córki. Chyba odstraszają mnie grubością. Tak więc na pierwszy ogień pójdą zapewne dużo cieńsze Panie z Cranford. Yey!
  • Jane Austen "Emma" (Świat Książki) - Zabawne, ale mieliśmy w domu wszystkie (dokończone) powieści Jane Austen poza Emmą właśnie. Dlatego wymusiłam jej zakup. I to ona chyba będzie następnym dziełem Austen, po które sięgnę.
  • Fiodor Dostojewski "Młokos" (MG) - Również uzupełnienie kolekcji. Najpierw przeczytam z pewnością Biesy oraz Braci Karamazow, ale na niego też kiedyś przyjdzie kolej :)
  • Paulina Sołowianiuk "Jasnowidz w salonie" (Iskry) - I na koniec powrót do non-fiction, czyli opowieść o spirytyzmie w Polsce międzywojennej.

Okej, dosyć tego dobrego, zmęczyłam się. A jak Wam minął lipiec?


Marre

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz